Nowe kłopoty z praworządnością
„Jestem absolutnie zdziwiony” – mówi Adam Bodnar, komentując doniesienia o policyjnym nalocie na byłego unijnego komisarza sprawiedliwości, Didiera Reyndersa. Czy ktoś poza Bodnarem jest zaskoczony? Nawet jeśli tak, to wątpię, by się do tego przyznał na głos. To bowiem żadna nowość, że unijni biurokraci, którzy najbardziej martwili się o polska praworządność, tak naprawdę bali się o siebie. O to, że z trudem i bez zadowalającego efektu wdrażany w Polsce model, w którym przynależność do elity nie chroni przed odpowiedzialnością, rozleje się na resztę Europy wraz z politycznymi zwycięstwami tzw. populistów.