- To jest jednak premier rządu polskiego, ochraniana przez BOR i to nie powinno mieć miejsca - obwieścił na antenie TVN24 "ekspert". Okazał się nim Marian Janicki. Ten sam, który w kwietniu 2010 roku kierował Biurem Ochrony Rządu i nie zapobiegł katastrofie rządowego samolotu.  Po Janickiego - "eksperta" sięgnęła także Edyta Żemła, wpółpracowniczka onet.pl

Dzisiaj w Oświęcimiu doszło do wypadku z udziałem samochodu, w którym jechała premier Beata Szydło. Poważnie ranny został funkcjonariusz BOR, mocno poturbowana została również szefowa rządu. Badane są przyczyny wypadku, ale wiele wskazuje, że doszło do niego z powodu niezachowania ostrożności przez kierowcę "cywilnego" fiata.

CZYTAJ WIĘCEJ: ​Wypadek premier Beaty Szydło. ZDJĘCIA z miejsca zdarzenia

Oczywiście, wypadek z udziałem premier Szydło stał się główną informacją we wszystkich mediach. Także stacjach telewizyjnych, które do studia zapraszają od kilku godzin ekspertów różnych dziedzin. Głównie bezpieczeństwa i ruchu drogowego.

Na antenie TVN24 pojawił się jednak dość szczególny gość. A najbardziej zdumiewały jego "analizy". Chodzi o Mariana Janickiego, byłego szefa Biura Ochrony Rządu.

- Trudno mi krytykować firmę, w której spędziłem 27 lat, ale to wygląda na elementarz. Tylny samochód ochronny powinien zapobiec uderzeniu tego seicento w samochód główny. Jeżeli uderzył, to mamy do czynienia z zagapieniem się ochrony i kierowcy w tylnym samochodzie - stwierdził Janicki.


- Nie przypominam sobie takiego przypadku w ostatnim dziesięcioleciu, żeby w ciągu roku było tyle wypadków z VIP-ami, których ochrania BOR - mówił dalej. - Coś z tym szkoleniem nie idzie tak jak powinno - dodał.

Od razu też ogłosił wnioski: "W tym przypadku mogę się domyślać, że ten samochód [z premier Szydło - red.] prowadził kierowca mniej doświadczony czy niedoświadczony".

Kim jest Janicki czytelnikom niezalezna.pl nie trzeba raczej przypominać. To on bowiem był szefem BOR, gdy doszło do katastrofy smoleńskiej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Platforma nagradza Mariana Janickiego. Posmoleńska kariera szefa BOR

On także po zdarzeniu w marcu zeszłego roku, gdy w prezydenckiej limuzynie, pękła opona, pojawiał się z mediach. W TVN24.

CZYTAJ WIĘCEJ: Janicki, który według BOR naraził prezydenta, ekspertem po wypadku na A4

Tymczasem ustalono, że to właśnie Janicki odpowiada za nieprawidłowości.

"Ustalenia mówią o zaniedbaniach ze strony poprzedniego kierownictwa Biura. Przede wszystkim byłego szefa BOR gen. Mariana Janickiego. Stwierdzono, że instrukcja wydana jeszcze przez Janickiego określała eksploatację opon aut prezydenckich na 6 lat, choć instrukcja producenta wyraźnie mówiła... o 2 latach"

CZYTAJ WIĘCEJ: BOR: to były szef Biura Marian Janicki jest odpowiedzialny za prezydencki wypadek!