Sakiewicz o Zondacrypto
Tomasz Sakiewicz na antenie Telewizji Republika szeroko odniósł się do sprawy Zondacrypto. Mówił zarówno o sytuacji firmy, pracach nad przepisami dotyczącymi rynku kryptowalut, jak i kontaktach Przemysława Krala z Republiką.
– My na wszelki wypadek publikujemy wszystko, co mamy, wszystko, co jest możliwe, bo nie mamy nic do ukrycia ani sobie do zarzucenia w tej sprawie, ale tu kilka rzeczy trzeba bardzo mocno wyjaśnić i je powtarzać – powiedział prezes i redaktor naczelny stacji.
Następnie odniósł się do procedowanej w Sejmie ustawy. Według przedstawionej przez niego oceny nowe przepisy nie miały bezpośrednio obejmować Zondacrypto ze względu na zagraniczny charakter działalności spółki.
– Po pierwsze ustawa, która pojawiła się w Sejmie, jeśli Zonda była w złym stanie, nie zmieniłaby sytuacji. Ta firma wypadłaby. Drugim wariantem jest to, że oczywiście wywołano run na kasę i to dobiło Zondę. Sam Tusk, tym, co zrobił w Sejmie, wywołał panikę, i to już Zondę musiało dobić, bo ludzie zaczęli uciekać. Ale jeżeli oni chcieli coś regulować w ogóle wobec jakichkolwiek giełd, to ta ustawa była tak mniej więcej dwa lata za późno
– mówił.
„Sama ustawa w ogóle nie dotyczyła Zondy”
Sakiewicz przekonywał, że projektowane regulacje nie dotyczyły bezpośrednio Zondacrypto. Powołał się przy tym na wiadomość, którą – jak twierdzi – otrzymał od Przemysława Krala.
– Natomiast sama ustawa w ogóle nie dotyczyła Zondy. W ogóle. I to sam Kral przyznał to również w SMS-ie, który do mnie wysłał, kiedy ja zadałem mu to pytanie, bo on jest firmą zagraniczną. I jedyne, co ta ustawa mogła zrobić, to wzmocnić tego typu firmy kosztem firm polskich
– powiedział.
Szef Reubliki przedstawił również swoją ocenę potencjalnych skutków regulacji dla podmiotów działających w Polsce.
– Nie wiadomo, czy Zonda już bez tego zdążyła skorzystać, jeśli była w złej sytuacji. Ja myślę, że akurat ją dobiła ta debata sejmowa, ale prawdopodobnie gdyby skorzystała, to kosztem upadku wszystkich polskich firm działających na polskim rynku, bo ta ustawa dokładnie likwidowałaby polskie firmy. One by jej po prostu nie przeżyły, a wzmocniłaby Krala – stwierdził.
Sakiewicz o pracach nad ustawą
Tomasz Sakiewicz odniósł się również do udziału Przemysława Krala w pracach dotyczących regulacji rynku kryptowalut. Powołał się przy tym na publikację Money.pl.
– Dlaczego tak było? Ponieważ Kral napisał tę ustawę. I to też trzeba wyraźnie podkreślać. On był autorem tej części, która dotyczyła kryptowalut. Money.pl to opublikowało, jest to dostępne w internecie, jak Kral podrzucił przez Związek Banków Polskich korzystną dla siebie ustawę, a potem udawał Greka, że to nie ma z nim nic wspólnego. Natomiast on rzeczywiście tę ustawę przeforsował
– powiedział, mówiąc również o potencjalnym wpływie na proces legislacyjny.
– Jedynym lobbystą Krala był Donald Tusk, a wpływ na niego mogły mieć tylko osoby, które mają dostęp do Donalda Tuska. No więc tu należy szukać potencjalnych lobbystów i podejrzanych, którzy wpływali na samą ustawę. Co zresztą Kral po prostu przyznaje. On nie ukrywa tego w rozmowie, już po zadanym przeze mnie pytaniu, jaka jest prawda, po całej awanturze sejmowej
– mówił.
Reklamy i rozmowy o akcjach Republiki
Drugim wątkiem poruszonym przez Sakiewicza były bezpośrednie relacje Zondacrypto z Republiką. Według jego relacji kontakt dotyczący reklam zainicjował sam Kral.
– Teraz co do współpracy z nami. No to oczywiście w sprawie reklam on zgłosił się sam i zrobił to dosyć natarczywie, bo myśmy nie wiedzieli, kim on jest, ale rzeczywiście bardzo za nimi chodził. Kupił reklamy, wykupił tak jak wszystkie inne firmy i rzeczywiście miał plan zakupu jakiejś puli akcji
– relacjonował Sakiewicz.
Jak przekazał, prowadzone były również rozmowy dotyczące potencjalnej transakcji kapitałowej. Sakiewicz twierdzi, że zdecydował się je wstrzymać po pojawieniu się wątpliwości.
– Ja te rozmowy wstrzymałem, które gdzieś tam się zaczęły we wrześniu albo i wcześniej, chyba we wrześniu, już nie pamiętam. Dlatego, że pojawiły się co do niego wątpliwości. I po spotkaniu w Monako i po spotkaniu Jarka Olechowskiego, kiedy mu zadaliśmy wszystkie pytania dotyczące jego bezpieczeństwa, rozmów z nim, obrotu, postanowiliśmy po prostu sformalizować same rozmowy
– powiedział.
„Ja się na to po prostu nie zgodziłem”
Według relacji Sakiewicza kolejnym etapem było podpisanie listu intencyjnego, który miał umożliwić stronom dostęp do dokumentów niezbędnych do dalszych rozmów.
– To znaczy, żeby strony miały dostęp do wzajemnych papierów, na tym polegał list intencyjny. Na życzenie Krala bardzo wzmocniono tam kary dotyczące wycieku tajemnicy, samych rozmów i tak dalej, i tak dalej – mówił.
Sakiewicz twierdzi, że z jego inicjatywy ograniczono skalę ewentualnego zakupu akcji. Jak relacjonował, ostatecznie do transakcji nie doszło.
– No więc na moje życzenie ograniczono możliwy potencjalny zakup akcji, gdyby nawet do tego doszło, co spowodowało, że nie był zainteresowany prawdopodobnie 5-procentowym pakietem, tylko po prostu tym, żeby kupić jakąś znaczną część Republiki. I ja się na to po prostu nie zgodziłem
– powiedział Tomasz Sakiewicz.