Rzeź dwutygodniowa
O tym, że rządy Platformy chciały de facto oddać Rosjanom pół Polski, oczywiście tylko wtedy, gdyby ci zechcieli ją sobie zbrojnie wziąć, wiemy od dawna.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
O tym, że rządy Platformy chciały de facto oddać Rosjanom pół Polski, oczywiście tylko wtedy, gdyby ci zechcieli ją sobie zbrojnie wziąć, wiemy od dawna.
Jak podał w poniedziałek na Twitterze Jan Śpiewak, Rafał Trzaskowski zreprywatyzował kamienicę przy ul. Kazimierzowskiej na Mokotowie.
Mniej więcej od śmierci Pawła Adamowicza pod TVP Info niemal codziennie przychodzi głośna, czasem agresywna grupka zwolenników opozycji. Kilka, rzadziej kilkanaście osób pojawia się na pl. Powstańców przed godz. 19.30, obchodzi budynek, robi pod oknami hałas, utrudniając życie personelowi technicznemu.
W 2001 roku Marek Belka tuż przed wyborami nagadał coś tam o cięciach i podatkach, w efekcie czego postkomunistyczna lewica, której był głównym ekonomistą, co prawda wybory wygrała, ale nie zdobyła samodzielnej większości, którą dawały jej sondaże
Gdy tylko posłowie Joński i Szczerba ogłosili, że w poniedziałek przedstawią na Campusie Polska bombę, która zmiecie PiS z wyborczej sceny, wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Ile już było podobnych zapowiedzi?
Defilada była jak co roku, ale bardziej – z nowym uzbrojeniem, z nowym rozmachem, w skali, która wrażenie zrobiła na mediach na całym świecie. Rocznica pogonienia sowietów ma dziś znaczenie nie tylko historyczne, tak samo jak święto wojskowe nie jest już tylko świętem wojskowym.
Słowa Donalda Tuska, wypowiedziane na spotkaniu wyborczym w Pile, to kolejny rzucony z premedytacją samograj dla sztabowców PiS. Szef Koalicji Obywatelskiej zrobił kolejny raz to, co dało mu zwycięstwo w 2007 r. – odwołał się do kompleksów, nazywając je aspiracjami - pisze dla "Gazety Polskiej Codziennie" Krzysztof Karnkowski.
Spot PiS, nawiązujący do ujawnionych wcześniej notatek, w którym prezes Kaczyński odbiera telefon od przedstawiciela Niemiec, by spławić go w kwestii wieku emerytalnego, obejrzało w różnych mediach społecznościowych ponad 2 mln osób – i to w zaledwie kilkanaście godzin od jego premiery - pisze w "Gazecie Polskiej Codziennie" Krzysztof Karnkowski.
Sondaż zrealizowany przez Kantar na zlecenie „Gazety Wyborczej” zrobił w piątek niemałe zamieszanie. Trudno się dziwić – jego wyniki są zarówno sensacyjne, jak i atrakcyjne dla obu głównych sił politycznych w naszym kraju. Jednak ten ostatni czynnik sprawił, że, całkiem zresztą słusznie, wielu komentujących od razu zaczęło doszukiwać się w tej informacji drugiego dna. Hipotezy te w części wydają się sensowne, kilka spraw jednak komentatorom umyka. Jeżeli jednak wyniki Kantaru pokazują pewien trend, to finalnie, niezależnie od intencji, możemy mieć do czynienia z czymś w rodzaju samospełniającego się proroctwa - pisze dla "Gazety Polskiej Codziennie" Krzysztof Karnkowski.