Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek przekazał, że śledztwo w sprawie czynnej napaści na sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest prowadzone w kierunku osób, które w nieuprawniony sposób miały uczestniczyć w nocnym najściu na TK. Wymienił m.in. szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego oraz szefa BBN Bartosza Grodeckiego.
Do zapowiedzi ministra Żurka odniósł się szef KPRP.
- Pan minister Żurek jest memem. Jest człowiekiem niepoważnym. Człowiekiem, który już od dawna nie ma nic wspólnego z powagą funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. To człowiek głęboko upadły. Przyjdzie czas, pewnie szybciej niż później, że zostanie z tym wszystkim sam. To polityczny bękart, spłodzony przez amok chorej nienawiści politycznej, a z drugiej strony zrodzonym z kłamstwa prawnego
- mówił przed Pałacem Prezydenckim.
Zdaniem Boguckiego, „ministrowi sprawiedliwości niepotrzebne są żadne przepisy”. - Ministrowi potrzebne są jedynie wytyczne i rozkazy z rządu, polityczny przymus, siła służb. Jemu nie jest potrzebna ani konstytucja, ani przepisy. Jemu wystarczy polityczny amok - odpowiadał dalej Żurkowi.
Na pytanie o ewentualne zarzuty i możliwość zatrzymania, Bogucki odparł:
„nie obawiam się pana ministra Żurka. Już było tylu, którzy straszyli… Jeżeli będą chcieli mi postawić zarzuty, jeśli będą chcieli mnie zatrzymać to pewnie to zrobią. Nigdzie się nie wybieram, będę w kraju. Jestem tu przed Pałacem Prezydenckim. Pracuję w Kancelarii Prezydenta. Mieszkam w Szczecinie. Mój adres jest znany panu ministrowi i jego siepaczom. Jeżeli będą chcieli mnie zatrzymać to pewnie to zrobią”.
- Ale przyjdzie taki czas, kiedy będzie to trzeba sprawiedliwie, bez emocji podsumować przez niezawisły sąd. Pewnie tego dożyjemy – podsumował szef KPRP.