Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

„O Jezu! To będzie autostrada do prywatyzacji!” Związkowcy o wyborze nowej minister zdrowia

Myśleliśmy, że nie będziemy już musieli chodzić po ulicach, ale wszystko wskazuje na to, że jednak będzie trzeba – mówią portalowi Niezależna.pl związkowcy, komentując wybór Jolanty Sobierańskiej‑Grendy na stanowisko ministra zdrowia. Grzegorz Urbaniak - członek prezydium Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” podkreśla, że nowa minister znana jest „z bardzo surowego podejścia, z małej mobilności i elastyczności w negocjacjach i z apodyktycznej postawy w dążeniu do wprowadzania zmian”.

Wchodzi za Leszczynę

Nową minister zdrowia będzie Jolanta Sobierańska‑Grenda - prawnik, doktor ekonomii, menedżer i ekspert w zarządzaniu dużymi podmiotami medycznymi. Dotychczas pełniła funkcję prezesa zarządu Szpitali Pomorskich sp. z o.o. w Gdyni, a wcześniej dyrektora Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Gdańsku. Według doniesień medialnych miała zrestrukturyzować i oddłużyć blisko 30 szpitali.

Reklama

Podczas prezentacji nowej minister, Donald Tusk powiedział, że Sobierańska‑Grenda „będzie kontynuowała to, co robiła pani minister Leszczyna” oraz zapewnił, że „cyfryzacja serwisu medycznego zostanie przyspieszona”. Podkreślił też, że nowa minister zdrowia „bardzo mocną ręka, wbrew okolicznościom robiła porządek” w służbie zdrowia w województwie pomorskim.

O „porządki”, o których wspomniał Donald Tusk portal Niezależna.pl zapytał związkowców „Solidarności” z Pomorza, jednak nie wszyscy chcieli wypowiadać się pod nazwiskiem.

Konsolidowała na potęgę

Grzegorz Urbaniak - członek prezydium Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” podkreśla, że „to - w cudzysłowie - dzięki niej doszło do konsolidacji części szpitali, która nie przyniosła oczekiwanych efektów, bo dzisiaj sytuacja pod względem obsady personelu medycznego dobra nie jest”. - Słyszymy, że na przykład SOR-y czy oddziały szpitalne nie są należycie obsadzane przez lekarzy czy pielęgniarki – dodaje.

- Podczas tej konsolidacji łączono tzw. dobre szpitale, które miały małe zadłużenie, z tymi, które miały duże zadłużenie. Trudno powiedzieć na ile ta konsolidacja pomogła w reperacji budżetu tych szpitali, czy cokolwiek w tym względzie się poprawiło, ponieważ dane w tym zakresie były ujawniane na początku, a później już nie

- zaznaczył związkowiec.

Przypomniał, że „konsolidacja miała na celu zapobieżeniu dalszemu zadłużaniu się szpitali, jednak dotychczasowe konsolidacje [które on pamięta-red.] nie przynosiły zamierzonego efektu”.

- Doszliśmy obecnie do sytuacji, kiedy głównie szpitale powiatowe narzekają strasznie na stan finansów, co spowodowane jest m.in. roszczeniami personelu pielęgniarskiego i lekarskiego, który w większości zatrudniany jest na bardzo mocno wygórowanych umowach zlecenie i kontraktach. I w tym aspekcie należałoby się przyjrzeć tej reorganizacji

- zaznaczył nasz rozmówca.

Wróci prywatyzacja służby zdrowia?

Urbaniak przyznał, że „ci, którzy pamiętają panią Sobierańską‑Grendę z urzędu marszałkowskiego i jako obecną prezes, znają ją z bardzo surowego podejścia, z małej mobilności i elastyczności w negocjacjach i z apodyktycznej postawy w dążeniu do wprowadzania zmian”.

Kolejni związkowcy, z którymi rozmawialiśmy o nowej minister zdrowia wolą pozostać anonimowi. Podkreślają, że podczas prowadzonej przez nią konsolidacji „prowadziła bardzo agresywną politykę łączenia szpitali”

- O Jezu! To będzie autostrada do prywatyzacji! Myśleliśmy, że nie będziemy już musieli chodzić po ulicach, ale wszystko wskazuje na to, że jednak będzie trzeba

- mówi nam jeden z rozmówców.

Kolejny podkreśla w tym kontekście „wielkie znaczenie wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta”, bo – jak twierdzi - „to on tak naprawdę będzie miał tą broń atomową, podobnie jak Lech Kaczyński, który zablokował prywatyzację służby zdrowia w 2008 roku”. - Chyba, że premier będzie robił to bajpasami, czego też nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę jego szacunek do prawa – dodaje związkowiec z „Solidarności”.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama