Zawiadomienia ws. ataku na TK oraz prezydenta
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki we środę zapowiedział złożenie do prokuratury zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstw w związku z bezprawnym przejęciem Trybunału Konstytucyjnego. Pierwsze będzie dotyczyło zamachu na organ konstytucyjny, a kolejne próby zablokowania wejście Karola Nawrockiego do budynku Trybunału.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Bogucki zaznaczył, że gdyby prokuratura była niezależna, zadziałałaby w tej kwestii z urzędu. - Tak się nie dzieje, bo prawo nie działa. Tak się nie dzieje, dlatego że dzisiaj jest prawo pięści, siły, które stosują rządzący - ocenił.
Opieszałość prokuratury
Sędzia Barbara Piwnik w rozmowie z portalem Niezależna.pl zwróciła uwagę, że w przypadku przestępstwa ściganego z urzędu “organy ścigania i prokuratura nie powinny oczekiwać, że ktoś złoży zawiadomienie o jego popełnieniu, jeżeli dzieje się ono na naszych oczach”. - Jeżeli mogło dojść do popełnienia przestępstwa, co oczywiście wymaga zbadania, przeprowadzenia postępowania, prokurator czy ten, od kogo zależy wszczęcie takiego postępowania, dochodzenia czy śledztwa, nie powinien czekać aż ktoś takie zawiadomienie złoży - podkreśliła.
Nasza rozmówczyni wyraziła zrozumienie wobec zapowiedzi złożenia zawiadomień przez kancelarię prezydenta i zwróciła uwagę, że wcześniej “padały już pytania wobec choćby pana ministra, Boguckiego czy takie zawiadomienia złożono”.
- A takie pytania nie powinny padać w sytuacji, kiedy jest to przestępstwo ścigane z urzędu i wszyscy mogliśmy to zobaczyć na własne oczy
- oceniła.
Sędzia Piwnik zaznaczyła, że nawet w przypadku przestępstw, które mogą być ścigane z oskarżenia prywatnego “w niektórych przypadkach prokurator, widząc interes społeczny może objąć ściganiem także przestępstwo tego rodzaju”. - Prokuratura podejmuje działania w przypadku przestępstw o mniejszym ciężarze gatunkowym, a tu, gdzie dochodzi do zdarzeń, wobec których powinny być one wszczynane z urzędu jakoś tej aktywności nie widać - tłumaczyła.
- Myślę, że coraz więcej osób ma problem ze zrozumieniem takich sytuacji i coraz trudniej obywatelowi poruszać się w tym gąszczu, choć są to sytuacje, które każdego z nas mogą dotknąć. Jeżeli obywatele widzą, że organy państwa nie reagują, to trudno mówić budowaniu do nich zaufania
- podsumowała Barbara Piwnik.