Protegowana TW „Carexa” w akcji
Czy Smoleńsk i wszystko to, co wydarzyło się po śmierci delegacji RP, nie pokazało nam, iż postkomuna w MSZ, zaciągi Cimoszewicza na Szucha to nasz dramat, balast, a nie żaden atut?
Czy Smoleńsk i wszystko to, co wydarzyło się po śmierci delegacji RP, nie pokazało nam, iż postkomuna w MSZ, zaciągi Cimoszewicza na Szucha to nasz dramat, balast, a nie żaden atut?
Prowokacje dziennikarskie mają na celu testowanie różnych sfer naszego życia publicznego. Wiele lat temu „Gazeta Polska Codziennie” opublikowała zapis rozmowy z prezesem sądu okręgowego w Gdańsku. Sprawa rezonuje do dziś, a zachowanie rozmówcy –przeświadczonego, iż rozmawia z wpływowym pracownikiem KPRM – w społecznej świadomości funkcjonuje jako przykład patologii w wymiarze sprawiedliwości. Czwarta władza może sobie na dużo pozwolić, aranżując testy choćby uczciwości urzędników. Działa wszak w naszym wspólnym interesie, a ujawnione w ten sposób patologie czy wręcz przestępstwa, które wcześniej nie były znane opinii publicznej, ukazują ułomność instytucji państwa. Jest jednak jeden warunek – trzeba publikować wszystko.
Najbardziej przeraża fakt, że na przestrzeni ostatnich lat nie znalazł się nikt z przedstawicieli komunistycznego reżimu, kto chciałby ujawnić tajemnice pochówków Wyklętych.
W publicystycznej aktywności Agnieszki Holland widać nienawistne i antyhumanistyczne elementy propagandy komunistycznej z czasów stalinowskich.
Kilka lat temu na łamach miesięcznika „Nowego Państwa” bardzo dokładnie analizowaliśmy cel wprowadzenia na tzw. celebryckie salony osobnika o pseudonimie Nergal. Człowieka, który zupełnie otwarcie przedstawiał się jako swego rodzaju wyznawca szatana. Swoją artystyczną działalnością ów jegomość nie miał najmniejszych szans na wybicie się do poziomu autorytetu w lifestylowych mediach. Być może czułby uwielbienie dość osobliwej grupy odbiorców jego ryku, ale bez powszechnej rozpoznawalności.
Cyba nie mógł przeżyć, że obywatele upamiętniają śp. Lecha Kaczyńskiego. A on stawiałby pomniki Jaruzelskiemu.
Deklaracja blokowania baneru z hasłem „Dekomunizacja” to nie unikanie jątrzenia, lecz zwyczajna obrona swoich.
Były szef resortu spraw wewnętrzny, który przejdzie do historii opisem Polski jako państwa teoretycznego, zarejestrowanym przez kelnerów „Sowy i przyjaciół”, wyraził zatroskanie losem dziennikarzy portalu Onet. Bartłomiej Sienkiewicz uznał, iż autorzy rewelacji o taśmie z premierem Morawieckim, której nie ma, potrzebują ochrony po tym, jak wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek użyła wobec zatrudniającego ich medium przymiotnika „niemieckie”. Najwyraźniej z biegiem lat minister w rządzie Donalda Tuska uwrażliwił się na los żurnalistów.
Dlaczego sprawa wyprowadzenia z Polski niebotycznych wręcz pieniędzy, upłynnienia ich w gąszczu spółek, a nawet śmierci tych, którzy odkryli zaledwie wierzchołek góry lodowej tego historycznego megaskandalu, nigdy nie została wyjaśniona? A wręcz przeciwnie – z roku na rok tonęła w morzu milczenia – stopniowo, konsekwentnie wyprowadzano ją z przestrzeni debaty publicznej.
Sposób relacjonowania wizyty prezydenta Dudy i komentowania jej w instytucjach medialnych tworzących trzon przekazu dominujący w III RP jest całkowicie po myśli Moskwy.
Strona polska zgodziła się na udział przedstawicieli Berlina na trójmorskim szczycie, ale w charakterze obserwatora, a nie uczestnika.
Czas uśpienia, spowodowany zmieniającą się na lepsze rzeczywistością, już się skończył. Teraz pora na działanie. Uruchamiamy akcję #2Kadencja.
Trudno wszystkie działania totalnej opozycji tłumaczyć nienawiścią do PiS. Ta najlepiej czuje się w roli odbiorcy sygnałów, a nie nadawcy. Ci ludzie zawsze muszą mieć jakąś Moskwę, jakieś politbiuro, które co prawda kontroluje, ale też chroni.
Ewentualne działania siłowe w siedzibie SN będą wyłącznie jedną z ostatnich konwulsji odchodzącego do historii postkomunistycznego wymiaru sprawiedliwości.
Zbliżamy się do pierwszych od 2015 roku wyborów. Choć decyzje co do składu władz samorządowych na większości poziomów nie są zdeterminowane sympatiami partyjnymi, to ich wynik daje obraz siły poszczególnych ugrupowań. Z kolei wiosną przyszłego roku będziemy decydować o składzie reprezentacji Rzeczypospolitej w Parlamencie Europejskim.
Spektakularny transfer z partii rządzącej do opozycji zakończył się dla Ujazdowskiego spektakularną kompromitacją.
Dzisiejsi oburzeni Tysonem, mówiącym z szacunkiem o warszawskim Sierpniu, jak lwy walczyli o to, by pedofil Polański nie trafił przed oblicze amerykańskiego sądu.
„Wolne sądy” są jedną z najbardziej bezczelnych ściem postkomuny. Do uwiarygodnienia tej akcji użyto wiele środków – od manipulacji medialnych po twarze celebrytów.
Wiemy już, że sędziowie, przynajmniej ci z Sądu Najwyższego, znają swoją przeszłość. A to oznacza, że mówiąc o oczyszczeniu środowiska, po prostu kłamią.
Jeszcze nie ucichły echa debaty w Parlamencie Europejskim, podczas której premier Mateusz Morawiecki musiał się mierzyć z kompletnie fałszywym opisem zmian w polskim sądownictwie, jak gruchnęła informacja, że p.o. I prezesa SN to wychowanek wojskowej bezpieki. Można powiedzieć, że szef rządu w Strasburgu uderzył w stół, a nożyce odezwały się z wyjątkowym hukiem.