Zakaz narzekania
Jeśli czytacie niniejszy artykuł, to znaczy, że byliście już w sklepie, kupiliście wiktuały niezbędne do przyrządzenia śniadania i – przechodząc obok półki z prasą, postanowiliście nabyć egzemplarz gazety, w której ja klecę teksty. Gdy będziecie w tym samym sklepiku jutro, zatrzymajcie się chwilkę dłużej przed mozaiką okładek magazynów oraz dzienników i zobaczcie, jak trudno wyłuskać z kakofonii kolorów ten właśnie tytuł prasowy.