Deklaracja w tej sprawie została podpisana kilka dni temu w Tallinie. Co oznacza? Uproszczenie procedur, zwiększenie interoperacyjności krajowych armii, tak by w razie zagrożenia, bez zbędnych procedur, mogły ruszyć z uzbrojeniem, by pomóc sąsiadowi. To też element sukcesywnego rozwoju tzw. Bałtyckiej Linii Obrony, czyli ufortyfikowania granic przed agresorami ze Wschodu – Rosją i Białorusią. To bardzo ważna inicjatywa, bowiem kraje bałtyckie tworzą wschodnią flankę NATO, jednak w pojedynkę nie mają takich zdolności militarnych jak chociażby Polska. Stąd łączenie sił i wspólne przedsięwzięcia, które te zdolności podnoszą. To ważne, zwłaszcza że to na ten region wskazuje się jako potencjalny cel kolejnej rosyjskiej agresji. Warto wspierać Bałtów w ich przedsięwzięciach, bo ich bezpieczeństwo równa się bezpieczeństwu Polski. A te, jak widać po codziennych doniesieniach z polsko-białoruskiej granicy, ciągle wystawione jest na próbę.
Razem przeciwko agresorowi
Każda inicjatywa wzmacniająca bezpieczeństwo czy przyczyniająca się do zwiększenia zdolności militarnych zasługuje na uznanie. Taką jest m.in. chęć utworzenia przez kraje bałtyckie – Litwę, Łotwę i Estonię – tzw. strefy mobilności wojskowej.