Polityczny znajomy Budki
Kajetan G. był związany z Platformą, choć z partii odszedł pozostały sympatie. Obecnie jest gliwickim radnym i wiceprzewodniczącym tamtejszej Rady Miejskiej, reprezentuje Nowy Ratusz. On i Nowy Ratusz współpracują blisko z rządzącą Gliwicami prezydent z KO Katarzyną Kuczyńską-Budką, prywatnie żoną eurodeputowanego Borysa Budki, także z KO. Głosy „Ratusza” są języczkiem u wagi w Radzie Miasta, bez nich Kuczyńska-Budka nie będzie mieć większości. Nic dziwnego, że nasi czytelnicy obawiają się, by sprawa G. nie została zamieciona pod dywan. Dziś w Wydziale Karnym Sądu Okręgowego w Katowicach miały miejsce mowy końcowe. Wyrok w sprawie zostanie ogłoszony 19 maja o godz. 12.
Kajetan G. i Aleksandra Ś. – prywatnie są parą, są oskarżeni o to, że działając wspólnie i w porozumieniu narazili na szkodę spółkę medyczną „Olk-Med” z Katowic na prawie 1,5 mln zł. G. zatrudniony na umowę zlecenie był prokurentem, Ś. prezesem zarządu.
Poważne zarzuty o korupcję
Przypomnijmy Prokuratura Regionalna w Katowicach postawiła w 2022 r. - G. poważne zarzuty o korupcję. Chodzi o Centrum Medyczne "Olk-Med" w Katowicach, w którym G. był prokurentem i dyrektorem obwodu lecznictwa. Spółka świadczy laboratoryjne usługi medyczne. Kajetan G. wraz z Aleksandrą Ś., byłą prezes tej instytucji jest oskarżony o to, że w latach 2018 - 2022 działając w celu osiągnięcia korzyści wspólnie i w porozumieniu przez nadużycie udzielonych im uprawnień doprowadzili do wypłaty na rzecz G. ponad 200 tys. zł. Za nieuzasadnione wydatki - prokuratura uznała także inwestycje na działce Kajetana G. w Gąskach opiewające na kwotę ok. 1 mln zł. Według szacunków śledczych Kajetan G. wraz z Aleksandrą Ś. mieli wyrządzić spółce "Olk-Med", szkodę na prawie 1,5 mln zł oraz sprowadzić bezpośrednie niebezpieczeństwo wyrządzenia szkody majątkowej na kwotę ponad 700 tys. zł. Smaczku sprawie dodaje, to że w akcie oskarżenia prokuratura podnosi także zarzut wydatkowania kwoty 11 tys. zł za studia podyplomowe Kajetana G. w Collegium Humanum.
„Działali bez kontroli”
Prokurator Aleksander Sieńkowski: - To było działanie zaplanowane, G. i Ś. osiągali wspólną korzyść majątkową. Bez kontroli. Gdyby nie odwaga ludzi w tej spółce, by odwołać oskarżonych ze stanowisk, ten niezdrowy układ, by się nie zakończył. Arogancja oskarżonych urosła do wielkich rozmiarów. Na zakup działki w Gąskach G. pożyczył pieniądze od spółki, kupił nieruchomość, „Olk-Med” będzie G. płacił dzierżawę do 2030 r. Nie ma logicznego wytłumaczenia, czemu spółka nie kupiła działki sama. Teraz G. chce za tę ziemię 650 tys. zł w postępowaniu mediacyjnym, dwa razy tyle, ile wyniosła cena zakupu. Właścicielem jest G. i ziemi, i domków, których za pieniądze spółki powstało tam 5. Jeśli nie będzie ugody, to będzie się ciągnąć latami. Budynki, murowane, są trwale związane z gruntem, mają fundamenty, wszystkie instalacje. Wszystko należy do G. Domków nie da się praktycznie przenieść w inne miejsce. G. zapytany wprost powie, że to należy do „Olk-Med” - bo inaczej przyznałby się do winy. Rzuca kłody pod nogi nowemu zarządowi. G. i Ś. traktowali spółkę, jak prywatny folwark.
Są winni, wnoszę o karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata dla obojga, karę grzywny i obowiązek naprawienia szkody wobec spółki.
„Nadużyli zaufanie”
Także reprezentujący „Olk-Med” mecenas Dariusz Kawalec zwracał uwagę, że oskarżeni narazili spółkę na poważną szkodę i nadużyli zaufanie.
- W tej sprawie większość dowodów to dokumenty księgowe, faktury, akty notarialne. Pracownicy spółki – świadkowie potwierdzają je. Wnoszę o karę 2 lat pozbawienia wolności dla każdego z oskarżonych w zawieszeniu na 3 lata, karę grzywny i solidarne naprawienie szkody. Dla G. także zakaz sprawowania funkcji członka zarządu i rady nadzorczej spółek kapitałowych na okres 3 lat - mówił mecenas Kawalec.
„To pomówienia”
Mecenas Marta Smołka, reprezentująca oskarżonego: "To zwykłe zjawiska gospodarcze, to powinny być sprawy cywilno-prawne. Podstawy są miałkie, to pomówienia. Spółka ma tylko roszczenie. Gdyby te czarne scenariusze miały mieć miejsce, to G., by je zrealizował wcześniej, a tego nie zrobił. Znacząca część wypowiedzi świadków oskarżenia obrażała inteligencję słuchaczy. Poza tym, to nie byli zwykli pracownicy, ale wspólnicy, mieli cały szereg uprawnień do kontrolowania, ale z nich nie korzystali. Druga strona mówi, że G. rządził twardą ręką, ale rzadko bywał w firmie i nic nie robił. Kto się w tym połapie, albo rybki, albo akwarium. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze, to oskarżeni chcą skrzywdzić moich klientów. Do tego dochodzi opakowanie polityczne, bo G. jest przecież politykiem. G. przynosił spółce gigantyczne zyski. Wnoszę o uniewinnienie".
„Zostałem oczerniony”
Mec. Beata Kowalska, również reprezentująca oskarżonego udowadniała m.in., że wydzierżawienie przez G. działki i domków spółce „Olk-Med” w Gąskach było korzystne, bo to był rodzaj… eksperymentu. Majątek spółki tu nie zmalał, zmienił tylko formę.
-Gdyby oskarżony chciał dla siebie kwotę 300 tys. zł, to wypłaciłby sobie premię. Cały proces był legalny i transparentny. Jego zarobki też nie były zawyżone, bo miał wiele obowiązków. Studia G. w Colegium Humanum były dla spółki korzystne. Wnoszę o uniewinnienie – podkreślała mec. Kowalska.
-Ja i moja żona zostaliśmy pomówieni, to spisek udziałowców - mówił G. - Zostałem oczerniony. Działam społecznie, niepolitycznie. Nie jestem z nikim związany.
Ogłoszenie wyroku - 19 maja br.
Prowadzący sprawę sędzia Józef Kapuściok, zdecydował, że wyrok w sprawie zostanie ogłoszony 19 maja br., o godz. 12.