Prawybory w głowie Tuska
Koalicja Obywatelska nie wie, kto będzie jej kandydatem na prezydenta. Inaczej niż w przypadku PiS jest to dość zaskakujące, bowiem w kreacjach medialnych Rafał Trzaskowski wydawał się pewniakiem.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Koalicja Obywatelska nie wie, kto będzie jej kandydatem na prezydenta. Inaczej niż w przypadku PiS jest to dość zaskakujące, bowiem w kreacjach medialnych Rafał Trzaskowski wydawał się pewniakiem.
Boli was cena prądu? Boli was cena gazu? Boli was cena benzyny? Ludzie powoli już nie mają z czego żyć – mówił na jednym z przedwyborczych wieców Donald Tusk, co na portalu X przypomniała internautka Emilia Kamińska. – Są sposoby, by skutecznie walczyć z drożyzną. Władza może kłamać, telewizja może kłamać, ale liczby nie kłamią – przekonywał swoich sympatyków kandydat na premiera. Dziś jako szef rządu jednak z rzekomo znanych sobie sposobów nie korzysta. Władza faktycznie nie musi przecież mówić prawdy, gdy telewizje i portale tego od niej nie wymagają.
„Polska zajęła 33. miejsce w rankingu Rule of Law Index publikowanym przez World Justice Project. Pierwszy raz od 8 lat pozycja Polski poszła w górę – jest to znak, że przywracanie praworządności w Polsce idzie w dobrym kierunku” – chwali się na swojej stronie Ministerstwo Sprawiedliwości Adama Bodnara.
Że ekipa Tuska odcina od informacji przedstawicieli Telewizji Republika, jakoś przesadnie nie dziwi, gdy wie się już, do czego towarzystwo to jest zdolne.
„Jak wynika z danych Polskiej Izby Handlu i CMR Panel, we wrześniu 2024 r. całkowita wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych do 300 mkw była o 2 proc. niższa niż rok wcześniej, natomiast liczba transakcji zmniejszyła się o 9 proc. w porównaniu z wrześniem 2023 r.” – donosi portal wgospodarce.pl. Tak, widzę to odwiedzając swój mały, lokalny sklep, jeden z ostatnich w okolicy, zdominowanej przez dwie główne sieci franczyzowe. Zapewne długo już się nim nie nacieszę, będzie dobrze, jeśli zdążę zrobić w nim jeszcze zakupy na Boże Narodzenie.
Gdy podczas konwencji KO w zeszły weekend premier Donald Tusk wymieniał swoje sukcesy, wspomniał też z rozpędu o programie 800+.
15 października Roman Giertych wraz ze skrzykniętą przez siebie grupą, znaną na portalu X (d. Twitter) jako „Sieć na Wybory” próbował wylansować hashtag „Rocznica Victorii Tuska”.
Gdy Rafał Trzaskowski chciał wygrać w 2020 r. wybory prezydenckie, deklarował, że wziąłby udział w Marszu Niepodległości. Jak wszyscy pamiętamy, gotowość ta brała się z tego, że między pierwszą a drugą turą w grze była całkiem pokaźna pula głosów wyborców Krzysztofa Bosaka.
W 2015 r. zmorą Platformy Obywatelskiej w przestrzeni internetowej nie były tak naprawdę ani opozycyjne PiS, ani nawet słynne ośmiorniczki, choć i one odegrały swoją rolę.
No cześć, co u was, zadania wykonane? Zanim zaczniemy sobie omawiać, co tam macie ewentualnie do powiedzenia, kilka spraw, słuchajcie. Ponoć w sprzedaży jest jakieś nowe świństwo, dorośli kupują żurek w butelkach, bo myślą, że to wóda, takie samo szkło.
Wiemy już, że prokuratura Bodnara zamierza powtórzyć ten sam numer: tuż przed rozprawą, mającą przesądzić o uwolnieniu lub dalszym więzieniu ks. Olszewskiego i dwóch urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości zostaną dodane nowe zarzuty.
Analizę tego, co Donald Trump powiedział w rozmowie z Michałem Rachoniem, zostawiam specjalistom od USA.
Od powrotu Tuska do polskiej polityki pisaliśmy, że dla tego faceta czas zatrzymał się jakoś dekadę wcześniej. Że nie widzi i nie rozumie zmian w polskiej polityce, mentalności, sposobie myślenia młodszego pokolenia.
Można by pomyśleć, że współtworząca rząd Lewica ma tylko jedno zmartwienie i jest nim posłanka Paulina Matysiak. Po dwukrotnym już zawieszeniu jej w klubie parlamentarnym (za pierwszym razem za stworzenie z Marcinem Horałą stowarzyszenia „Tak Dla Rozwoju”, za drugim nawet nie wiadomo, za co) przyszła pora na usunięcie Matysiak z sejmowej komisji infrastruktury.
Test niezawisłości sędziowskiej miał być jednym ze środków obrony „starego” przed „nowym” w świecie wymiaru sprawiedliwości. Po 13 grudnia ub.r. obserwujemy demolkę w sądownictwie.
Na początku września w Krynicy odbywało się, jak co roku, Forum Ekonomiczne. Były w związku z tym nawet jakieś polityczne kontrowersje. Premier, obrażony, że przez jego lata w opozycji nagrody dostawali tam ludzie PiS, nie tylko nie przyjechał, lecz także zabronił jechać swoim ministrom. Niektórzy jednak pojechali, a taki Władysław Kosiniak-Kamysz dostał nawet tytuł „człowieka roku”, i ten jeden raz bym uwierzył, że premier się wściekł, gdybym o tym gdzieś przeczytał.
Sejmowe komisje śledcze powołane w tej kadencji nie mają na swoim koncie żadnych sukcesów, kompromitacji za to – bez liku. Szefowa komisji do spraw Pegasusa Magdalena Sroka zapowiedziała przesłuchanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
Wystarczy mieć oczy i uszy, by dostrzec, że wbrew zapewnieniom państwo polskie zawiodło obywateli w czasie powodzi. Na każdym szczeblu: od RCB i premiera lekceważącego zagrożenia, poprzez Wody Polskie, z których polityczna czystka wypłukała fachowców i służby, zajęte głównie robieniem za tło dla oficjeli, aż do władz wojewódzkich i powiatowych.
„Im wyższe wykształcenie, tym mniejsze poparcie dla PiS” – na pewno znają Państwo tę medialną kliszę socjologiczną, która w swojej zwulgaryzowanej wersji daje fałszywe podstawy do prezentowania poczucia wyższości sympatykom Koalicji Obywatelskiej. „Ich” partię wybierać mają wykształcone elity, Zjednoczona Prawica posiada natomiast ofertę dla ludzi bez wykształcenia, jak również bez pracy – wierzą w to ci, którzy uważają się za elity nie tyle polskie, ile europejskie. I właśnie tę grupę społeczną ich ukochani przywódcy narażają ostatnio na wielki stres. Koalicja 13 grudnia nie jest bowiem ani rozwojowa, ani pronaukowa, o czym niektórzy przekonują się teraz na własnej skórze.