Już w piątek wiceminister sprawiedliwości informował, że podczas obrad Rady UE ds. Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych złożył wniosek o przedstawienie raportu z badania doniesień dziennika "Liberation".
Chodzi o efekty dziennikarskiego śledztwa opublikowane w końcu listopada przez francuski dziennik "Liberation". Gazeta w serii artykułów napisała o handlu wpływami i innych nieuczciwych praktykach, których mieli dopuszczać się sędziowie Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE), urzędnicy Komisji Europejskiej (KE) oraz politycy Europejskiej Partii Ludowej (EPL).
- Gazeta ujawniła bardzo wątpliwe powiązania dotyczące możliwego handlu wpływami pomiędzy najwyższymi urzędnikami zarówno Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, TSUE, KE, EPL oraz lobbystami. To jest najwyższy szczebel decyzyjny w Unii i wątpliwości dotyczące wręcz relacji parakorupcyjnych, więc z tego powodu to powinno być wyjaśnione i nie może być zamiecione pod dywan
- powiedział Kaleta.
Wiceminister przypomniał, że podczas piątkowego posiedzenia Rady UE grupującego ministrów sprawiedliwości złożył wniosek o przedstawienie "informacji zarówno przez Prokuraturę Europejską, jak i Komisję Europejską w zakresie ujawnionej afery".
- Zwróciłem się, aby obie te instytucje odniosły się do tej publikacji i na kolejnej Radzie zaprezentowały wnioski z wyjaśniania tej sprawy - czy te doniesienia są potwierdzone, czy też fałszywe
- zaznaczył.
Dodał, że w odpowiedzi na ten wniosek komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders zapowiedział, że "sprawa zostanie przekazana do badania OLAF (Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych), który w ramach organów UE ma badać nieprawidłowości w wydatkowaniu funduszy".
Zaznaczył, że obecna podczas piątkowego posiedzenia szefowa Prokuratury Europejskiej Laura Kövesi odmówiła natomiast udzielenia informacji, czy w tej sprawie jest bądź będzie prowadzone śledztwo.
- Niemniej, zgodnie z zapowiedzią komisarza Reyndersa, sprawa ma wrócić podczas kolejnego posiedzenia Rady, a Polska oczekuje pełnego wyjaśnienia wszystkich wątpliwości. (...) Ważne, że Reynders zobowiązał się, że Komisja dopilnuje, że to będzie zbadane, bo wcześniej takiego komentarza na tym poziomie nie było - dodał Kaleta. Zaznaczył, że to kolejne posiedzenie zaplanowane jest na luty przyszłego roku.
Francuska gazeta napisała o rzekomej korupcji i handlu wpływami między innymi: przewodniczącego TSUE sędziego Koena Lenaertsa oraz ważnych unijnych urzędników związanych z EPL. Według gazety w latach 2010–2018 politycy partii uczestniczyli w spotkaniach, które były nielegalnie finansowane z publicznych funduszy.
W takich spotkaniach mieli brać udział m.in. były szef KE Jean-Claude Juncker, były wiceprzewodniczący KE Jyrki Katainen czy Johannes Hahn, obecny komisarz UE ds. budżetu i bliski współpracownik przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen. Według dziennika pod wpływem lobbystów ma znajdować się również obecny szef Rady Europejskiej Charles Michel.
Do lobbowania i "urabiania" polityków unijnych miało dochodzić m.in. we francuskim zamku Chambord, słynącym z polowań organizowanych przez polityków i biznesmenów. "Liberation" ujawnia również, że KE oraz władze kilku państw naciskały na Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych, aby nie prowadził śledztwa w tej sprawie.