Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tak zatrzymano Piesiewicza. Reporter Republiki ujawnia kulisy akcji. To było już drugie przeszukanie

Jak wyglądało zatrzymanie Radosława Piesiewicza? Okoliczności całej operacji zrelacjonował reporter Telewizji Republika, który był na miejscu i rozmawiał telefonicznie z żoną prezesa PKOl. Jak wynika z jego relacji, funkcjonariusze czekali na Piesiewicza przed domem, gdy ten około godz. 9.30 wychodził do pracy. Następnie przeszukali jego mieszkanie, a później – po zmianie decyzji – mieli udać się z zatrzymanym również do siedziby PKOl.

Autor:

Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na zlecenie katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej zatrzymali Radosława Piesiewicza, szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, o czym poinformowała dziś Wirtualna Polska. Telewizja Republika informowała również o przeszukaniu w prywatnym mieszkaniu Piesiewicza. 

Szczegóły w artykule: Media: Zatrzymano Radosława Piesiewicza, szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego

W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały tekst o rzekomych koneksjach prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem. W artykule czytamy m.in. o tym, iż Piesiewicz miał dostać od Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro oraz inne prezenty za wstawiennictwo u byłego premiera Mateusza Morawieckiego i u prezesa UOKiK w sprawie kontroli zajmującej się kryptowalutami firmy - co ostatecznie nie dało rezultatu. W poniedziałek na antenie TV Republika Piesiewicz wskazywał, że jest poszkodowany przez Zondacrypto. Mówiąc o zegarku opisywanym przez media, poinformował, że nie dostał go od Krala, ale kupił przy jego pomocy.

Telewizja Republika w południe w czwartek poinformowała, że kolejną osobą zatrzymaną w sprawie ma być Artur Chodziński, były funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Jak doszło do zatrzymania Piesiewicza? Reporter Republiki był na miejscu

Przed domem Piesiewicza, gdzie doszło do jego zatrzymania, był obecny reporter TV Republika. Dziennikarz przekazał, że odbył rozmowę telefoniczną z żoną prezesa PKOl. Stwierdził, że do zatrzymania doszło "grzecznie, elegancko, kiedy pan Radosław Piesiewicz udawał się do pracy, około dziewiątej trzydzieści wychodził z domu".

Panowie, prawdopodobnie, jak twierdzi żona, z którą rozmawiałem telefonicznie, siedzieli w samochodzie i czekali na ten moment. Wyszli z samochodu, podeszli do pana prezesa, przedstawili się kim są, skąd i w jakim celu tu przyjechali. To byli funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości z Wrocławia, ale, jak się okazało, pana Piesiewicza zabrano do Katowic. Rozpoczęto przeszukanie mieszkania, domu, które właśnie znajduje się za mną.

– relacjonował.

Jak dodał - "podobno takie samo przeszukanie było już w kwietniu tego roku, także żona, z którą rozmawiałem, była zdziwiona, co znowu chcieli znaleźć, skoro wcześniej nic nie znaleźli. Przeszukano wszystkie pomieszczenia, sprawdzono, trwało to kilka godzin, po czym sporządzono protokół i zabrano pana prezesa do samochodu, informując, że jest w drodze do prokuratury w Katowicach".

W międzyczasie już po raz kolejny rozmawiałem z żoną pana prezesa Piesiewicza, która poinformowała, że jednak nastąpiła zmiana decyzji i mąż zawrócił razem z funkcjonariuszami i jedzie do Polskiego Komitetu Olimpijskiego, gdzie również ma nastąpić przeszukanie. W tej chwili żony prezesa nie ma już w domu, bo pojechała do PKOl-u, żeby zobaczyć się tam z mężem i dowiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. Bo tak naprawdę nawet nie wie, co jest powodem zatrzymania. Oczywiście domyślamy się, że chodzi o aferę Zondacrypto, dlatego cyberbezpieczeństwo tutaj wchodziło w grę.

– powiedział.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, Republika

NAJNOWSZE Polska