Jestem na tyle stary, że dobrze pamiętam lata 90. I to, co wtedy mówili oficjalni oraz medialni „eksperci od gospodarki”. W zasadzie panowała wśród nich zgoda co do tego, że przyszłości nie mają następujące dziedziny gospodarki: rolnictwo, kolej, węgiel, przemysł ciężki. Generalnie produkcja własna jest passé, liczą się usługi.
No i mamy rok 2022. Wszyscy mówią o zagrożeniu głodem z powodu rosyjskiej inwazji na Ukrainę i bezpieczeństwie żywnościowym. Ludzie cieszą się, że Polska ma własne rozwinięte rolnictwo. A przecież w latach 90. panował raczej trend myślowy, by likwidować rolnictwo i rozsprzedać ziemię na budownictwo. Dalej – kolej. Przez ponad 20 lat III RP robiono wszystko, by ją likwidować. Dziś kolej to tańszy i szybszy środek transportu po Polsce niż samochód, dworce i wagony pękają w szwach, przydałoby się jeszcze więcej linii. Węgiel – wystarczy powiedzieć, że nawet Niemcy mówią o powrocie do węgla. No i przemysł ciężki – jakże dziś jest potrzebny Zachodowi nie tylko dla celów obronnych, lecz także by uniezależnić się od Chin i Rosji. Naprawdę strzeżmy się „ekspertów od gospodarki”.