Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„To pana odpowiedzialność!”. Tak Berek i anty-sędziowie próbowali przejąć piętro TK

Portal Niezależna.pl poznał kulisy spięcia za zamkniętymi drzwiami Trybunału. Nieuprawnieni do orzekania, razem z Maciejem Berkiem grozili prezesowi TK „osobistą odpowiedzialnością”. Chcieli dostać się do sędziowskiej części gmachu na piętrze. Po odmowie – odpuścili.  Z wiedzy portalu wynika, że ochroną SOP nie został objęty sam Berek.

Przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego - po informacji, że w Sejmie doszło do pseudoślubowania Macieja Berka, do niedawna "prawej ręki" Donalda Tuska na sędziego TK - pojawiło się kilkudziesięciu policjantów. Doszło do użycia siły ze strony funkcjonariuszy, którzy zaczęli naciskać na tłum. W wyniku tych działań poszkodowani zostali m.in. demonstrujący tam członkowie Klubów Gazety Polskiej.

Następnie Maciej Berek, wraz z resztą anty-sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wszedł do budynku TK w obstawie funkcjonariuszy SOP. Prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuścił ich do orzekania i po kilkudziesięciu minutach opuścili budynek TK .

Zdobyliśmy szczegóły tego, co działo się w środku gmachu Trybunału, po wejściu osób, które podają się za sędziów. 

Rozmowa w cztery oczy, oskarżenia i próba wejścia

Najpierw prezes Bogdan Święczkowski zaprosił Macieja Berka do swojego gabinetu na spotkanie. Odbywało się „w cztery oczy”.  Po tej rozmowie prezes TK zdecydował, że wyśle pismo do prezydenta Karola Nawrockiego. Zapytał go, czy to, do czego doszło w środę w Sejmie oznacza ważne ślubowanie Berka. 

Po jego zakończeniu wszystkie  osoby, które przybyły do gmachu chciały przejść na piętro sędziowskie. Prezes Święczkowski nie wyraził zgody, aby – jako osoby nieuprawnione – miały tam wstęp. Nastąpiło do wymiany zdań.

Była kulturalna, ale zdecydowana. Zarzucali prezesowi, że nie zostali dopuszczeni do orzekania. Twierdzili, że to jego osobista odpowiedzialność – twierdzą świadkowie wydarzenia, z którymi rozmawiał portal Niezależna.pl. 

Po kilku minutach osoby, uważające się za sędziów TK odpuściły. Opuściły też gmach. 

Prezes TK został poinformowany, że dwóch z niezaprzysiężonych osób, które uważają się za sędziów, mają przyznaną ochronę SOP. Funkcjonariusze weszli z nimi do gmachu TK. Z wiedzy Niezależna.pl wynika, że ochroną SOP nie został objęty sam Berek. 

Źródło: Niezależna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska