To w sumie niby oczywistości, ale jakoś takiego pozytywnego podejścia do oświaty i edukacji brakowało przez wiele lat III RP. Zarządzanie oświatą oznaczało zamykanie szkół, zagęszczanie klas, odchudzanie programów, zwalnianie nauczycieli itd. Stąd też brała się moim zdaniem obawa przed tą reformą, jak i jej krytyka oraz kasandryczne zapowiedzi bezrobocia wśród nauczycieli. Po prostu krytykom nie przyszło do głowy, że można inaczej.
Inna szkoła jest możliwa
Ministerstwo Edukacji Narodowej podało, że po niecałych trzech miesiącach od startu reformy oświaty pojawiło się kilkanaście tysięcy nowych miejsc pracy w szkołach. To było do przewidzenia. Przecież jeżeli tylko są pieniądze (a pieniądze teraz są), pracy przy kształceniu oraz rozwijaniu dzieci i młodzieży nigdy nie może zabraknąć. Zawsze są jakieś wyzwania, zawsze coś można i trzeba poprawić.