Komisja ds. promocji posła Szczerby
Do wyborów europejskich przesłuchanie Daniela Obajtka przed komisją ds. afery wizowej wydawało się kwestią szalenie istotną dla jej przewodniczącego Michała Szczerby.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Do wyborów europejskich przesłuchanie Daniela Obajtka przed komisją ds. afery wizowej wydawało się kwestią szalenie istotną dla jej przewodniczącego Michała Szczerby.
Opublikowano dane na temat zysków spółek skarbu państwa w pierwszym kwartale tego roku. Natychmiast w internecie pojawiło się porównanie z ich wynikami z tego samego okresu w ubiegłym roku.
Wtorkowy wiec poparcia dla Donalda Tuska nie musi, lecz może za pewien czas okazać się wydarzeniem historycznym.
Prezydent Andrzej Duda stwierdził w RMF FM, że w związku z uznaniem przez KE, że Polska przywróciła wszystkie warunki praworządności, nie ma potrzeby wprowadzania żadnych zmian w przepisach, dotyczących KRS.
„Gdzie są dzieci z Michałowa? – pytali w pierwszych miesiącach wojny hybrydowej na białoruskiej granicy rozmaici artyści i parlamentarzyści ówczesnej opozycji. Dziś nie interesują się losem najmłodszych imigrantów, ponieważ najpierw zmieniła się władza, a potem narracja rządzących.
W poniedziałek serwis „Politico” poinformował swoich czytelników, że Marine Le Pen zwróciła się do Georgii Meloni z propozycją stworzenia w przyszłej kadencji PE jednej, wspólnej grupy ugrupowań konserwatywnej, tożsamościowej prawicy, dziś tworzących frakcje ID (Tożsamość i Demokracja) i EKR (Europejscy Konserwatyści i reformatorzy). To wydarzenie bardzo ważne z punktu widzenia dynamiki europejskiej sceny politycznej. Obie panie są bowiem silnymi liderkami w swoich krajach, obie idą też po zwycięstwo w wyborach do PE. Meloni już dziś jest premier Włoch, Le Pen natomiast ma bardzo duże szanse, by zostać francuską prezydent. To ostatnie wydarzenie samo w sobie będzie trzęsieniem dla europejskiej sceny politycznej.
Na kilkanaście dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego rządzący prowadzą artyleryjski ostrzał PiS i Zjednoczonej Prawicy z dwóch stron. Partii Jarosława Kaczyńskiego w oczach wyborców zaszkodzić mają absurdalne zarzuty o rzekomą prorosyjskość ze strony tych, którzy sami uskuteczniali kilkuletnie zbliżenie z Moskwą. Ludzie Zbigniewa Ziobry z kolei flekowani są tematem Funduszu Sprawiedliwości. Pierwsza z tych narracji wydaje się szczytem politycznej hipokryzji, druga dla „letniego” wyborcy wyglądać może bardziej wiarygodnie. Dla funkcjonowania państwa szkodliwe są jednak obie.
Przed laty, w jednej ze swoich bardziej poruszających ballad, Jan Krzysztof Kelus śpiewał o kanale białomorskim, szaleństwie Stalina, które kosztowało wiele istnień ludzkich. Droga wodna, wybudowana niewolniczą pracą więźniów politycznych, połączyła Bałtyk z Morzem Białym.
Dorota Stalińska kilka miesięcy nie dostała się do Sejmu z list Trzeciej Drogi, uzyskując trochę ponad 10 tysięcy głosów.
