Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Wielichowskiej nie podobał się projekt "Stop pedofilii". Domagała się w 2020 r. wstrzymania prac [ZOBACZ]

Wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska w 2020 roku skierowała do ministra sprawiedliwości interpelację dotyczącą "wstrzymania prac nad wadliwą ustawą "Stop pedofilii". Polityk partii Tuska narzekała w niej, że autorzy propozycji chcieli wprowadzić karę do 2 lat więzienia za „publiczne propagowanie lub pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim”, ale jednocześnie w polskim prawie nie ma definicji dla takich zachowań, co miało rzekomo "otworzyć furtkę do dowolnej interpretacji prawa, a także wielu nadużyć".

Autor:

Skandal pedofilski w Kłodzku

Skandal pedofilski w Kłodzku wywołał ogromne oburzenie opinii publicznej. W tej sprawie zapadły wyroki wobec Przemysława L. oraz jego żony Kamili L., która była związana z KO - otrzymali oni odpowiednio 25 lat oraz 6,5 roku więzienia.

Kamila L., której zarzuty postawiono w czerwcu 2023 r., przez niemal rok nadal działała w strukturach Koalicji Obywatelskiej. To o tyle szokujące, że prokuratura chciała dla niej wyroku 18 lat więzienia za nieudzielenie pomocy dzieciom i współudział w czynach zoofilskich.

W internecie krążą fotografie przedstawiające wicemarszałek Sejmu Monikę Wielichowską w towarzystwie skazanej kobiety. Dziennikarz Marcin Torz, który nagłośnił sprawę, dotarł do nagrań z posiedzenia rady regionalnej Koalicji Obywatelskiej, gdzie wypowiadała się Wielichowska. Na ujawnionym materiale słychać, jak podkreśla, że Kamila L. została niezwłocznie usunięta z partii po pojawieniu się pierwszych doniesień o możliwych zarzutach.

Interpelacja Wielichowskiej sprzed lat. Krytykowała projekt "Stop pedofilii"

Janusz Życzkowski, dziennikarz TV Republika, zwrócił w mediach społecznościowych uwagę na fakt, iż Monika wielichowska w 2020 roku złożyła interpelację przeciw projektowi ustawy "Stop pedofilii". Jak zauważył, Wielichowskiej "nie podobały się m.in. zapisy, dotyczące możliwej interpretacji zachowań pedofilskich".

Przypomnijmy: był to obywatelski projekt ustawy, pod którym znalazło się ponad 260 tysięcy podpisów Polaków. Przewidywał on wzmocnienie ochrony praw dzieci poprzez nowelizację art. 200b Kodeksu karnego, który miałby zakazać propagowania "zachowań o charakterze pedofilskim". 

Proponowana zmiana zapewni prawną ochronę dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją, która rozwija się w niebezpiecznym tempie i dotyka tysięcy najmłodszych Polaków za pośrednictwem tzw. »edukacji« seksualnej

– wskazywali autorzy projektu.

Zgodnie z propozycją osoba, która publicznie promuje lub aprobuje podejmowanie przez nieletnich kontaktów seksualnych, miała podlegać karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat. Jeśli takie treści będą rozpowszechniane za pośrednictwem mediów lub innych środków komunikacji masowej, sankcja miała być surowsza i obejmować karę ograniczenia wolności do trzech lat.

Identyczne kary miały dotyczyć także tych, którzy pochwalają lub propagują tego rodzaju zachowania, wykorzystując swoją funkcję, zawód lub działalność związaną z wychowaniem, edukacją, leczeniem czy opieką nad małoletnimi. Dotyczyć to miało również sytuacji, gdy działania takie mają miejsce na terenie szkoły lub innej placówki edukacyjnej bądź opiekuńczej.

Wielichowska w swojej interpelacji pisała, że "pod płaszczykiem ochrony dzieci przed pedofilią autorzy ustawy chcą karać m.in. edukatorów seksualnych czy nauczycieli za „propagowanie lub pochwalanie podejmowania przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej”". Dodawała, że "w praktyce może to oznaczać zakazywanie prowadzenia merytorycznych zajęć edukacji seksualnej w szkołach i co za tym idzie szerzenia się różnych patologii". 

