Polska siła
Bądźmy dumni z Polski. Nie tylko z naszej historii – także ze współczesności.
Bądźmy dumni z Polski. Nie tylko z naszej historii – także ze współczesności.
Od zakończenia szczytu Unii Europejskiej w Rzymie minął przeszło tydzień. Deklaracja Rzymska obowiązuje, ale próba sił w Europie między „starą” a „nową” Unią jest faktem.
Gagik Carukian, największy oligarcha ormiański, do którego należy niemalże jedna z dzielnic stolicy – Erywania, którego aktywa wyceniane są na 300 mln dol., mówi mi, że „rewolucji nie zrobi”.
Polski sport jak nic innego łączy Polaków. I już dlatego warto go wspierać. Nie tylko na reprezentacyjnym poziomie, szczególną troską należy również otoczyć sport szkolny i młodzieżowy.
Dopiero co zakończyłem prowadzenie obrad Parlamentu Europejskiego w jego francuskiej siedzibie.
Za tydzień w Rzymie spotkają się liderzy UE, aby uczcić 60. rocznicę podpisania traktatów, które powołały EWG. Będę tam również ja jako przedstawiciel prezydium Parlamentu Europejskiego.
Unia Europejska depcze reguły, które sama wcześniej ustala. To nie może dobrze się skończyć dla żadnej organizacji. Także międzynarodowej.
Wydaje się, że oczy wszystkich skierowane na brukselski szczyt nie dostrzegły tego, co zdecydowanie dostrzec warto.
Konfrontacyjny kurs wobec Chin, który głosił w kampanii Donald Trump, został podtrzymany już po wyborach.
Gdy się mówi o zamachach terrorystycznych, przede wszystkim myśli się o tragedii tysięcy ludzi na całym świecie, którzy giną lub zostają okaleczeni, o dramacie i cierpieniu
Wtorkowy wieczór w Kijowie. Puste miejsca wokół sceny na majdanie, na której kiedyś politycy, duchowni, piosenkarze, XXI-wieczni atamani aktywiści występowali przeciwko Janukowyczowi.
Na poważanym brytyjskim portalu o profilu konserwatywnym „The Spectator” ukazał się tekst, który na pewno nie będzie zauważony przez opozycję w Polsce. Dlaczego?
Piszę ten tekst w Strasburgu tuż po debacie w Parlamencie Europejskim na temat trzech sprawozdań europosłów, których celem było nakreślenie przyszłości Unii Europejskiej.
Cała propaganda establishmentu w USA, Europie i nad Wisłą o Donaldzie Trumpie jako marionetce w rękach Rosji runęła w jednej chwili.
Nic takiego się nie stało, co by uprawniało ogłaszanie nowej ery w stosunkach polsko-niemieckich. Po pierwsze: w okresie rządów PiS-u relacje Warszawa–Berlin nie były złe.
Przez Parlament Europejski przetacza się fala antyamerykańskiej histerii.
„Uderz w stół, nożyce się odezwą” – choć jest to polskie powiedzenie, dobrze opisuje to, co dzieje się w Niemczech.
20 stycznia 2017 r. – ten historyczny dzień zaprzysiężenia 45. prezydenta USA i początku 58. prezydentury w dziejach USA spędzam w Waszyngtonie.
Mądry Niemiec po szkodzie. Ta trawestacja polskiego przysłowia bardzo dobrze opisuje akcję państwa niemieckiego, które przekupuje imigrantów, byle tylko raczyli opuścić Republikę Federalną.
Mamy nowe władze Parlamentu Europejskiego – jednej z trzech głównych instytucji U – ale jedynej (!) wybieranej w demokratycznych wyborach.