Holocaust Polaków
Już od 2 września 1939 roku na Mierzei Wiślanej Niemcy uruchomili jeden z najcięższych obozów II wojny światowej – KL Stutthof – w celu „ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej” – holocaustu Polaków.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Już od 2 września 1939 roku na Mierzei Wiślanej Niemcy uruchomili jeden z najcięższych obozów II wojny światowej – KL Stutthof – w celu „ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej” – holocaustu Polaków.
26 sierpnia 1943 roku w rejonie jeziora Narocz (obecnie Białoruś) sowieccy partyzanci podstępnie opanowali bazę oddziału Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. Mimo wcześniejszych ustaleń wspólnej walki z Niemcami Sowieci rozbroili Polaków, a dowódcę i jego podkomendnych rozstrzelali. Zamordowali „tylko” około 80 osób, choć mieli w swych rękach około 200 partyzantów i personel pomocniczy. Dlaczego?
19 sierpnia 1989 roku Wojciech Jaruzelski, już jako prezydent PRL (a od 31 grudnia prezydent RP), powierzył misję tworzenia Rady Ministrów Tadeuszowi Mazowieckiemu, który podobno został premierem pierwszego niekomunistycznego rządu w powojennej Polsce. Podobno, bo co za komuny pisał Mazowiecki?
30 lipca 1920 roku, podczas wojny polsko-bolszewickiej, Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski (Polrewkom) – powstały kilka dni wcześniej w Smoleńsku (faktycznie w Moskwie) – ogłosił „Manifest do polskiego ludu roboczego miast i wsi”.
„Jesteśmy takim samym narodem jak inne – są okresy, w których byliśmy wielcy, i są takie, kiedy braliśmy udział w rzeczach potwornych” – mówił Dorocie Wysockiej-Schnepf w TVP w likwidacji Jan Tomasz Gross, odnosząc się do ludobójstwa wołyńskiego na zasadzie: Ukraińcy mordowali Polaków, Polacy mordowali Ukraińców.
15 lipca 1959 roku komuniści obchodzili 15-lecie swojej „ludowej” władzy. „Trybuna Robotnicza” podała trasę przejazdu I sekretarza KC KPZR Nikity Chruszczowa przez Zagórze zapewne po to, aby ludność mogła „spontanicznie” przywitać Wielkiego Brata. Sowiecka delegacja, której towarzyszył I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, miała przejechać m.in. ulicą Armii Czerwonej. Nikt nie wiedział, że w nocy, tuż obok posterunku MO – wydawałoby się w miejscu najbardziej bezpiecznym – umieszczono bombę.
„Robiliśmy to w następujący sposób: po spędzeniu całej ludności polskiej w jedno miejsce, okrążaliśmy ją i rozpoczynaliśmy rzeź”.
30 czerwca 1948 roku w Osielcu pod Jordanowem ubecy aresztowali mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” – dowódcę 5. Wileńskiej Brygady AK.
W nocy z 8 na 9 maja 1945 roku 200 żołnierzy Jana Tabortowskiego „Bruzdy”, majora WP, żołnierza AK i WiN, wkroczyło do Grajewa. Przed akcją dowódca wygłosił krótką pogadankę, że wojna cały czas trwa, Sowieci chcą zniewolić Polskę, a oni, polskie wojsko, muszą pokazać światu swój sprzeciw.
30 kwietnia 1950 roku w więzieniu w Rawiczu komuniści zamordowali Kazimierza Pużaka. Współwięźniowie zapamiętali, że został zepchnięty z metalowych schodów przez strażnika, a potem przez wiele dni nie udzielono mu pomocy lekarskiej. Po śmierci Pużaka jego najbliżsi zaczęli mieć kłopoty.
Stalinowska prokurator Helena Wolińska, razem z konkubentem – komendantem MO i wiceszefem bezpieki Franciszkiem Jóźwiakiem – nadzorowała jedną z najgłośniejszych spraw tzw. spisku w wojsku. We wniosku ekstradycyjnym odrzuconym przez Wielką Brytanię śledczy III RP zarzucili tej bestii w mundurze bezprawne aresztowanie wielu polskich żołnierzy, w tym płk. Bernarda Adameckiego ps. Gozdawa – w czasie wojny szefa Wydziału Lotniczego Komendy Głównej Armii Krajowej, kawalera Orderu Virtuti Militari.
1 kwietnia 2017 roku w Arizonie zmarł Zygmunt Błażejewicz, żołnierz Armii Krajowej, dowódca 1 szwadronu 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.
27 marca 1945 roku w Pruszkowie sowieckie NKWD podstępnie – pod pozorem rozmów – aresztowało przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, którzy zostali następnie przewiezieni do Moskwy i tam po krótkim procesie skazani.
11 marca 2013 roku w Warszawie odszedł towarzysz generał Florian Siwicki, trzeci po Jaruzelskim i Kiszczaku członek związku przestępczego o charakterze zbrojnym, tzw. Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, funkcjonariusz junty wojskowej, która 13 grudnia 1981 roku ponownie zniewoliła Polaków. W uznaniu wytrwałej walki przeciwko narodowi spoczął na szczególnej polskiej nekropolii: Powązkach Wojskowych w Warszawie, na tzw. drugiej „Łączce”.
Mianowany przez koalicję 13 grudnia dyrektor Instytutu Pileckiego, prof. Krzysztof Ruchniewicz, planował zorganizowanie seminarium o zwrocie dóbr kultury przez Polskę m.in. Niemcom oraz Żydom – ten tekst w dzienniku „Rzeczpospolita” wywołał skandal.
Kult Żołnierzy Wyklętych powinien zacząć być wygaszany, bo miesza bohaterów ze zbrodniarzami wojennymi – tak 1 marca, Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, uczciła Magdalena Biejat, kandydatka Lewicy na prezydenta. Jeśli bohaterowie antykomunistycznego powstania zostaliby „wygaszeni”, oznaczałoby to ich ponowne wyklęcie, jak w dramatycznych czasach powojennego stalinizmu.
Dzisiejsze Niemcy, jak i Rosja, są kontynuatorami tych, które istniały we wrześniu 1939 r. Niemcy kanclerza Olafa Scholza nie poczuwają się do polityki eksterminacji naszych przodków, a Rosja Władimira Putina jest następcą Rosji Józefa Stalina. Oba kraje nie zamierzają zadośćuczynić krzywdom.