Włochy notują obecnie najwięcej zgonów w Europie od początku pandemii. W ostatnich dniach w wiele miast kraju przeżyło prawdziwe oblężenie w dzielnicach handlowych. Eksperci uważają, że konieczny jest pewien rodzaj lockdownu.
Rzym, Mediolan, Turyn, Florencja, Treviso i wiele innych miast przeżyło w sobotę i niedzielę prawdziwe oblężenie na ulicach w dzielnicach handlowych oraz w historycznych centrach. Wywołało to ostre reakcje i oburzenie lokalnych władz, a także doraźne działania służb miejskich. W Wiecznym Mieście zamknięty został w niedzielę cały plac koło Fontanny di Trevi z powodu napływających tam tłumów.
Zdecydowanego zaostrzenia restrykcji zażądali członkowie komitetu techniczno-naukowego, który doradza rządowi. Ich zdaniem, jak podały włoskie media, konieczny jest pewien rodzaj lockdownu w kraju. Wyrazili opinię, że niemożliwe są kontrole na całym jego obszarze. Jako dodatkowy argument wskazali utrzymujący się wysoki odsetek zakażeń - 193 infekcje na 100 tysięcy mieszkańców.
Cytowani przez media eksperci podczas narady z szefem rządu podkreślili, że dobowe liczby zgonów na Covid-19 we Włoszech są wyższe od tych notowanych w Niemczech, które mają o 20 milionów mieszkańców więcej i gdzie od środy wprowadzony będzie twardy lockdown.
Ponadto, jak zauważyli, ponad połowa placówek włoskiej służby zdrowia jest obecnie w trudnej sytuacji z powodu dużej liczby zakażeń.
- Trzeba rozszerzyć restrykcje, w przeciwnym razie w styczniu problemy powrócą
- twierdzą doradcy rządu.
Zapowiedziane wcześniej obostrzenia to zakaz podróży między regionami od 21 grudnia do 6 stycznia oraz opuszczania gminy zamieszkania w dniach 25-26 grudnia i w Nowy Rok. Utrzymana też zostanie godzina policyjna od 22.00 do 5.00.
Włochy notują obecnie najwięcej zgonów w Europie od początku pandemii. Dotychczas zmarły ponad 64 tysiące osób.
W niedzielę zarejestrowano 484 zgony i prawie 18 tysięcy nowych zakażeń koronawirusem.