Prezes Jarosław Kaczyński zjawił się dziś przed siedzibą TK, gdzie wskazał, że "mieliśmy dzisiaj do czynienia z niezwykle drastycznym złamaniem Konstytucji".
Pan prezydent oświadczył, że ten atak był całkowicie bezprawny, że obrona jest uzasadniona i że mamy prawo tutaj być. Mamy prawo tutaj być i bronić Trybunału Konstytucyjnego. To, co w tej chwili jest czynione, znajduje się poza jakimkolwiek porządkiem konstytucyjnym i prawnym. Są to po prostu działania o charakterze przestępczym. Niezależnie od tego, jaki ktoś nosi mundur, jeżeli się w to angażuje, dopuszcza się przestępstwa
– powiedział.
Prezes PiS przypomniał, że demonstracja patriotów pod TK jest legalna.
Nie ma żadnych podstaw do jej delegalizacji. Atak siłą na Trybunał Konstytucyjny jest elementem czegoś, co można, przynajmniej w szerszym tego słowa znaczeniu, uznać za próbę doprowadzenia do zmiany ustroju siłą, a więc za zamach stanu. To jest zamach stanu i tak powinien być traktowany. Tak powinien być traktowany i głęboko wierzę, że nie minie rok, może troszkę więcej, a odpowiednie działania wymiaru sprawiedliwości zostaną już podjęte. Ci, którzy dzisiaj działają, nie są w stanie przestrzegać prawa, bo nie mają już, mimo że jako koalicja wygrali wybory, żadnej legitymacji do rządzenia. Rujnują kraj. W całym tego słowa znaczeniu rujnują kraj. Prowadzą politykę zmierzającą do pozbawienia nas suwerenności. Są po prostu ludźmi, którzy nie zasługują na żaden Trybunał Stanu. To jest instytucja, która przez kilkadziesiąt lat swojego istnienia tak naprawdę nikomu nic nie uczyniła
– podkreślił.
Jego zdaniem reprezentanci koalicji 13 grudnia "nie chcą prawa, nie chcą sprawiedliwości - dla nich ich wola jest prawem".
To jest system dyktatorski, absolutystyczny. W państwach, w których był władca absolutny, jego wola była prawem, chociaż również istniały różnego rodzaju ograniczenia. Nie będę tutaj wchodził w wykład historyczny, ale nawet wtedy nie wyglądało to tak jak teraz. To jest po prostu barbarzyńska dzicz. Niestety w 2023 roku bardzo wielu Polaków popełniło wielki błąd. Sądzili, że jeżeli zmieni się władza, to będzie tak samo jak wcześniej, tylko jeszcze lepiej. A stało się coś zupełnie innego. Sądzę, że z czasem coraz więcej Polaków będzie to dostrzegało, ponieważ będzie się to przekładało także na codzienne życie, na poziom bezrobocia, który już dzisiaj wyraźnie rośnie i wzbudza wielki niepokój społeczny, oraz na drożyznę. Można powiedzieć: kiedyś były plakaty „PiS to drożyzna”, a dzisiaj można powiedzieć, że „Tusk to drożyzna”
– oznajmił szef PiS.
Kaczyński następnie zwrócił się bezpośrednio do polityków opozycji. Przekonywał, że najważniejszym celem powinno być odsunięcie obecnego obozu rządzącego od władzy, a interesy poszczególnych ugrupowań powinny zejść na dalszy plan.
I dlatego trzeba jeszcze raz jasno powiedzieć wszystkim politykom opozycji: byle nie Tusk. Każdy, kto nie chce działać według tej zasady, lecz kieruje się własnymi partykularnymi interesami, po prostu zdradza nie tylko swoje powołanie i to, co wcześniej głosił, ale zdradza Polskę i Polaków
– powiedział.
Kaczyński zarzucił następnie osobom wspierającym obecną władzę, że wpisują się w zewnętrzne wobec Polski plany.
Oni chcą czegoś całkowicie innego. Każdy, kto ich popiera, kto popiera obecną władzę, wpisuje się w te zewnętrzne wobec Polski plany – plany w gruncie rzeczy zdradzieckie
- mówił.
Na zakończenie prezes PiS zapowiedział, że osoby odpowiedzialne za bezprawne działania nie unikną konsekwencji. Podkreślił, że tym razem sprawa nie powinna, jak się wyraził, „rozejść po kościach”.
A ci, którzy sądzą, że nie poniosą odpowiedzialności za to, co robią, bardzo, ale to bardzo głęboko się mylą. I radzę im, żeby brali to pod uwagę. Bo to nie zawsze jest tak, że się, jak to się mówi, rozejdzie po kościach. U nas to było niestety bardzo często w naszej historii. Ale tym razem tak nie będzie
– zapowiedział.
Prezes PiS podkreślił, że gdy jego partia przejmie władzę, zostaną wyciągnięte "konsekwencje wobec każdego, kto choćby małym palcem się do tego wszystkiego przyczynił".
Pseudoślubowanie Berka i szturm policji
Maciej Berek złożył dziś w Sejmie pseudoślubowanie podczas którego stwierdził, że robi to wobec prezydenta. Prezydent Karol Nawrocki nie był tam jednak obecny. Później - wraz z innymi wybranymi w tej kadencji przez Sejm sędziami TK, w tym osobami, od których prezydent również dotąd nie odebrał ślubowania - Berek udał się do gmachu TK, gdzie rozmawiał z prezesem Święczkowskim.
Z informacji portalu Niezależna.pl wynika, że nieuprawnieni do orzekania, razem z Maciejem Berkiem grozili prezesowi TK „osobistą odpowiedzialnością”. Chcieli dostać się do sędziowskiej części gmachu na piętrze. Po odmowie - odpuścili.
Pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego po informacji, że w Sejmie doszło do pseudoślubowania Berka, pojawiła się masa policji. Doszło do użycia siły ze strony funkcjonariuszy, którzy zaczęli naciskać na tłum. W wyniku tych działań poszkodowani zostali demonstrujący tam członkowie KGP i ROG, ale i posłowie obecni na miejscu.