Problem zaczyna się, gdy Zemmour mówi o Rosji. Otóż, jak się wyraził, podziwia Rosję i popiera sojusz francusko-rosyjski. Podkreśla, że Rosja bywała „ofiarą wielkiej, imperialnej Polski, która najeżdżała ją latami i dzieliła”, np. Ukraina weszła w skład Rzeczypospolitej, a była „złączona więzami historii z Rosją” (nie zważając na to, że gdy Polska łączyła się pokojowo z Wielkim Księstwem Litewskim, Rosja dopiero się tworzyła). Następnie krytykuje Polaków, że poparli Napoleona, a dziś popierają USA. Oferuje, że Francja pogodzi Polaków z Rosjanami. Cóż, współcześni francuscy intelektualiści, od lewa do prawa, mają pewną przypadłość – ogromną namiętność do Rosji. To już lepszy był jednak Napoleon.
Dziękujemy za takich „przyjaciół Polski”
Niektórzy polscy konserwatywni publicyści zachwycają się francuskim intelektualistą Erikiem Zemmourem. We Francji też uchodzi za nadzieję konserwatyzmu, przebija się do głównych mediów, a jego książki znajdują wielu czytelników. Mówi się, że chce wystartować w najbliższych wyborach prezydenckich. Broni krajów Europy Środkowej przed zarzutami zachodnich lewicowo-liberalnych elit i mówi, że tu jest jeszcze prawdziwa Europa.