To coś znaczy. Wiem, że wśród polityków i sympatyków PiS są też zagorzali liberałowie gospodarczy. Nie chcę traktować ich protekcjonalnie: „a nie mówiłem”. Wolność gospodarcza jest ważna – jeśli zarówno świat kapitału, jak i pracy mogą z niej korzystać. Polska po 1989 r. wyrzuciła na śmietnik prawa tych, którzy wywalczyli nam wolność. W optyce staro-nowych elit robotnik stał się „robolem”, a małomiasteczkowy inteligent roszczeniowcem. Co jest dobre i złe, mówili nam demiurgowie transformacji, kumple Tuska, Michnika, Olejnik. W sobotę prezes PiS – choć sam pewnie rozumie, że liberalizm ma „plusy dodatnie” – powiedział coś niezwykłego. Że Polska potrzebuje równości. Że neoliberalizm się nie sprawdził, bo krzywdził, bolał, blokował zwykłych ludzi. Wierzę, naprawdę wierzę, że prezes PiS w Janowie mówił szczerze. A wy, PiS-owscy liberałowie, nie lękajcie się. Bogatsi pracownicy opłacą się i wam.
Polska potrzebuje równości
Jako krytyk neoliberalizmu w miniony weekend miałem święto – Jarosław Kaczyński w Janowie Lubelskim mówił tak, jakby naczytał się lewicowych niepodległościowców sprzed 100 lat. I nie piszę tego kąśliwie. Krytyka liberalizmu, apologia równości – mówił to polityk, który postawił na polską samodzielność.