Edukacja, nie bijatyka. Kilka osobistych słów o zabijaniu nienarodzonych
Trzy tygodnie temu obejrzałam film „Nieplanowane”. W sali kinowej nie było wolnego miejsca. Na widowni starzy i bardzo młodzi, chyba wręcz licealiści. Od pierwszego do ostatniego kadru było cicho jak makiem zasiał. Trudno było podnieść się z fotela. I nie dlatego, że wyświetlono niesamowite dzieło sztuki filmowej. Nie było ani wyjątkowo dobrych aktorów, efekt pracy operatorskiej także nie rzucał na kolana. „Nieplanowane” poraża prawdą o życiu. I prawdą o biznesie opartym na jego przerywaniu.