Nowe fakty ws. Smoleńska. Przedstawiamy ustalenia podkomisji - RELACJA

  

W czasie konferencji prasowej podkomisji smoleńskiej przedstawione zostaną nowe dowody ws. katastrofy smoleńskiej. Poza najnowszymi dowodami ekspertów współpracujących z komisją przedstawione zostaną również nagrania i dokumenty rzucające nowe światło na działania rządu Donalda Tuska w sprawie wyjaśniania przyczyn wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku.

Podkomisja jeszcze przed poinformowaniem o swoich ustaleniach opinii publicznej za pośrednictwem mediów postanowiła przedstawić aktualny stan wiedzy najpierw rodzinom osób, które zginęły 10 kwietnia 2010 roku.

Podkomisję, której zadaniem jest ponowne zbadanie przyczyn katastrofy smoleńskiej powołał resort obrony narodowej. Na czele podkomisji stoi dr Wacław Berczyński.

                                                           WIDEO: PREZENTACJA PODCZAS KONFERENCJI:

                                                                           fot.:Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
 

13:48
Z rejestratorów usunięto informacje m.in. o niesprawności pierwszego silnika, niesprawności pierwszego generatora oraz niesprawności wysokościomierzy radiowych. Wszystko to działo się przed TAWS 38, który w raportach polskim i rosyjskim starano się ukryć poprzez wycinanie elementów czarnej skrzynki.

13:42:

- Znaleźliśmy pełne zapisy polskiej i rosyjskiej skrzynki. Widać, że z polskiej wycięto 3 sekundy, a z  rosyjskiej 5 sekund. [...] Znaleźliśmy sygnały niesprawności silnika i wysokościomierzy jeszcze 15 metrów nad gruntem – ujawnił prof. Nowaczyk.


13:40
Rząd PO-PSL świadomie prowadził działania, by wersja polska była "jednolita" z rosyjską. - Nasze ustalenia zostaną zderzone z raportem rosyjskim i jeżeli te dwa ustalenia będą różne, to... będzie do tego cała teoria spiskowa. Ukręcimy bicz na własne plecy - powiedział Jerzy Miller, 28 kwietnia 2010 roku. Podkomisja smoleńska przedstawiła nagranie z posiedzenia komisji Millera.

CZYTAJ WIĘCEJ: Podkomisja smoleńska: Tusk i minister Miller żądają, aby raport polski ma być taki jak rosyjski


13:38

- Widzieliście państwo moment rozpakowania przekazanej przez Rosjan czarnej skrzynki. Jak się okazało w miejsce polskiej skrzynki przybył amerykański TAWS. Polska skrzynka dotarła do polski znacznie później – mówi Kazimierz Nowaczyk.


13:35

- Wobec twierdzeń o obecności gen Błasika w kokpicie stwierdzamy po pierwsze, że jego głos nie został zidentyfikowany przez żadną z osób z podkomisji dobrze go znających, po drugie, w żadnej z wykonanych laboratoryjnych ekspertyz, w dotychczasowych naszych badaniach. Po trzecie Komisja Millera, ani zespół biegłych prokuratury nie podali żadnych wyników badań mogących być potwierdzeniem obecności w kokpicie gen. Błasika. - odczytał oświadczenie zespołu lotniczego Kazimierz Nowaczyk.



13:26
Na konferencji zaprezentowana nagrania z posiedzeń Komisji Millera oraz udostępniono m.in. nieznany wcześniej dokument, o którym pisała "Gazeta Polska".

- W dniach od 9 do 13 sierpnia 2010 r. przebywała w Polsce grupa ekspertów - doradców akredytowanego przedstawiciela RP przy MAK. Z ekspertami tymi spotkali się członkowie Podkomisji Technicznej KBWLLP. Celem spotkania było przekazanie przez tych ekspertów dodatkowych informacji, których nie ma w dokumentach, jakimi dysponuje KBWLLP. Podkomisja Techniczna przygotowała na spotkanie z doradcami Akredytowanego Przedstawiciela pytania. Pytania poniższe zostały w dniu 9 sierpnia 2010 r. w siedzibie MSWiA przekazane na piśmie ekspertom - doradcom Akredytowanego Przedstawiciela, na ręce kmdr Dariusza Majewskiego, dla umożliwienia im przygotowania się do rozmowy z Podkomisją Techniczną - czytamy w notatce służbowej.

