prof. Tomasz Panfil
O autorze
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Męstwem żołnierza, geniuszem wodza, wysiłkiem Narodu
Gdy 18 maja w Warszawie marszałek Sejmu Trąmpczyński witał Piłsudskiego, wracającego ze zdobytego na bolszewikach Kijowa, powiedział: „Od czasów Chocimia naród polski takiego tryumfu oręża nie przeżywał, ale nie tryumf nad pogrążonym wrogiem, nie pycha narodowa rozpiera nasze serca. Historia nie widziała jeszcze kraju, któryby w tak trudnych warunkach, jak nasze, stworzył swoją państwowość. Zwycięski pochód na Kijów dał narodowi poczucie siły, wzmocnił wiarę w wolną przyszłość.. Czynem orężnym zaświadczyłeś nie tylko o dzielności polskiego ramienia, ale wyrwałeś z piersi narodu i zamieniłeś w sztandar jego najlepszą tęsknotę, jego rycerstwo w służbie wolności narodów!”. Trzy miesiące później Polacy rozumieli już, że ta wojna toczy się nie tylko o wolność Polski, czy wolność innych narodów europejskich. Rozumieli, że to być albo nie być cywilizacji łacińskiej. Losy liczącej sobie dwa i pół tysiąca lat kultury rozstrzygnąć się miały w kilka dni nad Wisłą, Wkrą, Bzurą i Niemnem, pod Warszawą, Lwowem, Płockiem i Zamościem.
Ostatnie dni przed Powstaniem
Jeden z okupacyjnych dowcipów warszawskich: „Na Placu Trzech Krzyży zorganizowano polowy punkt sanitarny, na który karetki, jedna po drugiej, zwożą rannych na froncie wschodnim Niemców. Tłum ciekawskich warszawiaków przygląda się temu, głośno i z satysfakcją komentuje. – Cicho – syczy jakaś paniusia – no, cicho! – Dlaczego cicho?! – obrusza się ktoś. – Bo nie słyszę, jak jęczą”. Latem 1944 roku wreszcie przyszedł czas, gdy miłe warszawskiemu uchu jęki Niemców były tak głośne, że nie trzeba było nikogo uciszać, by je usłyszeć.
Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo
Dramat bohaterów greckich tragedii polegał na ich uwikłaniu w niezmienny los. Jakiekolwiek decyzje by nie podjęli, cokolwiek by nie zrobili, nieubłagana konieczność pchała ich ku fatalnemu przeznaczeniu. Gdy 27 lipca gubernator dystryktu warszawskiego Fischer nakazał stu tysiącom Polaków stawić się do pracy przy budowie umocnień, dowództwo Armii Krajowej straciło nawet tę niewielką swobodę manewru, jaką miało dotychczas. Już nie było kwestii, czy będzie powstanie w Warszawie – pozostała tylko odpowiedź na pytanie, kiedy ono wybuchnie. Rozpoczynał się ostatni akt polskiej tragedii okupacyjnej.
Umarł, bo utracił Polskę – gen. Wieniawa-Długoszowski
Ukończył studia medyczne, znał biegle sześć języków, pisał świetne wiersze, malował. Szalały za nim kobiety, a politycy opozycji nie znosili. Był doskonałym kawalerzystą, dowódcą uwielbianym przez podwładnych. On sam czcił Marszałka Piłsudskiego i Polskę. Najpierw utracił Jego, potem Ją. Ale czy na pewno popełnił samobójstwo, on który tak bardzo kochał życie, rodzinę i Ojczyznę?