Smak grozy
Kierowca-mechanik czołgu T-72 dość sprawnie manewrował między opłotkami, by wreszcie ustawić pojazd w nakazanej przez sierżanta pozycji, czyli tyłem do dwóch pozostałych maszyn plutonu. Silnik jeszcze przez chwilę popracował miarowo, po czym wszedł nagle na wysokie obroty, zawył niczym potępieniec i niespodziewanie zamilkł. Jakiś zapomniany mechanizm kręcił się gdzieś w czeluściach, wywołując lekki szmer, ale kilkanaście sekund później wszystko ucichło. Ta jałowizna dźwięku wydała się trzem żołnierzom załogi czymś niesamowitym, przez ostatnią dobę bowiem monotonny pomruk jednostki napędowej towarzyszył im nieprzerwanie.