Sutryk dziękuje Platformie
Kilka dni temu Koalicja Obywatelska zdecydowała, że poprze prezydenta Jacka Sutryka w walce o reelekcję na fotel prezydenta Wrocławia.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Kilka dni temu Koalicja Obywatelska zdecydowała, że poprze prezydenta Jacka Sutryka w walce o reelekcję na fotel prezydenta Wrocławia.
Od 2021 roku głośno stało się wokół kopalni i elektrowni Turów. W olbrzymim skrócie: Czesi uznali, że polska kopalnia, inaczej, niż pozostałe kopalnie znajdujące się w Czechach i Niemczech, powoduje straty ekologiczne, zagrażające mieszkańcom.
Jeszcze nie tak dawno cała przestrzeń miejska upstrzona była czerwonymi plakatami, na których niepodpisana pod nimi Platforma Obywatelska wbijała w głowy mieszkańców zbitkę: „PiS = drożyzna”. Ceny przez pewien czas rzeczywiście rosły znacząco, pompowane za pomocą różnych czynników, odgórnych, oddolnych, zewnętrznych i jak najbardziej wewnętrznych, bo przecież rosły też i marże, o czym poprawność polityczna i interes ówczesnej opozycji mówić nie pozwalały.
Gdy w 2011 roku światem zaczęły wstrząsać protesty rozmaitych oburzonych i okupujących, również u nas odbyło się kilka manifestacji pod skopiowanymi z globu hasłami. Ludzie zebrali się, pokrzyczeli, postali trochę na powietrzu i tak się to wszystko skończyło, jednak sprawa miała też swój wymiar komiczny.
Politycy koalicji 13 grudnia bardzo wiele chcieli prowokując wczorajszą awanturę na ulicach Warszawy ukryć. I w pewnym sensie, przynajmniej na razie, im się to udało. Nie kolejna odsłona zamachu na ustrój państwa i ład konstytucyjny, dokonywana w sejmie, była głównym tematem opozycyjnych serwisów i wieczornych rozmów. Nie będzie też głównym tematem tego tekstu. Jednak ukrywając to działanie w pomarańczowej chmurze policyjnego gazu, pokazali przy tym tą swoją twarz, o której ta bardziej beztroska część Polski zdążyła zapomnieć.
Do Warszawy zjeżdżają dziś rolnicy wraz ze związkowcami. Równolegle osoby sympatyzujące z tym protestem pytają coraz częściej: jak to jest, że tyle osób nie zdaje sobie wciąż sprawy z tego, że konsekwencje zmian, przeciwko którym protestują wybrani, dotyczą naprawdę wszystkich?
Zanim jeszcze rolnicy dotarli do Warszawy, media doniosły o nadzwyczajnym zaangażowaniu środków policyjnych w zabezpieczenie protestu. W ramach tej samej operacji przed Sejm wróciły barierki, których, jak wiemy, miało nie być. Argumentem jest kolejny raz fakt, że te nieprzyjazne elementy trafiają na Wiejską tylko wtedy, gdy posłowie spodziewają się nieprzyjaznych gości.
Pisze „Gazeta Wyborcza”, że decyzja już zapadła – Telewizyjna Agencja Informacyjna, a więc i TVP Info, wyprowadza się z placu Powstańców. Jako współpracownik tej stacji spędziłem w tym budynku kilka lat, ale nie dlatego jest mi szkoda. Z telewizją nie łączy mnie w tej chwili nic.
Polska polityka zna wiele transferów, na ogół jednak politycy decydujący się na zmianę barw nie dokonywali ekstremalnych łamańców. Częściej przechodzili do partii, która dawała im lepszą możliwość realizacji programu w chwili migracji lub w jakiejś dalszej przyszłości. Nawet w przejściach z PiS do PO widać było na ogół jakieś resztki logiki, choć zabarwionej mocno konformizmem.
W czasach rządów PiS ówczesna opozycja bardzo lubiła narzekać na „deformę” edukacji. I, jak to się dzieje w większości przypadków, po zmianie władzy również i w tej dziedzinie życia społecznego ochoczo zabrała się do zrobienia tego, o co oskarżała nie tak dawno oponentów.
Nie wiem, czy pospolite ruszenie w sprawie CPK wpłynie na rządzących (Państwo wiedzą już na pewno trochę więcej), nie wiem też, czy akcja ta odniesie skutek, trzeba jednak przyznać, że to, co dzieje się w polskich mediach społecznościowych, robi wielkie wrażenie.
Tematów codziennie podrzuca się nam bardzo dużo, jesteśmy wręcz zasypywani kolejnymi informacjami, składającymi się na jeden wielki obraz demontażu państwa i jego polityki.
Słowa Goebbelsa: „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”, znają wszyscy spece od propagandy. W Polsce stosuje się je również pod zmienioną, odwróconą formułą – prawda powtórzona tysiąc razy dla wielu prawdą być przestaje.
Sceny, które zobaczyliśmy wczoraj przed sejmem zapiszą się w historii polskiej demokracji, jeżeli oczywiście historia czas po 13 grudnia 2023 roku będzie jeszcze „demokracją” nazywać.
Fabryka Intela mogłaby być dla polskiej gospodarki wzmocnieniem nie mniejszym, niż CPK – tak przekonuje wielu ekspertów. Czy tak będzie faktycznie? Wygląda na to, że już się nie dowiemy. Dziennikarze piszą, że rząd Donalda Tuska zamierza renegocjować umowy. Inni, że jest gorzej, bo po prostu je zrywa.
Polska polityka, poza naprawdę nielicznymi wyjątkami, nie zna pojęcia kompromitacji. Nawet jeśli ktoś na chwile zostaje schowany, dość szybko wraca, zbrojny w poparcie mediów i wyrok uniewinniający lub umorzenie śledztwa. Jeśli na chwile zostaje oficjalnie wycofany przez swoją partię, nagle okazuje się być politykiem, a później choćby i senatorem „niezależnym”.
"Politycy koalicji 13 grudnia bardzo wiele chcieli prowokując wczorajszą awanturę na ulicach Warszawy ukryć. I w pewnym sensie, przynajmniej na razie, im się to udało. Nie kolejna odsłona zamachu na ustrój państwa i ład konstytucyjny, dokonywana w sejmie, była głównym tematem opozycyjnych serwisów i wieczornych rozmów. Nie będzie też głównym tematem tego tekstu. Jednak ukrywając to działanie w pomarańczowej chmurze policyjnego gazu, pokazali przy tym tą swoją twarz, o której ta bardziej beztroska część Polski zdążyła zapomnieć" - pisze dla Niezalezna.pl Krzysztof Karnkowski.