Sprawa była bardzo głośna, podobnie jak spektakularne zatrzymanie Farmusa podczas rejsu promem „Rogalin” do Szwecji. Po wielu latach, we wrześniu 2017 r., został on całkowicie oczyszczony z zarzutów. Proces był utajniony. Zeznawali na nim najważniejsi urzędnicy państwowi ostatnich lat (m.in. prezydenci, premierzy, ministrowie obrony narodowej), najważniejsi wojskowi, a także szefowie służb. Wyrok uniewinniający Zbigniewa Farmusa, stwierdzający de facto, że afera była wyssana z palca, przeszedł jednak bez żadnego echa. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że był to element brudnej gry ludzi służb specjalnych (WSI), którzy nigdy pewnie nie odpowiedzą za swoje czyny.
Ciche umorzenie głośnego skandalu?
To była jedna z największych afer po 1989 r. Skandal wybuchł w lipcu 2001 r. po artykule „Rzeczpospolitej” pt. „Kasjer z Ministerstwa Obrony”. Dotyczył Zbigniewa Farmusa, ówczesnego doradcy i współpracownika wiceministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa. Zarzut? Korupcja przy kontraktach zbrojeniowych dla wojska, którymi zajmował się Szeremietiew.