"Dyktator". Mocne słowa o Ursuli von der Leyen
Według Politico, pozycja Kai Kallas jako wysokiej przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej została znacząco osłabiona decyzjami Komisji Europejskiej. Jednym z kluczowych kroków było odebranie jej kompetencji dotyczących obszaru Morza Śródziemnego po tym, jak Komisja w ubiegłym roku utworzyła nową Dyrekcję Generalną ds. Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Zatoki Perskiej (DG MENA). Równolegle Komisja aktywnie pracowała nad planami ograniczenia liczebności Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, co dodatkowo podważyło wpływy szefowej unijnej dyplomacji.
Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
W odpowiedzi na te działania Kallas próbowała wzmocnić swoją pozycję, forsując powołanie na stanowisko wpływowego zastępcy sekretarza generalnego Martina Selmayra, byłego szefa gabinetu Jean-Claude’a Junckera, znanego w Brukseli z twardego stylu zarządzania. Ten ruch został jednak zablokowany przez biuro przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen, co - jak opisuje Politico - było kolejnym sygnałem ograniczania autonomii wysokiej przedstawicielki.
Jak relacjonuje jeden z wysokich rangą unijnych urzędników cytowany przez portal, Kallas prywatnie skarży się, że von der Leyen rządzi w sposób "dyktatorski", choć jednocześnie ma niewielkie możliwości, by realnie przeciwstawić się temu stylowi zarządzania. Jej pozycję osłabia również fakt, że pochodzi z niewielkiej Estonii, a jej ugrupowanie polityczne - liberałowie - ma ograniczoną siłę w unijnym układzie sił, co czyni ją słabszą politycznie nawet w porównaniu z jej poprzednikiem Josepem Borrellem. Biuro Kai Kallas nie odpowiedziało na prośbę "Politico" o komentarz.
Szydło: "Niemiecka szefowa KE robi, co chce"
Do doniesień "Politico" odniosła się we wpisie opublikowanym na portalu X europosłanka PiS Beata Szydło.
Serwis „Politico” ujawnił, że kierująca unijną dyplomacją Kaja Kallas nazywa Ursulę von der Leyen „dyktatorem”. Von der Leyen zabiera bowiem Kallas uprawnienia, tworząc własne struktury ds. międzynarodowych. Czyli w ramach Komisji Europejskiej powstają departamenty dublujące swoje działania
– wskazała.
Polityk przypomniała, że "Kallas nie może nic z tym zrobić, ponieważ jest z Estonii, więc von der Leyen po prostu ją lekceważy".
I tak to właśnie wygląda w Brukseli - niemiecka szefowa Komisji Europejskiej robi, co chce, łamiąc nie tylko Traktaty, ale nawet wewnętrzne zasady Komisji. Byle tylko realizować potrzeby Niemiec
– podsumowała.
Serwis „Politico” ujawnił, że kierująca unijną dyplomacją Kaja Kallas nazywa Ursulę von der Leyen „dyktatorem”. Von der Leyen zabiera bowiem Kallas uprawnienia, tworząc własne struktury ds. międzynarodowych. Czyli w ramach Komisji Europejskiej powstają departamenty dublujące…
— Beata Szydło (@BeataSzydlo) January 26, 2026
Rzecznik pozbawiona dostępu do informacji
Paula Pinho, wskazana przez szefową Komisji Ursulę von der Leyen na stanowisko głównej rzecznik w listopadzie 2024 r., pojawia się w zestawieniu Politico jako osoba wykonująca jedno z najtrudniejszych zadań w Brukseli. Jej rola polega na codziennym stawianiu czoła mediom i odpowiadaniu na pytania dotyczące szerokiego spektrum polityk Komisji.
Obowiązki rzecznika w obecnej Komisji mają charakter znacznie trudniejszy niż w przeszłości, ponieważ - jak twierdzą rozmówcy portalu - w dużej mierze informacje i decyzje przepływają w wąskim gronie zaufanych ludzi von der Leyen. Szefowa KE pracuje w modelu określanym przez urzędników jako "bunkier", w którym tylko najbliżsi współpracownicy przewodniczącej są na bieżąco informowani, a reszta personelu - w tym biuro Pinho - często dostaje dane dopiero w ostatniej chwili albo w ogóle nie ma pełnego obrazu sytuacji. To sprawia, że codzienne odpowiadanie na pytania mediów i tłumaczenie polityki instytucji jest znacznie trudniejsze.
Nieudana próba odwołania von der Leyen
W Parlamencie Europejskim doszło niedawno do głosowania nad wnioskiem o odwołanie przewodniczącej Komisji, jednak zakończyło się ono porażką jej krytyków. Za jego poparciem głosowało 165 europosłów, przeciwko 390, a 10 wstrzymało się od głosu.
Dla Kallas oznaczało to utrwalenie pozycji von der Leyen i jednocześnie potwierdzenie ograniczonych możliwości wpływu wysokiej przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej na układ sił w Brukseli. Równolegle Kallas jest coraz mocniej krytykowana przez Rosję. Jej jednoznacznie twarda linia wobec Kremla sprawiła, że stała się celem ostrych ataków rosyjskich polityków.