Furgał pochodzi z partii Władimira Żyrinowskiego i z jej ramienia w 2018 r. wygrał wybory z kandydatem kremlowskiej partii Jedna Rosja. Żyrinowski najpierw się strasznie oburzał po usunięciu Furgała, ale odpuścił, gdy Putin wyznaczył na p.o. gubernatora jego protegowanego Michaiła Diegtiariewa. Ale nie odpuszczają mieszkańcy. Protesty wspiera też demokratyczna opozycja. W ostatnią sobotę na ulice Chabarowska wyszło nawet 50 tys. ludzi. Chabarowsk liczy ok. 600 tys. mieszkańców, więc to tak, jakby w Moskwie wyszło na ulice przeciwko władzy 1–1,5 mln demonstrantów. Daleki Wschód zawsze był piętą achillesową systemu putinowskiego. Tam ludzie najmniej boją się Moskwy i najsilniejsze są lokalne układy. Dlatego policja i służby wciąż nie interweniują. Moskwa liczy, że wszystko samo się rozładuje, ale na to się nie zanosi. Przeciwnie, napięcie rośnie.
Największe protesty w historii putinowskiej Rosji
Już trzeci tydzień trwają protesty w Kraju Chabarowskim na rosyjskim Dalekim Wschodzie w obronie byłego gubernatora Siergieja Furgała, aresztowanego i zdymisjonowanego pod zarzutem zlecenia zabójstw kilkanaście lat temu. Stopniowo przeradzają się w protesty przeciwko władzy w Moskwie.