Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Adrian Stankowski,
15.11.2017 07:40

Komisja damskich bokserów

Panią generałową Błasikową widywałem systematycznie podczas kolejnych miesięcznic i rocznic katastrofy smoleńskiej. Widziałem, z jakim trudem, ale i wielką godnością dźwiga podwójne brzemię – żałoby po śmierci męża, dowódcy polskiego lotnictwa, oraz ciężar walki o jego dobre imię. Walki, którą zmuszona była toczyć z własnym państwem, w wojnie wypowiedzianej rodzinom smoleńskim przez Donalda Tuska absurdalnym stwierdzeniem: „nie ugniemy się przed terrorem wdów”.

Jak wynika z opublikowanych przez telewizję Republika nagrań z posiedzenia tzw. komisji Millera, to właśnie ludzie byłego premiera z całą premedytacją i bez jakichkolwiek dowodów wrabiali gen. Andrzeja Błasika w obecność w kokpicie Tu-154M pomimo jednoznacznych wskazań ekspertów na „nieustaloną osobę”. Świadomie więc poświadczyli nieprawdę w dokumencie urzędowym i manipulowali dowodami, co stanowi aż nadto oczywistą przesłankę do poważnej rozmowy z prokuratorem. Jednak w tym wypadku nawet najsurowsza kara nie jest w stanie odzwierciedlić bezmiaru cywilizacyjnego barbarzyństwa (w cywilizacji europejskiej wdowa jest symbolem bezbronności), także zwykłej, choć wyjątkowo ohydnej podłości.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej