11 listopada zamiast 4 czerwca
„4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm” – oznajmiła aktorka Joanna Szczepkowska. 4 czerwca 2014 r. to samo zaklęcie powtórzył Bronisław Komorowski.
„4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm” – oznajmiła aktorka Joanna Szczepkowska. 4 czerwca 2014 r. to samo zaklęcie powtórzył Bronisław Komorowski.
Dotychczas często zdarzało się tak, że urzędnicy tuż po zakończeniu pracy w administracji publicznej otrzymywali bardzo dobrze płatne posady w firmach, w sprawach których podejmowali wcześniej korzystne decyzje.
W ostatnich dniach ministrowie rządu Beaty Szydło organizowali konferencje, na których przedstawiali swoje osiągnięcia i efekty pracy podległych im resortów. Niektórzy eksponowali swoje dobre decyzje i z wielką nieśmiałością wspominali o klęskach. Jednak jako całość rząd premier Szydło zdał egzamin i skutecznie realizuje cele przyjęte w programie „Dobra zmiana”.
Od miesięcy trwa proces odklejania prezydenta Andrzeja Dudy od obozu PiS. Opozycja, w tym ich intelektualne zaplecze ze służb specjalnych, wie, że nie jest w stanie wygrać z obozem „dobrej zmiany”, jeżeli nie doprowadzi do jego fragmentacji.
Europosłowie z kręgu totalnej targowicy przekraczają w Parlamencie Europejskim kolejne granice zaprzaństwa. Takiego draństwa – wołania o zniszczenie Polski unijnymi represjami – nie było u nas od czasów rozbiorów!
Ujawnione przez telewizję Republika nagrania z posiedzeń komisji Jerzego Millera pokazują haniebne działania części jej członków. Bez żadnych dowodów obciążyli gen. Andrzeja Błasika winą za katastrofę samolotu. Uznali, że był on w kabinie pilotów, choć w rzeczywistości tak nie było. Politycy odpowiedzialni za smoleńskie kłamstwa dziś zajmują ważne stanowiska w Brukseli.
„Ohydne i kłamliwe!” – zawyli po wystąpieniu w Parlamencie Europejskim Jacka Saryusza-Wolskiego politycy PO. Co takiego powiedział, że jego dawni partyjni koledzy wylewają na niego kubły pomyj?
Środowiska narodowe dogoniły własny ogon. Przez lata organizatorzy Marszu Niepodległości wyśmiewali się z mediów, które robiły z nich faszystów. Ileż było śmiechu z Jacka Hugo-Badera, który wysmarował się pastą do butów i udawał czarnoskórego, aby tylko uzasadnić, że wielotysięczny marsz to spęd rasistów, którzy nad przywiązanie do ojczyzny przedkładają kwestie koloru skóry.
Marsz Niepodległości 2017 sprawił, że Polska znów jest na celowniku zachodnich polityków i tamtejszych mediów. W wielu językach możemy przeczytać o „polskich nazistach” i „60 tysiącach skrajnych prawicowców, defilujących ulicami Warszawy”. Co jednak zaskakujące, najpoważniejszy, podnoszony jak świat długi i szeroki, zarzut wobec marszu jest dezinformacją i fake newsem.
Kilka dni temu w Pensylwanii odbywały się wybory municypalne. To właśnie w tym stanie w jakiejś mierze zdecydowało się zwycięstwo Donalda Trumpa. Przez trzydzieści lat w Pensylwanii wygrywali demokraci. Obecnie w rejonach, które rok temu poparły Trumpa, tym razem bardzo zdecydowanie zwyciężyli jego przeciwnicy. Co się stało?
To była jedna z największych afer po 1989 r. Skandal wybuchł w lipcu 2001 r. po artykule „Rzeczpospolitej” pt. „Kasjer z Ministerstwa Obrony”. Dotyczył Zbigniewa Farmusa, ówczesnego doradcy i współpracownika wiceministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa. Zarzut? Korupcja przy kontraktach zbrojeniowych dla wojska, którymi zajmował się Szeremietiew.
Ministerstwo Edukacji Narodowej podało, że po niecałych trzech miesiącach od startu reformy oświaty pojawiło się kilkanaście tysięcy nowych miejsc pracy w szkołach. To było do przewidzenia. Przecież jeżeli tylko są pieniądze (a pieniądze teraz są), pracy przy kształceniu oraz rozwijaniu dzieci i młodzieży nigdy nie może zabraknąć. Zawsze są jakieś wyzwania, zawsze coś można i trzeba poprawić.
Panią generałową Błasikową widywałem systematycznie podczas kolejnych miesięcznic i rocznic katastrofy smoleńskiej. Widziałem, z jakim trudem, ale i wielką godnością dźwiga podwójne brzemię – żałoby po śmierci męża, dowódcy polskiego lotnictwa, oraz ciężar walki o jego dobre imię. Walki, którą zmuszona była toczyć z własnym państwem, w wojnie wypowiedzianej rodzinom smoleńskim przez Donalda Tuska absurdalnym stwierdzeniem: „nie ugniemy się przed terrorem wdów”.
Czy zastawiali się Państwo kiedyś, ile Państwo widzieli cegieł w swoim życiu? Pewnie setki tysięcy. A czy wiedzą Państwo, że krótszy, wąski bok cegły nazywany jest główką, a ten dłuższy wozówką? Nie, nie jestem murarzem, ale przyswoiłem te nazwy ponad ćwierć wieku temu, gdy podczas letnich wakacji zarabiałem swoje pierwsze pieniądze, nosząc cegły na budowie.
Parę transparentów w morzu 60 tys. ludzi stało się pretekstem dla antypolskich środowisk za granicą do ataku na nasz kraj. Powiedzmy wprost: to kolejna odsłona walki z rosnącą w siłę na arenie międzynarodowej Polską.
Media w Polsce, relacjonując konferencję prasową Donalda Tuska po przylocie na Święto Niepodległości, skupiły swoją uwagę na słowach: „Nie jesteście sami, jest nas bardzo dużo, a wasza osobista, każdej i każdego z was osobista niepodległość jest najlepszą gwarancją niepodległości naszej ojczyzny”. To był oczywisty atak na obóz władzy i niczego innego po tym panu nie mogliśmy się spodziewać.
Pracownica, która rzekomo bez wiedzy szefowej napisała list, wcale nie została zwolniona w trybie natychmiastowym.
Straszny krzyk się podniósł w niektórych środowiskach, gdy w ostatniej chwili z tablic przy Grobie Nieznanego Żołnierza zniknęło upamiętnienie obrońców Birczy z 1946 r.