Magdalena Łysiak
O autorze
Dziennikarz, redaktor. Historia, kultura, włoskie szaleństwo. La vita è breve e l'arte è lunga. Życie jest krótkie, ale sztuka jest wieczna.
Artykuły autora Magdalena Łysiak
Artykuły autora
W miejsce Warszawy prowincjonalne, niemieckie miasto
9 października 1944 r. SS-Obergruppenführer Erich von dem Bach przekazał Wehrmachtowi otrzymany od szefa SS Heinricha Himmlera rozkaz doszczętnego zniszczenia Warszawy. Akcja nie miała uzasadnienia wojskowego, lecz była zemstą na niepokornym mieście. W chwili wybuchu II wojny światowej Warszawa, nazywana niekiedy Paryżem Północy, liczyła niemal 1,3 mln mieszkańców, z czego prawie jedną trzecią stanowiła ludność żydowska.
Tu zabijali Niemcy, tu komuniści ukrywali szczątki Żołnierzy Niezłomnych
Od 16 września 2024 roku na dawnym poligonie wojskowym Brus w Łodzi trwa piąty etap prac poszukiwawczych, których celem jest odnalezienie miejsc pogrzebania szczątków ofiar terroru niemieckiego i komunistycznego. W minionym tygodniu odnaleziono szczątki 9 osób. Prace prowadzone są przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN, we współpracy z Instytutem Archeologii UŁ.
Rumuński trójkąt bermudzki
Las zwany Hoia-Baciu, położony niedaleko miasta Kluż-Napoka, nazywany jest rumuńskim trójkątem bermudzkim, z powodu rzekomego występowania w nim bardzo dziwnych i niezbadanych zjawisk fizycznych. Częściowo swą złą sławę zawdzięcza zdeformowanym drzewom, które go porastają. Nazwa lasu oznacza Wzgórze Przodownika lub Wzgórze Pastucha, ale zapisane w archaicznym, nieużywanym już współcześnie języku. Hoia-Baciu rośnie na wzgórzu, częściowo porośniętym łąkami, a okoliczne wsie słyną z hodowli owiec. Istnieje makabryczna legenda, wedle której nazwa tego lasu pochodzi od bezpowrotnie zaginionego pasterza. Miał on zamiar sprzedać dwieście owiec i pognał je leśna ścieżką do miejskiego targowiska. Jednak nigdy tam nie dotarł. Zniknął pasterz i zniknęły jego owce. Ludzie doszli do wniosku, że zaginiony gospodarz padł ofiarą diabelskich mocy. Później zaczęły ginąć bez śladu kolejne osoby, a las stał się postrachem całej okolicy.
Zjadacze grzechów
Jedną z angielskich tradycji, która w dużej mierze znikła w zapomnieniu, jest praktyka zjadania grzechów zmarłego. Osoby wybrane do pełnienia tego uroczystego obowiązku, odegrywały wyjątkową rolę w społeczeństwie dawnej Anglii. Wierzono, że dzięki ich „posłudze” dusze zmarłych znajdują rozgrzeszenie. Rytuał zjadania grzechów oczyszczał je przez symboliczne przeniesienie grzechów na zjadacza grzechu. Działo się to podczas starannie zaaranżowanych ceremonii.