 
Spotkanie członków Podkomisji technicznej z ekspertami odbyło się 10 i 11 sierpnia 2010 r. w siedzibie MSWiA; uzyskano wtedy następujące ustne odpowiedzi na zadane pytania.
„Gazeta Polska” dotarła do dokumentu dowodzącego, że eksperci, którzy w 2010 r. pojechali do Rosji, w ogóle nie badali wraku Tu-154! Pismo, o którym musiał wiedzieć Donald Tusk, przez pięć lat było ukrywane przez poprzednie władze. Jego autor „zmarł nagle” w listopadzie ubiegłego roku.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Gazeta Polska”: Nieznany smoleński dokument pogrąża Tuska

13:00

Frank Taylor zwraca uwagę, że bardzo niewiele zrobiono zbadać w jaki sposób ludzie zginęli i co wydarzyło się na pokładzie Tu-154. Jego zdaniem uzasadnia to powtórzenie badania katastrofy smoleńskiej.

- Nie ulega wątpliwości, że jeśli badając jakąkolwiek katastrofę lotniczą, wybierzemy tylko dowody na poparcie danej teorii to w ten sposób będzie można udowodnić w zasadzie wszystko. Badający katastrofę powinien więc szukać dowodów, które mogłyby jego teorię podważyć. Jeśli takie dowody uda się znaleźć, będzie to oznaczało, że w teorii nie było ziarna prawdy. Jeśli jednak nie uda się jej obalić, będzie to oznaczało, że jej prawdopodobieństwo znacznie wzrasta.
[...]
Raport z katastrofy powinien być logiczny. Wychodzić od faktów, omawiać przyczyny i zawierać liczne zalecenia i wnioski. W tym aspekcie zrobiono jednak niewiele. Niewiele zrobiono, aby określić, w jaki sposób ludzie zginęli, co się wydarzyło wewnątrz kabiny. Był to jeden z obszarów niepokoju. Samo w sobie już to wystarczyło, by przyjrzeć się sprawie katastrofy smoleńskiej ponownie - mówi Frank Taylor.

 


12:50
W konferencji prasowej bierze udział brytyjski ekspert lotniczy Frank Taylor - wykładowca Cranfield University koło Cambridge.

 

 

- Zostałem poproszony o wyjaśnienie, po co tu jestem i co się tak naprawdę wydarzyło. Latem zeszłego roku zwrócili się do mnie przedstawiciele  Związku Rodzin Katyńskich aby wypowiedzieć się w sprawie raportu rosyjskiego i polskiego ws. Katastrofy smoleńskiej. Tutaj zrobię małą dygresję i wyjaśnię moje doświadczenie w sprawie badania katastrof lotniczych. Od zawsze jestem inżynierem, tak się właśnie czuję. Już jako chłopiec budowałem modele. To ukształtowało moją przyszłość. Studiowałem matematykę i zorientowałem się, ze nie jestem matematykiem tylko inżynierem. Miałem to szczęście, że po studiach poszedłem na staż do firmy lotniczej, co obejmowało wiele elementów związanych z odwiedzaniem zakładów lotniczych oraz badanie lotów. Zaproponowano mi potem stanowisko stałe, gdzie zajmowałem się głównie systemami paliwowymi dla potrzeb lotnictwa, które obejmowały również rozmowy z departamentem budowania projektowania, więc poznałem całość związaną z projektowaniem samolotów. Mam szeroko zakrojone doświadczenia inżynieryjne.
Od 1962 roku zajmowałem się już badaniami związanymi z katastrofami lotniczymi. W tej branży spędziłem 10 lat, a później rozpocząłem pracę jako wykładowca zajmujący się systemami lotniczymi i bezpieczeństwem. Po kilku latach zajmowałem się również badaniami lotniczymi w dziedzinie katastrof lotniczych - mówił Frank Taylor.


12:43

- Powołaliśmy cztery zespoły robocze: konstrukcyjny, lotniczy, medyczny i prawny. Zrozumiałe jest, że lekarze niekoniecznie muszą zajmować się sprawami konstrukcyjnymi i odwrotnie - poinformował dr Berczyński.


