Agresor wyciąga wnioski
Polska jest jednym z głównych celów wojny hybrydowej realizowanej przez Rosję i z wykorzystaniem satelickiej Białorusi. I nic przez kolejne lata w tej kwestii się nie zmieni.
Kierownik działu Świat „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarz tygodnika „Gazeta Polska” oraz portalu Niezależna.pl
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Z zawodem związany od 2012 roku. W mediach Strefy Wolnego Słowa od 2014 roku. Autor wielu tekstów poświęconych głównie polityce wschodniej, a także z zakresu bezpieczeństwa, obronności i armii. Prywatnie pasjonat militariów oraz fan piłki nożnej.
Kontakt: [email protected]
Polska jest jednym z głównych celów wojny hybrydowej realizowanej przez Rosję i z wykorzystaniem satelickiej Białorusi. I nic przez kolejne lata w tej kwestii się nie zmieni.
Do Strasburga przed siedzibę Parlamentu Europejskiego zjechało kilka tysięcy rolników z wielu państw, w tym z Polski, i wspólnie protestują przeciwko umowie UE z krajami Mercosuru. Mają prawo protestować, bowiem porozumienie to w gigantyczny sposób uderzy w sektor przetwórstwa, zwłaszcza jaj i mięsa. Wielu rolników obawia się o swoją przyszłość.
Nie trzeba być specem od obronności, by wiedzieć, że sprawa tzw. balonów przemytniczych, które w ostatnim czasie ponownie wtargnęły w naszą przestrzeń powietrzną, nie ma wiele wspólnego z przerzutem papierosów i korzyściami z kontrabandy. To szczegółowo zaplanowana operacja wojskowa, wpisująca się w wojnę hybrydową, którą Rosja od lat realizuje rękami satelickiej Białorusi przeciwko Polsce.
U Alaksandra Łukaszenki na Białorusi niczym na koncercie rockowym.
Nie tylko w Polsce słupki temperatury spadły w ostatnim czasie grubo poniżej minus 10 stopni. Podobnie jest m.in. na Ukrainie. Taka pogoda niestety sprzyja rosyjskiemu agresorowi.
Jeszcze zanim na dobre świat dowiedział się o szczegółach perfekcyjnie przeprowadzonej operacji Stanów Zjednoczonych w Wenezueli przeciwko reżimowi Nicolása Maduro, było wiadomo, po jakiej linii pójdą komentarze odnośnie do rozkazu Donalda Trumpa.
Minister obrony już po pierwszym ataku w ub.r. powinien zobowiązać Dowódcę Operacyjnego do skutecznej obrony powietrznej RP przy wykorzystaniu wszystkich środków, włącznie z użyciem sił odpowiedzi. Politycy udają jednak, że nic się nie dzieje i tak to dalej trwa – mówi portalowi Niezależna.pl płk Marek Utracki, były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW), komentując kolejne wtargnięcie białoruskich tzw. balonów przemytniczych nad Polskę. – Jeżeli dziś nie potrafimy obronić się przed prozaicznymi elementami, takimi jak balony, to co będzie w przypadku, gdy wróg zaatakuje znacznie groźniej? – wskazuje z kolei Wojciech Skurkiewicz, senator PiS, były wiceszef MON.
W nocy z 16 na 17 stycznia polską przestrzeń powietrzną naruszyło kilkadziesiąt obiektów z Białorusi. Choć oficjalna narracja mówi o „balonach przemytniczych”, były dowódca wojsk aeromobilnych, gen. bryg. w stanie spoczynku Dariusz Wroński, w specjalnym komentarzu dla Niezalezna.pl nie zostawia na tej tezie suchej nitki. – Naiwnością graniczącą z analfabetyzmem bezpieczeństwa jest twierdzić, że chodzi o „opłacalność kontrabandy” – alarmuje generał. Jego zdaniem mamy do czynienia z groźną operacją wojskową pod „przykryciem przestępczym”.
- Wenezuela pod rządami Maduro była sojusznikiem Rosji, Chin, Kuby i Syrii, należących do tzw. osi zła. Amerykańska interwencja jest sygnałem do Chin i Rosji o determinacji USA w egzekwowaniu swoich interesów. Działania te wpisują się w szerszą strategię osłabiania międzynarodowych partnerów Rosji i mogą mieć wpływ na sytuację w Syrii, Iranie oraz na rozmowy pokojowe ws. Ukrainy - ocenił w rozmowie z portalem niezalezna.pl amerykanista Tomasz Winiarski.