Bezrobotny ma w Polsce gorzej niż uchodźca. Utrzymanie tego drugiego kosztuje dużo więcej

  

Podstawowy zasiłek dla bezrobotnego w Polsce to obecnie 831,10 zł brutto. Tymczasem miesięczne utrzymanie jednego uchodźcy to koszt o kilkaset złotych większy. Jeżeli Polska przyjmie 10 tys. imigrantów – a od wczoraj mówi się o takiej właśnie liczbie – ich utrzymanie będzie kosztowało dużo ponad 100 milionów zł rocznie!

Szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców Rafał Rogala poinformował w rozmowie z RMF FM, że uśredniony koszt utrzymania jednego uchodźcy wynosi około 1380 złotych miesięcznie. Wynika więc z tego, że jeśli do Polski trafiłoby 10 tys. imigrantów, to na ich utrzymanie musielibyśmy wyłożyć około 150 mln zł rocznie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Beata Szydło: Niech Kopacz powie Polakom, na co się zgodziła ws. uchodźców

Rogali nie martwi jednak, że do Polski może trafić więcej niż zapowiadane wcześniej 2 tys. imigrantów. – Mamy wariant i na 5 tys., i na 20 tys., i na 30 tysięcy – mówił w RMF FM. Nie zabraknie też pieniędzy dla uchodźców. – Budżet szefa urzędu na ten rok to są 52 miliony złotych. Zdarza się, że w przypadkach, kiedy mamy masowe napływy, a takie miały miejsce w 2013 roku, ten budżet zwiększany był z rezerw celowych – wyjaśnia szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców.

Tymczasem bezrobotny Polak nie może liczyć na aż tak wysokie wsparcie. Każdego roku 1 czerwca następowała zmiana wysokości zasiłków dla osób bezrobotnych. W tym roku waloryzacji zasiłków dla bezrobotnych jednak nie było. Do 31 maja 2016 roku podstawowy zasiłek będzie więc wynosił 831 zł brutto przez pierwsze trzy miesiące i 652 zł w kolejnych miesiącach prawa do zasiłku.

CZYTAJ WIĘCEJ: Mieszkania komunalne w Gdańsku dla imigrantów! A młodzi Polacy nie mają gdzie mieszkać
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: RMF FM,niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Premier Morawiecki przyznaje: Marzy mi się, żeby nie doszło do brexitu

premier Mateusz Morawiecki / twitter.com/PremierRP

  

Szef polskiego rządu podkreślił, że „marzy mu się”, żeby do brexitu w ogóle nie doszło. Jednocześnie premier Mateusz Morawiecki dodał, że decyzja w tej kwestii należy do brytyjskiego parlamentu i społeczeństwa, które w referendum opowiedziało się za wyjściem z UE.

Mateusz Morawiecki kolejny raz powtórzył, że Polacy na Wyspach mogą być spokojni o swoje prawa, w tym przywileje socjalne.

Marzy mi się taki scenariusz, żeby nie doszło do brexitu, ale oczywiście wszystkie karty są po stronie społeczeństwa brytyjskiego a w szczególności rządzącej Partii Konserwatywnej i opozycji, czyli parlamentu.
- mówił na antenie Radia Wrocław premier Morawiecki pytany, czy bierze pod uwagę, że brexit nie nastąpi.

Dodał, że podczas unijnego szczytu i wcześniej w rozmowach bilateralnych była składana propozycja pozostania Wielkiej Brytanii w UE, np. w drodze kolejnego referendum.

Ale to referendum już się odbyło, prawie trzy lata temu, społeczeństwo brytyjskie zadecydowało i politycy liczą się z jego zdaniem, w związku z tym obecnie niestety negocjuje się już wyjście Wielkiej Brytanii z UE.
- mówił premier.

Jednocześnie szef polskiego rządu potrzymał zapewnienie, że Polacy w wielkiej Brytanii mogą być spokojni o swoje prawa socjalne.

Jestem po kolejnej rozmowie z premier May, podczas której podtrzymaliśmy to, do czego się zobowiązała wcześniej, a mianowicie do traktowania obywateli na zasadzie wzajemności i do utrzymania wszelkich przywilejów, w tym również przywilejów socjalnych dla tych obywateli polskich, którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii przed brexitem. A wiec wszyscy polscy obywatele, którzy tam mieszkają, tam pracują, mają dzieci w szkołach, pobierają różne dodatki, nawet ichnie „500plus”, mogą być spokojni o prawa przysługujące im również po wyjściu.
- mówił szef rządu.

Przywódcy 27 krajów UE uzgodnili w czwartek późnym wieczorem dwa scenariusze przedłużenia brexitu. W pierwszym, jeśli Izba Gmin zaakceptuje porozumienie rozwodowe w przyszłym tygodniu, przedłużenie nastąpi do 22 maja. Jeśli nie zaakceptuje, brexit miałby nastąpić 12 kwietnia.

Źródła dyplomatyczne, odtwarzając przebieg szczytu, wskazywały, że podczas wieczornej dyskusji, w której starły się różne koncepcje przedłużenia brexitu, postanowiono zrezygnować z twardej warunkowości, by już w przyszłym tygodniu Izba Gmin musiała przegłosować umowę o wyjściu.

Francja, Niemcy, ale też kraje Beneluksu miały odegrać kluczową rolę w ostatecznych uzgodnieniach. Paryż parł do jak najkrótszego przedłużenia, natomiast inne kraje były gotowe dać Londynowi więcej swobody. Jak relacjonował jeden z uczestników rozmów, Polska, a także inne państwa były w stanie zgodzić się nawet na takie przedłużenie, o jakie zawnioskowała May, czyli do końca czerwca. Gdy już 27 wypracowała swoje stanowisko, szef Rady Europejskiej Donald Tusk skonsultował je z premier May. Ostatecznie szczyt UE „27” dał więcej czasu Izbie Gmin na podjęcie decyzji niż proponowano początkowo.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl