Tusk na białym koniu zmienia się powoli w pociągową szkapę, która musi ciągnąć pod górę wagoniki ze skłóconym i niezbyt ceniącym się wzajemnie towarzystwem. Dla sporej części Koalicji praca na rzecz pozytywnego wizerunku byłego premiera nie jest zbyt korzystna – karmią własnego przeciwnika politycznego. Ponadto dla wielu wyborców PO fakt, że ich ulubieńcy muszą się obściskiwać z Cimoszewiczem, Millerem i Czarzastym, jest zniewagą – na to ostatnie zwrócił niedawno uwagę w „Tygodniku Powszechnym” prof. Jarosław Flis. Z kolei na Zielonych oni wszyscy patrzą jak na przybyszów z kosmosu. Na tym nie koniec – apoteoza Tuska stawia Schetynę w niezręcznej sytuacji. Lider Platformy jawi się jak zwykły pomagier, a nie przywódca zdolny wygrywać samodzielnie.