Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Europejskie standardy, TSUE i polscy sędziowie “aktywiści”. To wstęp do legalizacji tęczowych absurdów

Ja bym powiedział, że pod względem ustrojowym jest to swego rodzaju sędziowska apostazja - ocenił w rozmowie z portalem Niezależna.pl analityk Instytutu Ordo Iuris, adw. Nikodem Bernaciak, komentując wyrok NSA ws. wpisania do polskiego rejestru aktu tzw. “małżeństwa jednopłciowego”. Prawnik podkreślił, że sąd powołując się na europejskie standardy odstąpił “od uznawania Konstytucji RP za najwyższe prawo”. - Musimy się zdecydować, czy Unia Europejska w obecnym kształcie, dążącym ku centralizacji jest dla nas wciąż atrakcyjna - wskazuje adwokat.

Ten wyrok to nie precedens 

Naczelny Sąd Administracyjny w piątek ogłosił wyrok, w którym zobowiązał urząd stanu cywilnego do wpisania do polskiego rejestru aktu “małżeństwa jednopłciowego” zawartego za granicą. Uchylił tym samym wyrok WSA w Warszawie, który wcześniej oddalił skargę dwóch mężczyzn, a równocześnie NSA uchylił decyzję kierownika USC m.st. Warszawy o odmowie dokonania transkrypcji.  

Sąd zobowiązał kierownika tego urzędu do przeniesienia w drodze transkrypcji do rejestru stanu cywilnego aktu tego “małżeństwa” w terminie 30 dni od dnia zwrotu akt administracyjnych.      

Sprawa dotyczy obywateli polskich, którzy w 2018 r. zgodnie z miejscowym prawem zawarli w Berlinie “związek małżeński”.                                                         

        

Portal Niezależna.pl poprosił o komentarz w tej sprawie analityka z Instytutu Ordo Iuris, adw. Nikodema Bernaciaka. Spytaliśmy, jakie znaczenie dla polskiego porządku prawnego będzie miało dzisiejsze orzeczenie NSA.

Prawnik podkreślił, że orzeczenie to jest “wyrokiem, a nie uchwałą, co oznacza, że dotyczy wyłącznie jednego konkretnego urzędu stanu cywilnego”. - Nie ma on więc przełożenia na sytuację innych urzędów, ponieważ w Polsce nie ma prawa precedensowego jak w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Taki jeden wyrok to jest jeszcze za mało, żeby narzucić jakąś zasadę innym urzędom, natomiast faktycznie jest to orzeczenie wydane w sensie materialnym wbrew konstytucji i wbrew ustawom, a przede wszystkim wbrew Kodeksowi rodzinnemu i opiekuńczemu - tłumaczył nasz rozmówca.  

Sędziowski aktywizm 

Zwrócił uwagę, że sam Naczelny Sąd Administracyjny “przyznał między wierszami, że są regulacje, które stanowią o tym, że transkrypcja wydana wbrew podstawowym zasadom polskiego porządku prawnego jest niedopuszczalna i trzeba to zmienić”. - Tutaj więc sąd pozwolił sobie w drodze aktywizmu sędziowskiego na skrytykowanie ustawodawcy, co jest oczywiście niedopuszczalne i stanowi zupełne wywrócenie trójpodziału władzy - ocenił.   

 

Przypomniał, że Instytut Ordo Iuris komentował rządowy projekt rozporządzenia w sprawie zmiany rozporządzenia o aktach stanu cywilnego, wskazując na sprzeczność z konstytucją z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym i z innymi ustawami. - Natomiast w sensie technicznym taka zmiana, takie wpisanie zagranicznego związku jednopłciowego jako małżeństwa do polskich aktów stanu cywilnego jest technicznie niemożliwe, a na pewno nie w terminie 30 dni - zaznaczył.   

 

- Rządowy projekt przygotowany przez ministerstwo cyfryzacji, który usuwałby ze wszystkich aktów małżeństwa w Polsce słowa “mężczyzna” i “kobieta” ma vacatio legis (czyli okres oczekiwania na wejście w życie) oznaczony na 8 miesięcy, w związku z czym zachowanie tego terminu, określonego przez NSA na 30 dni, jest technicznie niemożliwe – chyba, że ministerstwo naciskane przez eurokratów czy sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego drastycznie przyspieszyłoby ten termin

- dodał adwokat.  

Wyinterpretowali za TSUE 

Jak to możliwe, że polski sąd wydaje orzeczenie, którego konsekwencje są rażąco sprzeczne z art. 18 konstytucji, definiującym małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.   

- Ja bym powiedział, że pod względem ustrojowym jest to swego rodzaju sędziowska apostazja. Sędzia sprawozdawca w ustnym uzasadnieniu do tego wyroku stwierdził, że obowiązują nas oprócz ustaw, czy nawet konstytucji - jakby się należało tutaj domyślać - także europejskie standardy, które on sobie wyinterpretowuje za Trybunałem Sprawiedliwości UE, co oznacza, że po prostu dokonuje swego rodzaju ustrojowej apostazji, odstępując od uznawania Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej za najwyższe prawo. Nie jest to oczywiście pierwszy tego typu przypadek

- zauważył prawnik Ordo Iuris.  

 

Przypomniał, że kiedy Polska wstępowała do Unii Europejskiej “w 2003 roku, jeszcze na etapie przed referendum akcesyjnym zapewniano nas, że wszystkie sprawy z zakresu prawa rodzinnego czy moralności publicznej będą regulowane na poziomie państw członkowskich”. - I teraz widzimy, że przez te 20 lat byliśmy po prostu okłamywani, że centralizm europejski, który już wtedy był tam obecny, w tym momencie coraz śmielej sobie poczyna. I musimy się zdecydować, czy Unia Europejska w obecnym kształcie, dążącym ku centralizacji jest dla nas wciąż atrakcyjna. Instytut Ordo Iuris przygotował w ubiegłym roku raport pod tytułem “Wielki reset”, gdzie postuluje reformę Unii Europejskiej i przywrócenie jej państwom członkowskim, bo taki kształt miała właśnie, kiedy do niej wstępowaliśmy. Natomiast jeżeli chodzi o instytucjonalizację związków jednopłciowych i to taką boczną drogą jest to absolutnie niedopuszczalne i dlatego cieszy nas fakt, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości już dzisiaj zapowiadają wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności takich poczynań NSA z konstytucją - tłumaczył.

Rozstrzygnie Trybunał Konstytucyjny 

Czy wobec tego na gruncie polskiego prawa dzisiejszy wyrok NSA może zostać zakwestionowany? Prawnik Ordo Iuris uważa, że nie, ale wskazuje na konstrukcję wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, który “ma dotyczyć zakresowej niezgodności podstawy prawnej dzisiejszego wyroku”. - Z ustnego uzasadnienia nie do końca wiemy, jaką podstawę prawną przyjął sąd. Natomiast prawdopodobnie będzie to po prostu wniosek o stwierdzenie niezgodności z konstytucją tego przepisu prawa o aktach stanu cywilnego w zakresie, w jakim pozwala na transkrypcję zagranicznego aktu związku pary jednopłciowej - wyjaśnił Nikodem Bernaciak.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej