Produkt mundialopodobny
Sportowy poziom mundialu w Rosji jest niski. Dominuje gra ultradefensywna. Ogromna część bramek pada po stałych fragmentach gry lub przypadkowych zagraniach.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Sportowy poziom mundialu w Rosji jest niski. Dominuje gra ultradefensywna. Ogromna część bramek pada po stałych fragmentach gry lub przypadkowych zagraniach.
Niektórzy zrozpaczeni polscy kibice pytają: jak to możliwe, że Polska ma 37 mln mieszkańców i gorszych piłkarzy niż Chorwacja, która ma 4 mln? To uproszczenie, bo różnie bywało w poprzednich latach. Jednak rzeczywiście sportowców mają świetnych. Nie tylko w piłce nożnej, ale i np. piłce ręcznej czy koszykówce. To dotyczy całych Bałkanów i każe się zastanowić, co tak naprawdę decyduje o sukcesie.
Po klęsce na mundialu prezes PZPN powiedział, że pewien etap się zakończył. To prawda, ale nie dotyczy to tylko piłki nożnej. Skończyła się bowiem złota era polskich sportów zespołowych. Znaczona była sukcesami na wielkich imprezach najpierw w siatkówce i piłce ręcznej. Długo nie pojawiały się sukcesy futbolistów – dopiero od zwycięstwa z Niemcami w 2014 r. zaczęła się droga w górę, której kulminacją było Euro 2016. A potem w dół.
Wszyscy słyszeli o Treblince, Sobiborze czy Birkenau, niemieckich nazistowskich obozach zagłady. Jednym z największych cmentarzy ofiar ludobójstwa są także Kuropaty na przedmieściach Mińska, gdzie spoczywają szczątki setek tysięcy ofiar komunizmu.
Stolica Apostolska opublikowała dane, z których wynika, że stale rośnie liczba katolików. Od 2010 do 2016 r. Kościół powiększył się o 1 proc. i liczy prawie 1,3 mld wiernych. To pewna odmiana, bo zwykle słyszy się jednak o pełzającej apostazji narodów katolickich (np. Irlandia, Chile, Malta) czy dogorywaniu i tak już słabego Kościoła w Europie Zachodniej (np. w Niemczech czy Belgii).
Z powodu spotkania Trump–Kim świat patrzy na Daleki Wschód, ale nie mniej ciekawe rzeczy dzieją się w basenie Morza Czarnego. Szef NATO Jens Stoltenberg zadeklarował, że drzwi do NATO dla Ukrainy i Gruzji są otwarte.
Wiele wskazuje na to, że Chiny zniosą zakaz posiadania więcej niż dwójki dzieci (do 2015 r. był limit jednego dziecka). Wiele lat zajęło chińskim „kapitalistycznym komunistom” zrozumienie, że ten limit nie tylko jest zbrodniczy, ale też bardzo głupi. Przecież to prosta droga do demograficznego i gospodarczego zatracenia. Dziś Chiny mają problem ze starzejącym się społeczeństwem i nadreprezentacją mężczyzn, co rodzi ogromne koszty społeczne i ekonomiczne.
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że już od nowego roku zostanie wdrożona tzw. matczyna emerytura dla matek, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci. To kolejny pomysł rządu Zjednoczonej Prawicy, którego beneficjentem są rodziny. Opozycja twierdzi, że taka polityka dzieli Polaków i oskarża rząd o rozdawanie kiełbasy wyborczej.
Kolejna uroczystość Bożego Ciała pokazała, że nie ma i długo nie będzie w Polsce większych czy porównywalnych demonstracji ulicznych. To Jezus i dobra nowina są w stanie zmobilizować Polaków do wyjścia na ulice. Tak było zawsze; w czasach pokoju i wojny, wolności i niewoli.
Czeskie MSW odrzuciło wniosek o azyl 39-letniego Władimira Luzgina. Luzgin, konserwator samochodów z Permu, w 2016 r. uciekł z kraju po tym, jak sąd skazał go na grzywnę za to, że napisał w internecie o pakcie Ribbentrop-Mołotow i ataku ZSRS na Polskę w 1939 r. oraz aneksji krajów bałtyckich. Luzgin uważa, że nic złego nie zrobił.
Kuriozalny proaborcyjny filmik Amnesty International to smutne świadectwo tego, co się stało z tzw. wolnym światem. Kiedyś AI była wręcz jego symbolem dla uciśnionych w krajach totalitarnych. Organizacją realnie zaangażowaną w obronę praw człowieka, np. w PRL czy Chinach. Z tego najbardziej słynęła.
W Gdańsku doszło do potężnej awarii oczyszczalni ścieków i nieczystości płyną bezpośrednio do Motławy i dalej do Zatoki Bałtyckiej. To okropne. Wizerunek całego regionu został potężnie nadszarpnięty, a skalę zniszczeń przyjdzie jeszcze oszacować. Nie sposób jednak nie zauważyć, że coś dużo plag związanych konkretnie ze sferą wodno-kanalizacyjną spada w ostatnich latach na miasto rządzone przez prezydenta Adamowicza.
Putinowska Rosja chętnie wykorzystuje historię jako narzędzie do prowadzenia polityki, a gdy trzeba – wojny. Skoro nie ma argumentów prawnych ani moralnych, by dokonać agresji wobec sąsiadów, pozostaje propaganda i odpowiednio spreparowana wersja historii. I okazuje się to zadziwiająco skuteczne, nawet część Polaków daje się na to nabierać.
Irlandzki muzyk Paul D. Hewson, znany szerzej jako Bono, lider zespołu U2, ulubieniec fanów rocka po pięćdziesiątce, stanął wraz z kolegami do walki o aborcję na życzenie. Promuje głosowanie za zmianami w konstytucji irlandzkiej, które to umożliwią. Referendum już 25 maja.
Nie przypadkiem w obronie pomnika Katyńskiego w Jersey City stanęli także amerykańscy weterani wojny koreańskiej oraz urodzony w Seulu radny Michael Yun. Amerykanie ukrywali prawdę o Katyniu przez kilka lat, do wojny koreańskiej (1950–1953). Była to pierwsza wojna Zachodu z komunistami – KRLD i Chinami wspieranymi przez Stalina.
USA to nasz sojusznik, a amerykańska kultura, polityka i styl życia mają niewątpliwie wiele pozytywnych aspektów. Ale jest i inne oblicze Stanów, które tak drażni choćby mieszkańców Ameryki Łacińskiej – to arogancja, ignorancja i poczucie wyższości. Ostatnio także Polakom ukazało się to oblicze nieznośnego, wkurzającego gringo. Steven Spielberg, choć bywa w Polsce i z Polakami pracuje, opowiada dyrdymały o Polakach w kontekście II wojny światowej.
W Polsce świętujemy rocznicę Konstytucji 3 maja i tak się składa, że w Armenii właśnie dzieją się wydarzenia, które przywodzą na myśl te z Rzeczypospolitej Obojga Narodów z końca XVIII w. Armenia dziś, podobnie jak wówczas Polska, podejmuje się misji niemożliwej – zreformowania i umocnienia w sytuacji, gdy naokoło sami nieżyczliwi sąsiedzi oraz fałszywi przyjaciele, a ojczyzna dryfuje.
Lament idzie przez Polskę, że amerykańscy legislatorzy podjęli uchwałę wzywającą władze USA do zabiegania o majątek po ofiarach Holokaustu. W zasadzie straszenie amerykańsko-żydowskimi roszczeniami słychać w naszym kraju od wielu lat. A i tak jak dotąd na majątku publicznym pod płaszczykiem reprywatyzacji uwłaszczali się głównie nadwiślańscy aferzyści. I nie były im do tego potrzebne żaden Kongres USA ani wpływy żydowskie.
Świat przejmuje się Rosją, islamistami, Chinami, klimatem, ale nie wiem, czy najbardziej nie powinien się przejmować rozwojem technologii informatycznych. Czy któregoś dnia nie obudzimy się w świecie jak z „Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka czy „Terminatora” Jamesa Camerona (w obu roboty i komputery stają się autonomiczne i zaczynają pozbywać się ludzi)?
Gdyby u nas prezydent zjawił się na posiedzeniu episkopatu i wezwał katolików do odgrywania zdecydowanej roli w życiu politycznym kraju i Europy, krytyce ze strony niechętnych Kościołowi środowisk nie byłoby końca.