W oczekiwaniu na kolejny cyrk
Ewentualne działania siłowe w siedzibie SN będą wyłącznie jedną z ostatnich konwulsji odchodzącego do historii postkomunistycznego wymiaru sprawiedliwości.
Ewentualne działania siłowe w siedzibie SN będą wyłącznie jedną z ostatnich konwulsji odchodzącego do historii postkomunistycznego wymiaru sprawiedliwości.
Zbliżamy się do pierwszych od 2015 roku wyborów. Choć decyzje co do składu władz samorządowych na większości poziomów nie są zdeterminowane sympatiami partyjnymi, to ich wynik daje obraz siły poszczególnych ugrupowań. Z kolei wiosną przyszłego roku będziemy decydować o składzie reprezentacji Rzeczypospolitej w Parlamencie Europejskim.
Spektakularny transfer z partii rządzącej do opozycji zakończył się dla Ujazdowskiego spektakularną kompromitacją.
Dzisiejsi oburzeni Tysonem, mówiącym z szacunkiem o warszawskim Sierpniu, jak lwy walczyli o to, by pedofil Polański nie trafił przed oblicze amerykańskiego sądu.
„Wolne sądy” są jedną z najbardziej bezczelnych ściem postkomuny. Do uwiarygodnienia tej akcji użyto wiele środków – od manipulacji medialnych po twarze celebrytów.
Wiemy już, że sędziowie, przynajmniej ci z Sądu Najwyższego, znają swoją przeszłość. A to oznacza, że mówiąc o oczyszczeniu środowiska, po prostu kłamią.
Jeszcze nie ucichły echa debaty w Parlamencie Europejskim, podczas której premier Mateusz Morawiecki musiał się mierzyć z kompletnie fałszywym opisem zmian w polskim sądownictwie, jak gruchnęła informacja, że p.o. I prezesa SN to wychowanek wojskowej bezpieki. Można powiedzieć, że szef rządu w Strasburgu uderzył w stół, a nożyce odezwały się z wyjątkowym hukiem.
Mija właśnie 75 lat od apogeum ludobójstwa Polaków na Wołyniu. Niestety, do dziś Rzeczpospolita nie potrafiła w sposób godny uczcić pamięci tysięcy swoich obywateli, którzy ponieśli śmierć w niewyobrażalnych wprost męczarniach. Gdy wiele lat temu poszukiwałam świadków tych wydarzeń wśród naszych rodaków ciągle mieszkających na terenach dawnych Kresów, usłyszałam od nich historie, które zwyczajnie zwalały z nóg.
Obie sprawy budują naszą pozycję – wyłaniamy się po nich jako zdecydowany, nieulegający presji gracz.
Mamy oto sędziego, który jako przedstawiciel najważniejszej sędziowskiej instytucji aktywnie walczył i walczy z jedną opcją polityczną.
Trudno nie odnieść wrażenia, że nawet w najbliższym otoczeniu głowy państwa projekt referendum, a szczególnie zakres pytań, nie wzbudził entuzjazmu.
Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie podała szczegóły dotyczące zastrzeżeń wobec Związku Polaków na Litwie. Sprawa jest poważna – do akcji wkroczyła polska prokuratura. Wedle ujawnionych informacji ZPL, a dokładnie jego prezes, fałszował dokumenty, na podstawie których uzyskiwał później zwrot kosztów z budżetu RP.
Wokół pobytu prezesa PiS w szpitalu rozkręcono falę pogardy. To nic nowego w polskim życiu publicznym – poniżanie, odbieranie godności, uderzanie w intymne dla każdego człowieka sprawy było i jest metodą stosowaną kiedyś przez bezpiekę, później po prostu przez postkomunę. Tak zostało do dziś.
Oto formacja perorująca o wolności słowa i standardach demokratycznych posłużyła się oszustwem, by zniszczyć dziennikarza, który zadawał pytania dotyczące potwierdzonych informacji.
Zatoka Gdańska nie rusza tzw. ekologów, bo na proteście w sprawie ścieków mogli stracić, a nie zyskać.
Publikacja „Faktu” jest perfi dną napaścią na człowieka, nie polityka. Jest barbarzyńską próbą ingerowania w jego najbardziej prywatne sprawy i poniżenia go.
Czy w związku z planami budowy drugiej nitki Nord Stream 2 jakiekolwiek organizacje broniące przyrody protestowały na Bałtyku?
Polityka prezydenta Dudy po zademonstrowaniu samodzielności jest nieefektywna. Konia z rzędem temu, kto pokaże jego realne sukcesy na arenie krajowej.
Te wypowiedzi są niczym innym jak powiedzeniem Polakom zupełnie wprost: my jesteśmy reprezentantami sił zewnętrznych, które nas wesprą, blokując należne wam pieniądze, a jeśli chcecie tego uniknąć, to musicie nas wybrać. Tak oto opozycja wyobraża sobie demokrację - tak słowa Rafała Trzaskowskiego o "zamrażaniu" środków unijnych skomentował w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" prezes PiS Jarosław Kaczyński.