Młode osoby będą musiały czerpać wiedzę z niesprawdzonych źródeł. To ograniczenie podstawowego prawa młodzieży do wyrażania własnych poglądów, zdobywania wiedzy i przekazywania informacji. Pomysłodawcy chcą wprowadzić również karę do 2 lat więzienia za „publiczne propagowanie lub pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim”, a jednocześnie w przepisach brakuje sprecyzowanej definicji „zachowania o charakterze pedofilskim”, co otwiera furtkę do dowolnej interpretacji prawa, a także wielu nadużyć

– dodawała Wielichowska.

Sejmowe wystąpienie Wielichowskiej

Wielichowska zabierała też głos w sprawie projektu z sejmowej mównicy. Polityk podkreślała, że jest on "niebezpieczny" i działa "na szkodę młodych ludzi". 

Pod płaszczykiem walki z pedofilią wnioskodawcy chcą karać więzieniem za edukację seksualną. Chcą kary więzienia za edukację, która uczy, jak stawiać granice. Chcą kary więzienia za edukację, która uczy szacunku, uczy szacunku do siebie i uczy szacunku dla innych. Chcą kary więzienia za edukację, która uczy bezpiecznych zachowań i uczy, jak dbać o zdrowie. Musicie wiedzieć, że to projekt, którego uzasadnienie przepełnione jest kłamstwem, ignorancją i hipokryzją. To nie jest projekt, który mówi: stop pedofilii. To projekt, który jest próbą zakazania rzetelnej wiedzy, wiedzy, która chroni przed pedofilią, molestowaniem, gwałtem, niechcianą ciążą czy chorobami. To projekt, który, jeśli jego zapisy wejdą w życie, będzie karał więzieniem za edukację seksualną, za rozmowy o profilaktyce chorób przenoszonych drogą płciową czy o dyskryminacji na tle orientacji seksualnej, za propagowanie antykoncepcji

– wskazywała Wielichowska.

Narzekała też, że przepisy "uderzą właśnie w edukatorów organizacji pozarządowych, ale też w nauczycieli, waszych rodziców i was samych, bo także wy za rozmowy o seksie będziecie mogli trafić do więzienia".

Przekonywała także, że "chciałaby, aby polska młodzież miała dostęp do nowoczesnej edukacji, tak jak ich rówieśnicy w Europie, a nie do ideologii, do zabobonów i absurdów, bo niewiedza to bezbronność i bezradność, a wiedza to klucz do rozwagi i bezpieczeństwa". Na koniec swojego wystąpienia złożyła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

Projekty dotyczące pedofilii a postawa Koalicji Obywatelskiej

Warto podkreślić, że postawa Koalicji Obywatelskiej wobec projektów dotyczących zwiększenia kar za pedofilię jest od lat niezmienna. Przykładowo: w 2019 roku, gdy miało miejsce głosowania nad nowelizacją zaostrzającą kary zaproponowaną przez rząd Zjednoczonej Prawicy, posłowie KO w zdecydowanej większości nie wzięli udziału w głosowaniu, mimo obecności na sali plenarnej. 

Ówczesny szef partii Grzegorz Schetyna na pytanie, dlaczego parlamentarzyści nie wzięli udziału w głosowaniu, wskazywał, że "nie chcieli sankcjonować oszustwa, które się dokonało".

PiS wprowadził ustawę, która nie podejmuje skutecznej walki z pedofilią. To nie jest ta ustawa, która powinna w całościowy sposób rozwiązać ten problem. Dlatego nie uczestniczymy w hucpie

- twierdził Schetyna. 

W ramach przegłosowanej wówczas nowelizacji znacząco zwiększono kary dla pedofilów. Mianowicie: za zgwałcenie dziecka pedofil trafi do więzienia nawet na 30 lat. Wcześniej obowiązujące przepisy za zgwałcenie dziecka przewidywały karę od 3 do 15 lat pozbawienia wolności, a jeżeli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem – od 5 do 15 lat. W myśl nowelizacji, gwałcicielowi dziecka grozi obecnie od 5 do 30 lat więzienia, a jeśli następstwem gwałtu będzie śmierć dziecka - kara dożywotniego pozbawienia wolności.

W 2019 roku procedowano też obywatelski projekt "Stop pedofilii". Wówczas posłowie KO złożyli podczas pierwszego czytania wniosek o odrzucenie projektu w całości, jednak Sejm go nie przyjął i projekt skierowano do dalszych prac. W 2020 roku, gdy ponownie procedowano ten sam projekt, klub KO głosował za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu.

Autor:

Źródło: sejm.gov.pl, ordoiuris.pl, x.com, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej