Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Młodzi pytają o zamykane porodówki. Tusk odpowiada kłamstwem. "Bez żartów!"

Premier Donald Tusk był gościem programu "Bez kitu" w TVN24, gdzie odpowiadał na pytania młodych Polaków. W pewnym momencie spytano go o zamykanie porodówek i zwrócono uwagę na to, że po zamknięciu porodówki w Lesku kobiety muszą dojeżdżać 100-170 km żeby rodzić. Tusk odpowiedział, że był w Lesku i tam porodówka nie została zamknięta. Tymczasem oddział ten został zamknięty z ostatnim dniem 2025 roku.

Tylko w pierwszym miesiącu tego roku zamknięto w Polsce około 20 porodówek. Jedną z nich jest oddział w Lesku. Donald Tusk pytany przez młodych Polaków dlaczego kobiety muszą dojeżdżać czasem nawet ponad 100 km, żeby urodzić stwierdził, że kobiety chciałyby mieć... 500 metrów do porodówek.

Co więcej, poprosił o przykład miejsca, w którym kobiety muszą dojeżdżać tak daleko do porodówki. Młodzi zwrócili uwagę, że kilka miesięcy temu zamknięto między innymi porodówkę w Lesku. Co na to premier?

- Nie, nie jest zamknięta - odparł bez namysłu premier, tym samym okłamując swoich rozmówców.

Na kłamstwo Donalda Tuska zwróciła uwagę posłanka partii Razem Marcelina Zawisza.

Premier Tusk mówi, że kobiety chcą mieć 500 metrów do porodu! Skandaliczna wypowiedź w stosunku do kobiet, które będą musiały jechać 100 km i boją się, że nie dojadą do szpitala!

- napisała polityk na platformie X.

Premier twierdzi również, że porodówka w Lesku nie została zamknięta. Oddział ginekologiczno-położniczy w Lesku został zamknięty 1 stycznia 2026 roku mimo protestów i wizyt w Ministerstwie Zdrowia. Mieliście te kobiety tak głęboko w powazniu, że nawet pan nie zauważył? Bez żartów. Kobiety z mniejszych miejscowości też są obywatelkami i należy im się godny i bezpieczny poród!

– dodała.

Na kłamstwo premiera zwracają uwagę również inni internauci.

Źródło: niezalezna.pl, x.com

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej