Wbrew obawom „Azyl” to nie tylko znakomite kino, ale także wiernie opowiedziana historia, która nie idzie na kompromisy – w filmie Polskę okupują nie naziści, lecz Niemcy, a przedstawione w produkcji losy polskiego małżeństwa Żabińskich, które uratowało setki Żydów sugerują, że ich postawa to nie wyjątek, lecz reguła. Obraz ma tylko jeden minus – zamiast polskich filmowców nakręciło go Hollywood.
Obawy co do mającego dziś polską premierę „Azylu” budziło co najmniej kilka kwestii. Pierwszą z nich była bardzo słaba promocja filmu – mnie samej niemal cudem udało się zobaczyć film przedpremierowo, w dodatku nie słyszał o nim nikt ze środowisk skupionych wokół Instytutu Pamięci Narodowej, który tematyką poruszaną w filmie – tj. Polakami ratującymi Żydów podczas II wojny światowej – zajmuje się przecież na co dzień.
Kolejne podejrzenia wzbudziła wizyta gwiazdy produkcji Jessiki Chastain, która przy okazji uroczystej premiery filmu w Warszawie, zdecydowała się zasilić szeregi protestujących 8 marca kobiet. Jeśli dołożyć do tego wszystkiego poprawne politycznie kino zachodnie, można było spodziewać się narażonego na historyczne niedociągnięcia filmu o antypolskiej wymowie.
Na szczęście okazało się, że obawy te były na wyrost, a „Azyl” to nie tylko kino na najwyższym poziomie, ale także wiernie opowiedziana historia, która nie idzie na kompromisy.
Bohaterami filmu Niki Caro jest polskie małżeństwo Jana (Johan Heldenbergh) i Antoniny (Jessica Chastain) Żabińskich, trzymających pieczę nad warszawskim ZOO. Po wybuchu II wojny światowej para coraz bardziej zaczyna angażować się w pomoc prześladowanym przez Niemców (tak właśnie - nie „nazistów”, za co chwała twórcom filmu) Żydom i udostępnia im bezpieczną część swojej willi. Kluczową rolę w całej historii odgrywa fortepian, do którego Antonina zasiada, gdy chce ostrzec swoich podopiecznych lub zakomunikować im, że niebezpieczeństwo minęło i mogą opuścić kryjówkę.
Całość składa się na nie tylko piękną, ale i prawdziwą historię, która sugeruje, że postawa Żabińskich była raczej wśród Polaków regułą niż odstępstwem od normy. Losy polskiego małżeństwa opisane w książce pt. „Zookeeper’s Wife” Diane Ackerman, na której został oparty film to jedna z tych historii, o którą prędzej czy później kino musiało się upomnieć. Szkoda tylko, że zrobiło to Hollywood, a nie Polska.
Póki co, pozostaje nam podziwianie kunsztu zachodnich filmowców w nadziei, że kiedyś i nad Wisłą powstanie równie porywająca opowieść o naszych bohaterach - bo co do tego, że mamy o kim takie filmy robić, nie ma najmniejszych wątpliwości.
Film wchodzi do kin dziś (24 marca)
Źródło: niezalezna.pl,Gazeta Polska Codziennie
#Zoo #wojna #Żydzi #Jessica Chastain #azyl
Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Magdalena Jakoniuk