Ostatnie posunięcia Donalda Tuska i PO, wzmacniane przekazem najwierniejszych mediów, tłumaczone są na różne sposoby.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski 8 maja wydał „Zarządzenie nr 822/2024 z dnia 8 maja 2024 r. w sprawie wprowadzenia standardów równego traktowania w Urzędzie m.st. Warszawy”. Treść dokumentu od razu wywołała uzasadniony sprzeciw, ponieważ dotyczy on usunięcia symboli religijnych z warszawskich urzędów, ale i ze wszystkich imprez i uroczystości, a ponadto nakazuje poczynić liczne ustępstwa wobec oczekiwań społeczności LGBT. Wiele osób widzi w tym atak na katolików i Kościół, niektórzy wręcz na polskość. Dużo w tym racji, jednak decyzja Trzaskowskiego niesie za sobą wiele natychmiastowych i możliwych konsekwencji. Praktycznych i politycznych.
Wyobraźcie sobie Państwo taką sytuację: polityk koalicji rządzącej wypuszcza „alkotweeta”: krótki wpis na portalu X, w którym mimo ograniczonej liczby znaków udaje mu się zmieścić potężną liczbę wyzwisk i gróźb pod adresem politycznych konkurentów, a w każdym prawie słowie robi przy tym kompromitującą literówkę.
Gdy piszę ten felieton, premier Słowacji Robert Fico walczy o życie po zamachu i nie jest jeszcze pewne, jak ten dramatyczny pojedynek się skończy.
„Czy to się komuś podoba, czy nie, czy ktoś usiłuje to zmanipulować, czy nie, Solidarność dziś pokazała siłę” – pisał w piątkowy wieczór Cezary Krysztopa, publicysta „Tygodnika Solidarność” i autor grafiki, która stała się symbolem marszu, jaki przeszedł 10 maja w Warszawie. Gdyby media konserwatywne cechowała taka sama skłonność do kreowania mitów jak ich liberalne odpowiedniki, na pewno czytalibyśmy już o „największej demonstracji od 1989 r.”. Ratusz podawał śmieszne statystyki o 20–30 tys. Na ulicach było zaś spokojnie ponad 100, może 200 tys. ludzi. Tyle też zebrała podpisów Solidarność na znak sprzeciwu wobec planów Unii Europejskiej.
„Posłuchaj i zaśnij! Posłuchaj i śpij! Bo nie ma Baboków. Jestem ja i Ty” – śpiewała na początku lat 90. częstochowska Formacja Nieżywych Schabuff, zrywając tym samym z twórczością ambitną i niezależną na rzecz muzyki dużo bardziej popularnej.
Od dość dawna było wiadomo, że pierwsza polska elektrownia atomowa ma lekkie opóźnienie w stosunku do programu, w związku czym realną datą jej uruchomienia pierwszego bloku był 2035 rok.
Od komedii w mediach społecznościowych z udziałem Jacka Protasiewicza i jego młodej narzeczonej nie minął nawet miesiąc. Były europoseł stracił wówczas stanowisko wicewojewody dolnośląskiego – zyskał co prawda rozpoznawalność, ale opartą na wizerunku dalekim od powagi. Związkiem pary tygodniami karmiły się tabloidy. I okazuje się, że historia, sama w sobie będąca farsą, powtórzyła się z dużo mocniejszym akcentem. Jacek Protasiewicz ze swadą ujawnia kulisy funkcjonowania PO, nawiązując do słynnego przemówienia Marcina Kierwińskiego.
Od 2014 roku mija, jak nietrudno policzyć, dekada. Po drodze mieliśmy w Polsce zmianę władzy, w Polsce i na świecie natomiast coś w rodzaju geopolitycznego przebudzenia. Przestrogi, które chwilę wcześniej nawet w kraju budziły raczej złość i prowokowały reakcje, odwołujące się do ludzkich obaw. Wręcz tchórzostwa, jak materiały wyborcze ludowców z hasłem „PiS = wojna z Rosją”.
"Przegrani ukradli show wygranym (...). Gdy słucha się komentatorów i przegląda media społecznościowe, odnieść można wrażenie, że najbardziej zajmuje wszystkich, co stanie się z Trzecią Drogą" - czytamy w tekście Krzysztofa Karnkowskiego dla Niezależna.pl, traktującym o kłopotach politycznych "przystawek" Donalda Tuska.