Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
06.03.2017 18:52

​Azja niejedno ma imię

Konfrontacyjny kurs wobec Chin, który głosił w kampanii Donald Trump, został podtrzymany już po wyborach.

Konfrontacyjny kurs wobec Chin, który głosił w kampanii Donald Trump, został podtrzymany już po wyborach. Pierwsze decyzje Waszyngtonu stawiające na Tajwan wskazywały bowiem na próbę uderzenia w Chińską Republikę Ludową na jej boisku. Ostatnio jednak USA jakby lekko wycofały się z tej ostrej antychińskiej gry.

Ale przecież w wymiarze strategicznym ChRL będzie przez najbliższe dekady największym konkurentem USA do roli globalnego playmakera gospodarczego i politycznego. Dlatego też możemy się spodziewać nie odwilży, lecz raczej intensyfikacji współpracy Waszyngtonu z azjatyckimi konkurentami Pekinu, jak Japonia, Korea Południowa czy Indie. Bardzo szybkie przyjęcie przez prezydenta Trumpa japońskiego premiera Shinzō Abe było tego dowodem.

Polityka zagraniczna jest jak kostki domina, poruszenie jednej z nich uruchamia lawinę. Jeżeli Chiny konsekwentnie, od lat, ściśle kooperują z Pakistanem, to fakt ten prawdopodobnie z jednej strony nieco może ochłodzić relacje Waszyngton–Karaczi (Pakistan, wielki muzułmański kraj przez dziesięciolecia był strategicznym partnerem USA w Azji), a z drugiej ożywić może jeszcze bardziej stosunki USA–Indie. Tym bardziej że USA potrzebują stabilizacji w tej części kontynentu azjatyckiego, a jak powiedział mi jeden z najważniejszych dyplomatów unijnych zajmujących się Azją, „Pakistan to kraj niesterowalny”. Dodajmy, że rządzony przez armię, która w jakiejś mierze infiltrowana jest przez islamskich radykałów, a przez to mniej efektywna w walce z talibami, niedobitkami Al-Kaidy czy ludźmi IS. W New Delhi złośliwie mówi się o muzułmańskim sąsiedzie: „zwykle państwa mają armię – a w Pakistanie to armia ma państwo”.

Skądinąd wydaje się, że Karaczi nie kontroluje tak naprawdę całości swojego terytorium. Władza układa się z poszczególnymi klanami i za cenę nieingerowania w odległych prowincjach zapewnia sobie spokój. Ale Pakistan rzeczywiście zmienił się od czasu, gdy w 1947 r. oderwał się od Indii. Wtedy mówiono, że jest to „państwo dla muzułmanów”, a nie „państwo islamskie”. Dziś coraz więcej obywateli tego 182-milionowego kraju myśli raczej w kategoriach tej drugiej definicji.

Azja to bardzo niejednolity kontynent. Jej  dywersyfikacja jest znaczne głębsza niż w Europie, choć i tu Albanię od Szwecji dzieli ocean PKB per capita oraz cywilizacyjno-kulturowa przepaść.

Słyszałem, że USA starają się okrążyć Chiny. Ale z kolei Pekin, budując korytarz przez Pakistan, okrąża Indie. ChRL stała się głównym partnerem ekonomicznym Pakistanu, blokuje członkostwo Indii w Nuclear Suppliers Group i na forum międzynarodowym występuje przeciwko umieszczeniu paru obywateli Pakistanu – radykałów islamskich – na „czarnej liście” terrorystów. W ostatecznym sporze New Delhi–Islamabad padają trupy ofiar zamachów terrorystycznych albo zamieszek w Kaszmirze – ale pada też ostry zarzut ze strony Indii, że dla Pakistanu „terror jest instrumentem polityki międzynarodowej” i że jest to element polityki państwowej. Cóż, jest faktem, że od 1979 r. i napaści Związku Sowieckiego na Afganistan przez tenże Afganistan i Pakistan właśnie przeszło aż 100 tys. muzułmańskich ochotników. Ci islamscy ochotnicy wspierani byli przez lata przez USA, bo byli skutecznym narzędziem do walki z Imperium Zła, czyli Moskwą.
Dzisiaj część radykalnych czy fundamentalistycznych organizacji islamskich wymknęła się spod kontroli pakistańskiej armii. To za sprawą organizacji terrorystycznych dokonano zamachu na parlament w New Delhi w grudniu 2001 r. (zginęło 14 osób), czy na hotel w Bombaju (Mumbaj) w 2006 r. (zginęło ponad dwieście osób, kilkaset było rannych). Wszelkie rozejmy są naprawdę krótkotrwałe. W grudniu 2015 r. doszło do rozmów na szczycie: hinduskiego premiera Modi i pakistańskiego prezydenta Sharifa, ale już parę tygodni później, w styczniu 2016 r. pięciu terrorystów islamskich zaatakowało koszary sił powietrznych Indii znajdujące się niedaleko granicy z Pakistanem. Indie nie oskarżają bezpośrednio Pakistanu o ataki terrorystyczne, lecz „jedynie” o brak kontroli ze strony władz w Karaczi nad częścią organizacji radykalnych islamistów na ich terytorium. Eksperci mówią, że nie ma dziś groźby eskalacji konfliktu między dwoma wielkimi państwami mającymi broń atomową. Nawet stan Kaszmir i Dżammu ma nie być miejscem zapalnym w tych relacjach. Tylko czy życie nie zaprzecza tej opinii ekspertów, skoro konflikty i zamachy w Kaszmirze to neverending story? Ewidentnie duża część młodych Kaszmirczyków źle się czuje w hinduskim Kaszmirze i to jest „glebą” do kolejnych rozruchów.

Indie mają za to bardzo dobre relacje z Bangladeszem, który oderwał się od Pakistanu w 1971 r., a nowy rząd Sri Lanki anulował istotną część kontraktów zawartych przez poprzednie władze Cejlonu z Chinami. Warte były one aż 8–9 mld dol., a dotyczyły możliwości stacjonowania chińskich okrętów wojennych w cejlońskich portach. W meczu hindusko-chińskim to ważne gole dla New Delhi.

Indie to kraj, o którym mówi się, że pół miliarda jego mieszkańców (!) żyje za 1 dol. dziennie, a kolejne pół miliarda za 2 dol. Kraj, w którym 70 proc. mieszkańców żyje na wsi (ponad 750 mln), tyle że w ciągu najbliższych 10 lat 30 proc. wiejskiej populacji ma przenieść się do miast. Jaka będzie przyszłość Indii – kraju, w którym co roku potrzeba 12 mln (sic!) miejsc pracy, a tworzone są raptem 2 mln. Te hinduskie wyzwania to istotna część wyzwań stojąca też przed całym kontynentem azjatyckim. Azja jest coraz młodsza, coraz bardziej przenosi się do miast, żyje na coraz wyższym poziomie, ale mając niskie koszty pracy i ducha dyscypliny pracy dla firmy i narodu, coraz bardziej konkurencyjnie „ogrywa” Europę i Amerykę. I to się nie zmieni w najbliższym czasie. Nasza Europa zostaje w tyle, Amerykanom pozostaje polityczne dzielenie Azji, które pomoże uchronić chwiejący się prymat Waszyngtonu w świecie.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane