Pożegnanie mistrza
Bez wątpienia był jedną z najwybitniejszych postaci literackich powojennej Polski.
Wprawdzie książki Marka cieszyły się ogromnym powodzeniem, ale media reżimowe traktowały jego literaturę morderczym milczeniem. Marek nigdy nie uczestniczył w kolegiach redakcyjnych. Wpadał do redakcji zwykle niezapowiedziany i wciągał nas w kilkudziesięciominutowe debaty polityczne przy kawie. Robił to z tak dużą swadą i urokiem, że bez względu na obłożenie pracą zostawiałem wszystko, chcąc napić się z nim kawy i posłuchać mistrza. Był naprawdę niezłym analitykiem, a zdolność do lapidarnych ocen rzeczywistości nadawała jego analizom niezwykłą wartość. Jednak trudno było go nakłonić do publikowania politycznych przemyśleń. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego salony III RP aż tak się od niego odsunęły, skoro oficjalnie rzadko bezpośrednio angażował się w publicystykę polityczną. Może dlatego, że jego słowo tyle ważyło.