Odcinanie Kościoła od państwa
Wybór osoby na najważniejszy urząd w państwie wiąże się z tym, iż albo państwo to będzie się rządziło wartościami bliskimi nauce Kościoła, albo zostanie zsekularyzowane do imentu.
Wybór osoby na najważniejszy urząd w państwie wiąże się z tym, iż albo państwo to będzie się rządziło wartościami bliskimi nauce Kościoła, albo zostanie zsekularyzowane do imentu.
Czy Polska jeszcze w ogóle funkcjonuje jako kraj demokratyczny? Czy już tylko z przyzwyczajenia tak się o niej mówi?
Donald Tusk gra w sprawie europejskich zbrojeń w orkiestrze dyrygowanej przez von der Leyen.
Polityka ma wiele wspólnego z teatrem. To, co się wydarza w ramach spektaklu ma zawsze wiele warstw. By zrozumieć sensy trzeba czasem dokonać wysiłku interpretacyjnego, a niekiedy jeszcze zgłębić kulisy powstawania przedstawienia.
Bywa tak, że puste krzesło „gra”. Gdy je postawić na środku sceny i rzucić na nie snop światła, wtedy będzie krzyczeć pustka, a widzowie będą odczuwać brak – oto na tym krześle nie ma nikogo, i ta nieobecność znaczy więcej, jest symboliczna - pisze w felietonie dla niezalezna.pl Tomasz Łysiak.
Byliśmy wszyscy świadkami „auto-zgruzowania”, jakiego dokonał w piątek wieczorem Rafał Trzaskowski i jego sztab. Spektakularna porażka „tęczowego Rafała”, niczym dobry dramat, miała kilka punktów zwrotnych – całość zaś ułożyła się nie tak, jak sobie zaplanowali sztabowcy wiceszefa Platformy Obywatelskiej. Pułapka, jaką miała być „debata” w Końskich, stała się dołkiem, w który to, jak w przysłowiu, sam wpadł kandydat partii Donalda Tuska.
Cała Europa w szoku. Trwa ten szok począwszy od wystąpienia JD Vance’a w Monachium, a wzmogły go rozmowy Rubio z Ławrowem w Rijadzie i wreszcie seria wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczących wojny na Ukrainie i samego Zełeńskiego. Europa, przerażona obrotem spraw, a raczej tym, że nagle jej nie ma przy stole, że się w tej rozgrywce nie liczy, próbuje stroszyć pióra i jakoś wrócić do gry. Fiaskiem skończyły się rozmowy paryskie, gdzie na zaproszenie Macrona pojawili się przedstawiciele kilku państw. Tusk odmówił wysyłania wojsk, Scholz też odmówił (obaj przejmują się wyborami za progiem), ale za to wykluł się potem projekt angielsko-francuski stworzenia sił pokojowych na Ukrainie. Starmer i Macron mają lecieć do Waszyngtonu.