Szokujące szczegóły afery na szczytach Unii europejskiej przedstawił francuski „Liberation”. Lewicowy dziennik w serii artykułów napisał o handlu wpływami i innych nieuczciwych praktykach, których mieli dopuszczać się sędziowie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), urzędnicy Komisji Europejskiej (KE) oraz politycy Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Z ustaleń dziennikarza śledczego wynika, że w latach 2010–2018 unijni politycy uczestniczyli w spotkaniach, które były nielegalnie finansowane z publicznych funduszy.
Bagatelizowanie afery
Robert Kropiwnicki w rozmowie z Michałem Rachoniem przekonywał, że "Liberation" nie pisze o tym, że były jakieś zarzuty, czy ktoś przyjął jakieś łapówkę. - Ten jeden sędzia Trybunału Obrachunkowego, który został skazany to za to, że finansował z budżetu imprezy towarzyskie - stwierdził.
Michał Rachoń zauważył, że nie tylko. - Także wyjazdy na narty, imprezy towarzyskie oraz imprezy w których brali sędziowie TSUE, w tym przewodniczący Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - podkreślił.
Odpowiedź Kropiwnickiego
Polityk próbował dalej bagatelizować aferę twierdząc, że "prezes Kaczyński jada obiadki u prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Redaktor zauważył, że ta sprawa jest krytykowana przez posłów PO i zapytał, czy teraz konsekwentnie będą kwestionować prawo TSUE do tego, aby orzekać w fundamentalnych sprawach, skoro przewodniczący tego trybunału miał udział w tego rodzaju spotkaniach.
- Proszę rozdzielić te historie. Wyrok TSUE w stosunku do Polski jest legalny i nie ma co z nim dyskutować. Te rzeczy o których pan mówi działy się w latach 2010-2018 a wyroki w sprawie Polski są tak naprawdę z ostatniego roku, dwóch. Więc to są inni ludzie
- przekonywał polityk.
Ci sami ludzie
Michał Rachoń zauważył, że ta sprawa to jest ta sama, która prowadził wcześniej Frans Timmermans i komisja Jeana Claude Junckera, który brał udział w tych spotkaniach. - Pan buduje tutaj jakąś wielką konstrukcję - odpowiadał Robert Kropiwnicki.
- Czy naprawdę uważa pan, że tych 11 ludzi w Sądzie Najwyższym jest wartych tego, żeby Polska straciła te 770 miliardów złotych? Naprawdę?
- dodał.
Poseł Platformy Obywatelskiej przekonywał, że stwierdzenie, że "sędziowie TSUE byli zaangażowani w czysto polityczne związane z Europejską Partią Ludową" to nadużycie. - Oni po prostu byli na jakichś imprezach na których nie powinni być zdaniem "Liberation" - stwierdził.
- To tak jakby pan powiedział, że wszyscy Europejczycy są podejrzani. To absurdalne
- powiedział.
Sprawę zbada polska prokuratura?
Robert Kropiwnicki odniósł się także do wezwania, opublikowanego na łamach Niezalezna.pl, aby śledztwo w tej sprawie wszczęła polska prokuratura.
- Proszę bardzo niech wszczyna, niech dzielni prokuratorzy działają - zaznaczył.
- Ja nie zamierzam w tej sprawie składać zawiadomienia do prokuratury. Uważam, że dużo bardziej złe rzeczy dzieją się w Polsce, że Przyłębska jada obiadki z Kaczyńskim
- dodał.