12:40

- Naszym zadaniem jest wyjaśnienie przyczyn katastrofy. Żebyśmy wiedzieli, co się stało. Nie przyjmujemy żadnych hipotez i wstępnych założeń. Nie wiemy, co się stało - powołano nas po to, żebyśmy właśnie to wyjaśnili. Opieramy się na materiałach, do których dostęp mieli członkowie komisji Millera oraz innych materiałach które powoli spływają z innych organów, w tym z prokuratury – oznajmił przewodniczący podkomisji smoleńskiej dr Wacław Berczyński.

 

 

12:32

- Proszę nie spodziewać się, że komisja przedstawi winnych, bo to nie jest zadanie tej komisji. Jej zadaniem jest wskazanie, jakie czynniki i zdarzenia doprowadziły do tej tragedii. Od wskazywania winnych są inne organy. Bezsporne dowody ukrywania prawdy znajdowały się w archiwach Komisji Badania Wypadków Lotniczych - oznajmił minister Antoni Macierewicz.

ZOBACZ wystąpienie ministra Macierewicza:

 

12:31

- Moim obowiązkiem było powołanie komisji mającej ponownie zbadać tragedię smoleńską - mówi szef MON.


12:30
Rozpoczęła się konferencja prasowa podkomisji smoleńskiej:


 

 
Spotkanie członków podkomisji smoleńskiej z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej odbyło się także wczoraj. Zaprezentowano wówczas zakres prac, których podjęła się podkomisja.

- Dowiedzieliśmy się rzeczy, o których generalnie, jak się interesowaliśmy od samego początku, to mieliśmy o nich pojęcie, świadomość. Jedynie teraz na podstawie dokumentów, które były ukrywane przed wszystkimi możliwymi oczyma, poznaliśmy skalę tych uchybień, nieprawidłowości, która jest wręcz przerażająca – mówił po spotkaniu Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz.

„Gazeta Polska” dotarła do dokumentu dowodzącego, że eksperci, którzy w 2010 r. pojechali do Rosji, w ogóle nie badali wraku Tu-154! Pismo, o którym musiał wiedzieć Donald Tusk, przez pięć lat było ukrywane przez poprzednie władze. Jego autor „zmarł nagle” w listopadzie ubiegłego roku. „Autor tego dokumentu od samego początku alarmował, że Rosjanie nie przekazują stronie polskiej kluczowych dokumentów i nie udzielają informacji” - mówiła na antenie TVP Info Dorota Kania.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Gazeta Polska”: Nieznany smoleński dokument pogrąża Tuska

CZYTAJ WIĘCEJ: Dorota Kania w TVP Info o sensacyjnym dokumencie ws. Smoleńska

"Przekaz musi być spójny, tak żeby nie wzbudzał wśród odbiorców żadnych wątpliwości" - w ten sposób Jerzy Miller przekonywał członków komisji badającej katastrofę smoleńską, aby komisja nie informowała społeczeństwa na temat ustaleń, które mogą wzbudzać oburzenie. Te i inne kwestie znajdujące się na nagraniach komisji Millera, mają zostać dziś upublicznione.
UJAWNIAMY: Nieznane nagrania z posiedzenia Komisji Millera

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Farmaceuta - amator w rękach policji. Handlował lekami na potencję

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere/CC0 Public Domain

  

Policjanci zatrzymali w Warszawie 33-latka, który nielegalnie handlował w internecie lekami na potencję. W sumie zabezpieczono 614 tabletek - poinformował dziś nadkom. Robert Szumiata ze śródmiejskiej komendy policji.

Jak przekazał policjant, 33-latek nie tylko prowadził sprzedaż wysyłkową, ale także w razie potrzeby dowoził towar pod wskazany adres. "Właśnie w jednym z takich miejsc policjanci zatrzymali mężczyznę. Na tylnej kanapie jego forda fokusa w plecaku i reklamówce policjanci znaleźli oferowane do sprzedaży leki i gotówkę" - podał nadkom. Robert Szumiata.

Funkcjonariusze jako dowód w sprawie zabezpieczyli w sumie 614 tabletek, a na poczet przyszłej kary pieniądze w kwocie 1050 złotych. Za obrót lekami bez wymaganego zezwolenia grozi do 2 lat więzienia.

Zatrzymania dokonali funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą i korupcją.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl