Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Zadymiarze w interesie Niemiec? AgroUnia zakłóciła spotkanie ws. Centralnego Portu Komunikacyjnego

"Kosztem rolników i zwykłych ludzi ma powstać gigantyczne lotnisko", "Tu Wersalu nie będzie" - takimi okrzykami działacze AgroUnii zakłócili spotkania w Baranowie ws. Centralnego Portu Komunikacyjnego. Przedstawiciele CPK zostali też obrzuceni przez "mieszkańców", czyli zadymiarzy z AgroUnii, gnojówką. - Jestem oburzony - stwierdził pełnomocnik rządu ds. CPK Marcin Horała. Podczas spotkania z mieszkańcami i Radą Społeczną spółka miała zaprezentować obszar nowego lotniska.

Autor:

Dzisiaj po południu w Baranowie odbywało się spotkanie Rady Społecznej ds.CPK z przedstawicielami spółki CPK ws. preferowanego obszaru nowego lotniska. W tym samym czasie w Warszawie na konferencji prasowej prezentował go dziennikarzom wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu ds. CPK Marcin Horała. Przekazał, że w środę mieszkańcy terenów, na których ma powstać nowe lotnisko, dostali listy z informacjami o lokalizacji inwestycji.

Horała przekazał, że preferowany obszar nowego lotniska to ok. 41 km kw. na terenie gmin Baranów, Teresin i Wiskitki.

Zadymiarze z AgroUnii

Na dzisiejsze spotkanie w Baranowie przybyli mieszańcy terenów, na których ma powstać nowe lotnisko, wspierani przez Agrounię, która prowadziła w mediach społecznościowych relację na żywo.

Niektórzy uczestnicy spotkania krzyczeli, że "kosztem rolników i zwykłych ludzi ma powstać gigantyczne lotnisko", a "rząd PiS-u chce ich wywłaszczyć bez konsultacji".

Zebrani dopytywali się, skąd mają wiedzieć, że zaproponowany przez spółkę wariant obszarowy jest najlepszy i najmniej uciążliwy. Domagali się przybycia na spotkanie wiceministra Horały oraz prezesa spółki CPK Mikołaja Wilda.

Lider Agrounii Michał Kołodziejczak mówił, że rolników rząd PiS chce kupić "za cukierki". "Tu Wersalu nie będzie. Obudźcie się" - wzywał .

Na pytania mieszkańców próbowała odpowiadać dyrektor Biura Relacji z Otoczeniem Inwestycji w CPK, Katarzyna Dobrońska, która przekonywała, że w atmosferze krzyków i oskarżeń nie da się kontynuować dyskusji. Ostatecznie przedstawiciel Rady Społecznej przekazał jej stanowisko:

"albo przyjedzie tu Wild, albo Horała, albo kończymy na dziś".

Na wydarzenia zareagował na Twitterze Horała. "Jestem oburzony zakłóceniem spotkania w Baranowie przez przyjezdnych zadymiarzy z Agrounii. Zapewniliśmy obecność kilkunastu pracowników ze spółki CPK, którzy mogli odpowiedzieć na pytania i wątpliwości mieszkańców. Zostało im to, niestety, uniemożliwione" - napisał na Twitterze Horała.

Jak dodał, "te same osoby uniemożliwiają merytoryczną rozmowę z mieszkańcami i jednocześnie rozpowszechniają kłamstwa o rzekomym braku dialogu społecznego". Przypomnijmy, że przeciw Centralnemu Portowi Komunikacyjnemu protestuje też Platforma Obywatelska, której politycy wskazywali m.in. na powstające lotnisko w Berlinie. Plany polskiego rządu atakowały też niemieckie media. 

Dodajmy, że dzisiejszy atak AgroUnii na przedstawicieli CPK relacjonował Krzysztof Boczek, dziennikarz Oko.press słynący z kuriozalnych tekstów o polsko-białoruskiej granicy, m.in. o przerzucaniu Kongijki przez płot graniczny czy imigrantach płynących 6 dni i nocy rzeką.

Wild: koniec pobłażliwości

Do spotkania w Baranowie obniósł się także Wild, który zapowiedział, że "od dzisiaj z mieszkańcami będziemy kontaktować się indywidualnie". - Osoby podające się za mieszkańców pod wodzą Kołodziejczaka zaatakowały pracowników CPK zaproszonych przez Radę Społeczną. Od dzisiaj RS przestaje być dla nas partnerem w dialogu, skoro nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa naszym ludziom. Odmawiamy udziału w "ustawkach" - napisał Wild.

Jak mówił podczas dzisiejszej konferencji prasowej Horała, teren preferowanej inwestycji jest mniej więcej o połowę mniejszy od wcześniejszego obszaru rezerwacji czy programu dobrowolnych nabyć.

"Obejmuje on ok. 520 budynków mieszkalnych (...) na ok. 3 tys. 800 działek ewidencyjnych" - wskazał wiceszef resortu infrastruktury. Dodał, że według szacunków ten teren zamieszkuje obecnie nieco ponad 1 tysiąc osób.

Jak przekazała spółka CPK, preferowana lokalizacja Portu Solidarność jest ograniczona od północy miejscowościami Szymanów i Kaski, od zachodu przebiega częściowo między miejscowościami Maurycew w Teresinie i Aleksandrów w Wiskitkach, na południu m.in. przez Janówek i Stary Drzewicz, a od wschodu granicą jest ul. Południowa w Starej Pułapinie.

Horała zapewnił, że preferowana lokalizacja spełnia m.in. kryteria środowiskowe, wymogi techniczne i ekonomiczne. Podkreślił, że ważnym czynnikiem przy wyborze tego terenu były względy społeczne. "To, żeby minimalizować negatywne skutki społeczne, żeby było jak najmniej kolizji z istniejącymi zabudowaniami, żeby nie było kolizji z ważnymi obiektami kulturowymi - takim przykładem mogą być choćby cmentarze; ludzie, którzy pochowali swoich bliskich nie chcieliby, żeby teren cmentarza był przenoszony" - stwierdził.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane