Kto się zdziwi ostatni?
W środę rano Platforma Obywatelska przedstawiła swoich kandydatów do parlamentu. Oczywiście można drobiazgowo analizować listy, nazwiska i pozycje. Ot, kto chodził, chodził i sobie nie wychodził (jak pewna młoda pani żądna sławy, która nagrywała coraz dziwniejsze filmiki i, cóż, nie pykło), kto załatwił sobie miejsce wbrew lokalnym działaczom (jak pani, która odeszła z Nowej Lewicy, gdy zorientowała się, że nie dostanie jedynki, czyli jedynego miejsca biorącego w swym okręgu), a także kto padł ofiarą starej niechęci Tuska do Schetyny i spadł gdzieś do czyśćca miejsc dalszych i nie zawsze rokujących. Są nazwiska nowe, choć niekoniecznie niespodzianki, jak przechodzeni celebryci i polityczne spady, jednak wszystko przykrył Michał Kołodziejczak.