Przebieraniec i poeta
Gdzie takie wartości i taka cywilizacja – w której cnotą było odbieranie godności – istniały? W jakim państwie pogarda była narzędziem walki politycznej, a normą odczłowieczanie?
Gdzie takie wartości i taka cywilizacja – w której cnotą było odbieranie godności – istniały? W jakim państwie pogarda była narzędziem walki politycznej, a normą odczłowieczanie?
Zapowiadane na 4 czerwca w Gdańsku nowe otwarcie dla opozycji bardziej przypominało zamknięcie. I teraz można czekać na tego, kto ostatni zgasi światło.
Obecność Kai Godek w Konfederacji będzie skutkowała utratą zaufania do ruchów pro-life wśród ogromnej części ich dotychczasowych zwolenników oraz utrudni im pracę edukacyjną.
Patronat honorowy nad programem Platformy „Czyste ręce” winna sprawować była posłanka Beata Sawicka. Kto jak kto, ale ona o czystych rękach w PO mogłaby doktorat napisać.
Poza planami Schetyny et consortes likwidacji TVP, publicznego radia, CBA i IPN mają też powstać specjalne sądy i trybunały. Jest zapowiedź karania posłów za to, jak głosowali w Sejmie. Przed trybunałami – ludowymi? – mają stanąć ministrowie, premier, prezydent i oczywiście lider PiS.
Działaczka LGBT i KOD sprofanowała święty wizerunek, przed którym przez ostatnie wieki modliły się dziesiątki milionów Polaków.
Jeśli pracownicy „Wyborczej” są prawdziwymi zwolennikami Unii Europejskiej, to najwyższy czas, by zrozumieli, że nic tak nie umocni przekonania Polaków o wartości bycia we Wspólnocie jak podkreślanie jego znaczenia dla Unii.
Pruchnicki eksces i słuszna jego krytyka to nie powód, by rzucać się bezmyślnie na krytykujących.
Dlaczego politycy deklarujący zaangażowanie w upamiętnianie Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia udzielają wywiadów medium będącemu spadkobiercą i kontynuatorem obrzydliwej propagandy oczerniającej tych polskich bohaterów?
Biskup Rafał Markowski w imieniu Konferencji Episkopatu Polski wydał komunikat w sprawie wydarzenia w Pruchniku: „W kontekście wydarzeń, które miały miejsce w Pruchniku 19 kwietnia, Kościół jednoznacznie wyraża dezaprobatę wobec praktyk, które godzą w godność człowieka. Kościół katolicki nigdy nie będzie tolerował objawów pogardy do członków jakiegokolwiek narodu, w tym do narodu żydowskiego”. Święte słowa. Zupełnie naturalne w kontekście nauki Jezusa Chrystusa.
Czas sobie powiedzieć bez owijania z bawełnę, bez tych rytualnych historyjek o pełnych poświęcenia pedagogach – przy okazji protestu maski opadły.
Dziewięć lat. Na początku były szok i ogromne emocje. Dziś patrzymy na tę tragedię ciągle smutnym, lecz już nieco spokojniejszym okiem. Nie ulega wątpliwości, iż śmierć polskiej delegacji z prezydentem Lechem Kaczyńskim ciągle jest głęboką raną w tkance społecznej. Z jednej strony to normalne – wszak doszło do niewyobrażalnej tragedii, nie tylko w wymiarze państwowym, lecz przede wszystkim ludzkim. Jednak z tym z czasem Polska by sobie poradziła – przeszlibyśmy żałobę i jako wspólnota pamiętali o tych, którzy zginęli. Ale jest i druga strona doświadczenia, z którym musieliśmy się zmierzyć rankiem 10 kwietnia 2010 roku. To kłamstwo i pogarda.
Morał z opowieści o puszczańskiej daczy Cimoszewicza jest prosty – brać, ile się da. Nieważne co, nieważne jak, nieważne, jakie straty to spowoduje. W Parlamencie Europejskim nie będzie inaczej.
Dokument, który wzbudził w Polsce takie emocje, przewiduje m.in. edukację seksualną w żłobkach i przedszkolach oraz wskazówki, jak kilkulatki mają się onanizować.
ZNP pod prezesurą Sławomira Broniarza to polityczny relikt czasów zamordyzmu Jaruzelskiego, stojący na straży miernoty w naszym szkolnictwie.
To doprawdy paradne, że gdy padają pytania o alimenciarstwo, Marcinkiewicz mówi, iż to sprawa osobista, ale już sposób życia prezesa PiS to w jego ocenie temat publiczny.
W czasach prezesury profesora Kurtyki IPN postrzegany był jako największy sukces wolnej Polski.
Przyznam szczerze, że nie jestem już w stanie słuchać wypowiedzi przeróżnych mędrców instruujących, jak teraz Polska powinna zachowywać się wobec Izraela – że bez miłości, bez przyjaźni, bez podlizywania się itp. Jednym słowem, przez trzy ostatnie dekady budowaliśmy nasze relacje z tym ważnym krajem, opierając je na wyobrażeniach przedszkolaka – skoro takie porady dziś królują. A jak powinno być? Beznamiętnie.
Były premier „yes, yes, yes” jest dla nowego tworu wyborczego Schetyny postacią wręcz symboliczną, bo uosabia wszystko to, co tej formacji zarzuca się od lat – niewyobrażalną hipokryzję.
4 czerwca Polacy potrafili dać wyraz swojej wolności, mimo że wybory z wolnością miały mikroskopijnie mało wspólnego.