Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

"Tej afery nie da się zatrzymać dymisjami drugoplanowych postaci. Pora na Kierwińskiego i Trzaskowskiego"

Dzisiejsze dymisje zastępczyń Trzaskowskiego i oświadczenie Tuska miały uspokoić nastroje po wybuchu afery w warszawskim Szpitalu Południowym. Wiele wskazuje, że to jednak sprawy nie załatwi, a Koalicja Obywatelska dalej będzie musiała się borykać z piętnem odrażającego skandalu. Szef klubu PiS w Radzie Warszawy Dariusz Figura i działacz społeczny Jan Śpiewak w rozmowie z portalem Niezależna.pl zgodnie podkreślają, że ogłoszone dziś decyzje są niewystarczające i zostały podjęte zdecydowanie za późno. Wskazują też na konieczność pociągnięcia do politycznej odpowiedzialności szefa warszawskich struktur KO Marcina Kierwińskiego oraz Rafała Trzaskowskiego.

Trzaskowski i Tusk próbują gasić pożar  

Prezydent warszawy Rafał Trzaskowski poinformował dziś o przyjęciu dymisji dwóch jego zastępczyń: Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Renata Kaznowska zajmowała się m.in. sprawami z zakresu ochrony zdrowia i polityki zdrowotnej, a Aldona Machnowska-Góra zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego.  

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”  

Trzaskowski zapewnił, że zobowiązał szefów miejskich placówek leczniczych do ponownego przejrzenia wszystkich skarg i niepokojących sygnałów. "Dla cwaniaków i oszustów ma być zero tolerancji. Trzeba ich tropić i bezwzględnie tępić" - przekonywał.     

Odnosząc się do afery w Szpitalu Południowym, Donald Tusk ocenił, że jest to "w tej chwili kwestia dla prokuratury". Wskazał na "konsekwencje wynikające z przebiegu audytu i kontroli" podkreślając, że nastąpiły już dymisje "na różnych szczeblach ludzi odpowiedzialnych za sytuację w Szpitalu Południowym w tym dwóch wiceprezydent Warszawy".  

Zaznaczył, że zwrócił się do minister zdrowia i NFZ o rekomendacje w tej sprawie, oceniając jednocześnie, że nieprawidłowości ujawnione w Szpitalu Południowym są przypadkami, za które odpowiedzialni są "pojedynczy lekarze" i "zły system".   

Za mało i za późno 

Przewodniczący klubu radnych PiS w Radzie Warszawy Dariusz Figura w rozmowie z portalem Niezależna.pl ocenił, że sprawa związana ze skandalicznymi nieprawidłowościami w Szpitalu Południowym “nie została w żaden sposób załatwiona”. - Za mało i za późno. Wnioski o dymisje tych osób tydzień temu zostały odrzucone właśnie przez radnych Koalicji Obywatelskiej - przypomniał.  

- Brakuje na pewno jeszcze wniosków o dymisję pana wiceprezydenta Tomasza Męciny oraz wniosków o odwołanie pani przewodniczącej Ewy Malinowskiej-Grupińskiej i Ewy Janczar, bo obie te postacie są również zamieszane w tą aferę

- ocenił.  

 

Zdaniem naszego rozmówcy, afery w Szpitalu Południowym nie da się zatrzymać dymisjami postaci, o których większość ludzi w Polsce nie słyszała, ponieważ one są znane głównie w Warszawie”. - Ta afera zaczyna się coraz bardziej rozlewać. Pierwsza barykada to byli wiceprezydenci i ona została właśnie przełamana. Ale wiadomo, że w tej sprawie odpowiedzialność powinna być wyciągnięta wyżej. Pan prezydent Trzaskowski - jak już wiemy - wiedział o tej aferze znacznie wcześniej, rok temu i nic nie zrobił. Jest więc pytanie o jego odpowiedzialność polityczną- tłumaczył Dariusz Figura.  

- Z drugiej strony skądinąd wiadomo, że nad całym układem warszawskiej ośmiornicy Koalicji Obywatelskiej panuje pan minister “pogłos” Kierwiński. W Warszawie taki układ, który chronił pana Dawida Kacprzyka nie mógł istnieć bez jego wiedzy i zgody. I tutaj też zero reakcji pana premiera Tuska

- podsumował szef klubu radnych PiS w Radzie Warszawy. 

Rozwiązać KO w Warszawie 

Związany z Warszawą działacz społeczny Jan Śpiewak decyzję Trzaskowskiego o przyjęciu dymisji dwóch jego zastępczyń ocenił jako “rzucenie na pożarcie dwóch prezydentek”. Podobnie jak Dariusz Figura uważa, że “to jest za późno i za mało”. - Tutaj powinien polecieć Kierwiński i przede wszystkim powinny zostać rozwiązane struktury Koalicji Obywatelskiej w Warszawie, tak, jak stało się to po referendum w Krakowie - przekonywał w rozmowie z portalem Niezależna.pl.  

- To jest efekt dwudziestoletniego jedynowładztwa jednej partii w Warszawie i odpowiedzialność tutaj spada na Kierwińskiego, który jest szefem warszawskiej Platformy

- dodał. 

Pytany czy dzisiejsze dymisje mają uchronić od odpowiedzialności Rafała Trzaskowskiego, nad którym zawisło widmo ewentualnego referendum odwoławczego, Jan Śpiewak wskazał na “problem, który polega na tym, że w Warszawie brakuje mocnej opozycji, która by się w tą inicjatywę zaangażowała”. - Liczba podpisów, które trzeba zebrać jest olbrzymia i będzie bardzo trudno takie referendum w Warszawie przeprowadzić. Ja oczywiście takie referendum popieram, ale wydaje się, że jeżeli jakieś konsekwencje Koalicja Obywatelska ma poczuć, to prędzej w skali kraju niż w Warszawie - ocenił.  

- Przypominam, że pozycji Platformy nie zachwiała nawet afera reprywatyzacyjna. Warszawa jest przejęta przez nich w sposób niewiarygodny i to jest niesamowite jak daleko te macki sięgają. Trudno więc uwierzyć, że teraz coś w tym zakresie się zmieni, jeśli nie mamy silnej opozycji, która mogłaby konkurować z nimi jak równy z równym. A na to się na razie nie zanosi

- podsumował Jan Śpiewak. 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka