Platforma nagradza Mariana Janickiego. Posmoleńska kariera szefa BOR

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

Gen. Marian Janicki, w czasie katastrofy smoleńskiej szef Biura Ochrony Rządu, otrzymał stanowisko w firmie publicznej – ustaliła „Gazeta Polska”. Został członkiem rady nadzorczej utworzonych kilkanaście dni temu Gdowskich Zakładów Komunalnych.

Gdowskie Zakłady Komunalne (GZK) wpisane zostały do Krajowego Rejestru Sądowego 27 stycznia 2014 r. Tego samego dnia stanowisko członka rady nadzorczej GZK objął gen. Marian Janicki, były szef BOR.

Właścicielem spółki jest gmina Gdów (woj. małopolskie), na której czele stoi wójt Zbigniew Wojas, wywodzący się z Platformy Obywatelskiej. Prezesem GZK został Sebastian Skrzyszowski, doradca Wojasa, natomiast wiceprezesem – Małgorzata Osuch, zajmująca się w gminie kontrolą finansową jednostek organizacyjnych.

„GP” próbowała skontaktować się z kierownictwem firmy, aby zapytać, skąd nagła potrzeba powołania GZK i dlaczego członkiem rady nadzorczej został akurat gen. Marian Janicki. Niestety, ich służbowe telefony milczały.

Chemiczny Marian

Gen. Marian Janicki odszedł z Biura Ochrony Rządu 1 marca 2013 r. Po dymisji były szef BOR nie mógł narzekać na brak propozycji od ludzi ze środowiska Platformy Obywatelskiej. Janicki ma szczególnie dobre kontakty z małopolską PO, m.in. z byłym rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem. Generał na początku miał trafić na ważne stanowisko do Orlenu, co ujawniła „GP”, ale w wyniku rozgłosu medialnego towarzyszącego sprawie do tego nie doszło.

Jednakże już w maju 2013 r., a więc dwa miesiące po odejściu z BOR, Janicki został powołany w skład rady nadzorczej Krakchemii – znanej w całej Polsce spółki akcyjnej handlującej artykułami chemicznymi. Generał pełni do dziś funkcję jednego z dwóch sekretarzy rady. Drugim jest ksiądz Kazimierz Sowa, często występujący w mainstreamowych mediach. Warto tu przypomnieć, że bratem ks. Sowy jest Marek Sowa, marszałek województwa małopolskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Prezesem Krakchemii jest – co jeszcze istotniejsze – Andrzej Zdebski, osoba doskonale rozpoznawalna w kręgu polityków PO. Jest on m.in. prezydentem Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie, w której jako radca pracuje sekretarz generalny PO Andrzej Wyrobiec. Zdebski pełni również funkcję członka zarządu Instytutu Studiów Strategicznych – fundacji, której szefuje Anna Szymańska-Klich, żona byłego ministra obrony, a obecnie senatora PO, Bogdana Klicha.

To nie koniec biznesowo-politycznych koneksji Zdebskiego. Stoi on także na czele rady nadzorczej Międzynarodowego Portu Lotniczego w Krakowie, której wiceprzewodniczącym jest Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości w rządzie Platformy.

Gdowskie Zakłady Komunalne to zatem kolejna – po Krakchemii – platformerska przystań dla gen. Janickiego.

B. z pracą, ale bez procesu

Krzywda nie dzieje się także gen. Pawłowi B., byłemu wiceszefowi BOR, który 9 lutego 2012 r. usłyszał zarzuty niedopełnienia obowiązków podczas wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w kwietniu 2010 r. oraz poświadczenia nieprawdy w dokumencie. Podobnie jak Janicki, dwa miesiące po odejściu z BOR gen. Paweł B. dostał propozycję pracy od ludzi związanych z PO. Zatrudnienie zaoferował mu sam Jerzy Miller, wojewoda małopolski i były przewodniczący komisji, która opracowała niesławny raport dotyczący przyczyn katastrofy smoleńskiej. Do lipca 2012 r. Paweł B. był „doradcą wojewody ds. analizy zagrożeń i działań prewencyjnych w zakresie bezpieczeństwa osób objętych specjalnym statusem ochrony”. „To, że ktoś ma zarzuty, nie oznacza, że nie może być zatrudniony. Do czasu uznania winy prawomocnym wyrokiem sądowym obowiązuje domniemanie niewinności” – mówiła wówczas rzeczniczka prasowa wojewody.

Szkopuł w tym, że choć słowa te padły dwa lata temu, na początku 2014 r. nie ustalono jeszcze nawet terminu pierwszej (!) rozprawy procesu, w którym B. jest oskarżony. Zarzuty postawiono mu, jak pisaliśmy, w lutym 2012 r., a akt oskarżenia wpłynął do sądu zaledwie kilka miesięcy później. Gen. B. jest na razie jedynym oskarżonym funkcjonariuszem państwowym w sprawie katastrofy smoleńskiej, mimo to wymiar sprawiedliwości wydaje się robić wszystko, by nie dopuścić do jego osądzenia.

Co robi gen. B.? W lipcu 2013 r. został prezesem firmy budowlanej Black Falcon, a trzy miesiące później powołano go na szefa zarządu spółki C.S.H. SA. W tym samym dniu do rady nadzorczej tego ostatniego podmiotu trafił Jarosław Wereszczyński, znany lobbysta i wieloletni doradca w MSZ przed 2004 r. O obu spółkach niewiele jednak wiadomo, nic na ich temat nie potrafią powiedzieć nawet byli funkcjonariusze BOR znający gen. B.

Więcej w najnowszym tygodniku „Gazeta Polska”

Kupujcie elektroniczną prenumeratę „Codziennej” „Nowego Państwa” i „Gazety Polskiej”! Pozwoli to nam uniknąć restrykcji ze strony kolporterów
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Centrum Monitoringu Wolności Prasy w obronie Rachonia. Apel o przywrócenie do pracy!

Michał Rachoń / Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

  

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wystosowało apel do kierownictwa Telewizji Polskiej o przywrócenie do pracy Michała Rachonia, który na antenie TVP Info prowadził programy "Minęła 20" i "Woronicza 17", oraz wydawcy Krystiana Krawiela. "Tak opresyjne dyscyplinowanie dziennikarzy psuje debatę publiczną i może zagrażać realizacji zasady wolności słowa" - podkreślono.

Jak zaznaczono w apelu redaktorzy Michał Rachoń i Krystian Krawiel zostali odsunięci od redagowania i prowadzenia programów w TVP Info po jednej z audycji „Minęła 20”, w której - zdaniem przełożonych - znalazła się wywołująca kontrowersje animacja.

Tymczasem ocena tej animacji nie powinna być powodem do działania przeciwko dziennikarzom, a takim jest pozbawienie ich możliwości wykonywania zawodu w mediach publicznych. Animacja, która stała się przyczyną tak dokuczliwej dla dziennikarzy kary, jest bowiem satyrą polityczną, posługuje się więc środkami wyrazu charakterystycznymi dla tego rodzaju gatunku wypowiedzi publicznej i ocenianie jej wymowy wg kryteriów dziennikarskiej publicystyki jest błędem

- czytamy w oświadczeniu.

W dokumencie zwrócono uwagę, że "tak opresyjne dyscyplinowanie dziennikarzy psuje debatę publiczną i może zagrażać realizacji zasady wolności słowa".

Redaktor Michał Rachoń jest dziennikarzem i publicystą od 2012 roku, publikuje m.in. w Gazecie Polskiej i Gazecie Polskiej Codziennie. W 2016 został laureatem Nagrody Głównej Wolności Słowa SDP za przeprowadzenie w grudniu 2014 relacji na żywo w TV Republika ze złożenia zeznań przed sądem przez prezydenta Bronisława Komorowskiego będącego świadkiem w tzw. aferze marszałkowej z uzasadnieniem „za ocalenie honoru polskiego dziennikarstwa w sytuacji, kiedy inne media informacyjne zawiodły”. Zarówno red. Michał Rachoń jak i Krystian Krawiel współpracują z TVP od stycznia 2016 r.

- podsumowuje Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: cmwp.sdp.pl, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl